fbTrack
REKLAMA

Kultura

Pandemia kontra kultura. Drugi akt dramatycznej sztuki, jaki będzie jej finał?

O sytuacji sektora artystycznego opowiada Emilian Kamiński, dyrektor warszawskiego Teatru Kamienica

Tylko dlatego, że poprzedni sezon był dla nas wyśmienity jeszcze udaje nam się płynąć. Sześć premier - z tego co wiem najwięcej spośród wszystkich, polskich teatrów - miejsca wyprzedane na kilka miesięcy przed spektaklem – teraz to już tylko piękne wspomnienia. Jak długo uda mi się chronić swoją łódkę w czasie tego bezwzględnego sztormu? Nie wiem. Mam za dużo żeby umrzeć, za mało, żeby żyć – mówi Emilian Kamiński.

Koronawirus w natarciu, nadeszła druga fala -czy branża kulturalna ją przetrwa?

Musi przetrwać, choć w jakiej formie zastaniemy ją w rzeczywistości postpandemicznej nie wiem. Bez wątpienia w najcięższej sytuacji są teraz instytucje prywatne, nie mające stałych dotacji, jak właśnie Kamienica. Prawda jest taka, że od miesięcy teatry takie jak mój balansują na granicy przeżycia. W Niemczech na pomoc teatrom prywatnym przewidziano kwotę do 30 milionów euro i jest to uzupełnienie pomocy oferowanej już przez poszczególne landy. Głęboko wierzę, że i nasi rządzący nie zostawią nas samym sobie. 

Jak obecnie sektor kulturalny broni się przed najgorszym?

Kultura sama w sobie nie ma możliwości obrony, nie mamy narzędzi - tu niezbędne jest wsparcie państwa. Za wszelką cenę walczymy, ale to z tygodnia na tydzień jest coraz trudniejsze. Po pierwszej fali otworzyliśmy teatr jako jedni z pierwszych, mimo wszystko graliśmy najpierw na 50%, a teraz na 25% widowni. Często wychodząc przy tym na zero. Nie chcieliśmy stracić widza, który w tym najgorszym czasie nam pomógł, bowiem decyzje o przekładaniu biletów na dalszy termin były dla nas wielkim wsparciem. Tu jeszcze raz dziękuję wszystkim tym, którzy w czasie pierwszej fali nie zwracali biletów i pomogli nam przetrwać. Teraz jednak sytuacja się zmieniła. Gwałtowny wzrost zakażeń wirusem sprawia, że mamy do czynienia z epidemią strachu, ale też kryzysem ekonomicznym. Nie o teatrze myśli teraz społeczeństwo, choć ci, którzy decydują się na udział w spektaklach mówią o katharsis i oderwaniu od problemów, co jest  nam wszystkim potrzebne jak nigdy.  

Na jakie wsparcie zatem liczycie?

Bez wątpienia szansą na przetrwanie jest zapowiedziany Fundusz Wsparcia Kultury, na który rząd przeznaczył 400 milionów. To nasze być, albo nie być. Złożyliśmy wszystkie dokumenty i obecnie czekamy na decyzję Ministerstwa Kultury. Pokładamy też nadzieję w dobrą wolę  i wsparcie miasta, bo choć za wszelką cenę staramy się grać, bilans przy 1 widowni nie jest dodatni. W czasie pierwszej fali, miasto zdecydowało o obniżeniu czynszu na okres 3 miesięcy, ale teraz on już wrócił do normy. Liczę, że władze ponownie wyciągną do nas pomocną dłoń, bo przecież mój teatr nazywany jest „najbardziej warszawskim z warszawskich teatrów”. 

Problemy z którymi zmaga się chociażby Teatr Kamienica, bezpośrednio przekładają się na życie artystów.

Aktorzy, wokaliści, muzycy znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji. Jeśli nie zarabiają instytucje kultury to i oni nie mają pracy i zostają bez środków do życia. Jednak tych, którzy cierpią na obecnej sytuacji jest więcej. Niepewność co do kolejnych dni odczuwają też osoby, których na co dzień nie widzimy na scenie - oświetleniowcy, dźwiękowcy, garderobiane, kasjerki, bileterki, maszyniści, pracownicy administracyjni... Ci ludzie też mają na utrzymaniu rodziny, dlatego trzeba zrobić wszystko, aby utrzymać dotychczasowe zatrudnienie w tym sektorze i jakoś przetrwać tę nierówną walkę z wirusem. Wierzę, że nie tylko życie kulturalne, ale i społeczne niebawem wróci do normalności, a ten niezrozumiały rok pozostanie jedynie gorzkim wspomnieniem.

Materiał Promocyjny  

REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA