fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

"Król Lew": Nowy Simba prawie jak żywy

AFP
Nowa wersja wielkiego hitu, jakim był „Król Lew” olśniewa precyzją i perfekcją. Zabrakło tylko magii dawnej opowieści.

Nie ma to jak odcinać kupony od dawnych sukcesów. Zwłaszcza, gdy stale rodzą się nowe pokolenia młodych widzów. Szefowie Disneya przez dziesięciolecia regularnie przypominali swoje największe przeboje: bajki o królewnie Śnieżce, tygrysku Mowgli, 101 Dalmatyńczykach, zakochanym kundlu, Alladynie, słoniku Dumbo.

W czasach największego kryzysu, jaki ogarnął Hollywood na początku lat siedemdziesiątych, właśnie Disney był jedynym studiem, które nie ponosiło strat i nie wysprzedawało swoich rekwizytów.

Oryginał powstał w 1994 roku. To była historia małego lewka Simby, który czuje się winny śmierci ukochanego ojca i ucieka z krainy lwów, by wieść samotne życie. Jednak po latach wraca do swojego królestwa, by ocalić je od tyranii i objąć ojcowski tron.

Miliard dolarów zysku

Disneyowscy twórcy przestali serwować dzieciom słodkie, infantylne opowiastki. Pokazali różne strony życia, zrobili pean na cześć miłości i lojalności, opowiedzieli o przyjaźni samotnych „odmieńców”, ale też o niegodziwości, chytrości, walce o władzę, w imię której można posunąć się nawet do zbrodni, a wreszcie o śmierci. Jak w życiu. Potrafili pokazać tęsknotę – jak w scenie, w której podrośnięty już Simba patrzy w niebo i przypomina sobie słowa ojca o przodkach patrzących na nas z gwiazd.

Film pobił wszelkie rekordy powodzenia, do dziś zarobił ponad miliard dolarów. Nagrania z muzyką i piosenkami znajdowały się na topie najlepiej sprzedających się płyt, ze sklepów znikały koszulki i dziecięce ubranka, pościel, szczoteczki do zębów, przybory szkolne i zestawy śniadaniowe ozdobione podobiznami Simby, Pumby czy Tymona. W sieci magazynów Toys „R” Us można było kupić dostać ponad 200 produktów z „Króla Lwa”, w kampanię promocyjną włączyła się firma Burger King.

Po 25 latach nowego „Króla Lwa” zrealizował spec od kina rozrywkowego Jon Favreau. Oczywiście w technice live-action, oddając rzeczywistość niemal z fotograficzną dokładnością. Afrykańska sawanna, stada antylop i słoni – wszystko wygląda naturalnie.

Piosenka Beyonce

Nowa wersja zachwyca pięknem krajobrazu, wzrusza wizerunkiem małego, nieporadnego Simby, potrafi też wzbudzić w widzu niepokój i poczucie grozy sekwencjami walk. Film trwa o pół godziny dłużej niż oryginał, bo kamera rozkoszuje się niezwykłymi widokami.

Niektórzy zachodni krytycy piszą, że w tej dosłowności wyparowuje z ekranu magia i coś w tym jest – animacja z pewnością mocniej uruchamia dziecięcą wyobraźnię niż fotograficzna dokładność. Ale nowy „Król Lew” też ma swój urok, muzykę Hansa Zimmera, znane z poprzedniej wersji, na nowo nagrane utwory Eltona Johna i Tima Rice’a, dodatkowo nową piosenkę Beyonce „Spirit”. A na płycie inspirowanej filmem śpiewają największe gwiazdy popowej sceny, Beyoncé również w duecie Kendrickiem Lamarem. Uwagę zwracają dwa tri: Beyoncé, Jay-Z, Childish Gambino, a także Salatiel, Pharrell, Beyoncé.

W naszych kinach film można obejrzeć w dwóch wersjach – z napisami i polskim dubbingiem. Ci, co pokochali „Króla Lwa” ćwierć wieku temu, dziś pewnie wrócą do wspomnień idąc do kina ze swoimi dziećmi. Murowany przebój.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA