fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Wpadł morderca tirówek

materiały policji
Pod zarzutem dwóch zabójstw sąd w Wołominie aresztował dziś na trzy miesiące 23-letniego Daniela P.

Zdaniem prokuratury to on udusił dwie młode kobiety trudniące się przydrożną prostytucją. Jedną z Bułgarii, drugą z Ukrainy. Jedną w Markach, jedną w Kobyłce.

Do pierwszego mordu doszło w maju, ale dopiero miesiąc później znaleziono zwłoki kobiety. – To był w zasadzie szkielet, tkanki miękkie były zjedzone przez zwierzęta – mówi jeden z policjantów.

Nie wiadomo kim była ofiara, ani kiedy i w jaki sposób zginęła. Nikt nie zgłosił jej zaginięcia. Ale biegłym medycyny sądowej udało się ustalić, że kobieta została uduszona.

Podczas wakacji w lasach pod Kobyłką znaleziono kolejne zwłoki. Biegli ustalili, że ofiara była duszona, poza tym sprawca zadał jej jeszcze cios nożem. Do zabójstwa miało dojść dzień przed znalezieniem ciała.

Po drugiej zbrodni policjanci powiązali obie sprawy. – Obie ofiary trudniły się prostytucją, obie zginęły nagle w trakcie swojej pracy – zdradza jeden z policjantów. Mówi, że wiele wskazywało na to, że w okolicach Warszawy pojawił się morderca polujący na prostytutki

Funkcjonariusze zaczęli szukać sprawcy zbrodni. – Dużo pracy było przed nami. Analizowaliśmy m.in. różne zabezpieczone ślady, i te biologiczne potwierdziły, że sprawcą obu zabójstw jest ta sama osoba – mówi nasz rozmówca.

W czwartek wieczorem policjanci zatrzymali 23-letniego Daniela P., mieszkańca powiatu wołomińskiego. Początkowo mężczyzna nie przyznawał się do niczego.

Jednak w prokuraturze zmienił zdanie. – Przyznał się do obu zabójstw – mówi Artur Orłowski, szef prokuratury w Wołominie.

Podejrzany o zabójstwa złożył wyjaśnienia i opowiedział o motywach działania. – Dla dobra śledztwa dziś nie możemy nic ujawnić – mówi prok. Orłowski. Jeden z policjantów mówi jednak, że motyw działania sprawcy był seksualno - rabunkowy.

Okazało się, że na popularnej wśród tzw. tirówek trasie z Warszawy do Serocka zwłaszcza latem stoi kilkanaście, i więcej kobiet. Młody mężczyzna wybierał prostytutki stojące na uboczu, z dala od innych. Razem wjeżdżali w las, tam korzystał z ich usług, nie płacił, i zaraz potem mordował.

– Okradał też kobiety. Zabierał pieniądze i inne cenne rzeczy – mówi prok. Orłowski. Dziś sąd w Wołominie zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla 23-latka. Grozi mu dożywocie.

– Możliwe, że przerwaliśmy serię zbrodni. Nie jest wykluczone, że mężczyzna planował kolejne zabójstwa prostytutek – zdradza jeden ze stołecznych policjantów.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA