fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Kawalerki i dwa pokoje idą we Wrocławiu jak woda

Nowe osiedla są dużą konkurencją dla rynku wtórnego
materiały prasowe
Najmniejszych mieszkań w stolicy Dolnego Śląska poszukują zarówno osoby myślące o lokum dla siebie, jak i inwestorzy.
Najwięcej osób pyta o lokale w cenie do 250 tys. zł. – Warto zauważyć, że wśród nich znajdują się nie tylko klienci kupujący nieruchomość w celach mieszkalnych, ale również inwestorzy – mówi Tomasz Hamera, ekspert agencji Metrohouse. – Ci drudzy najchętniej nabywają lokale usytuowane w okolicy centrów akademickich, co potencjalnie zwiększa szanse na wynajem. W środowisku pożądane lokalizacje to Krzyki, Śródmieście i Biskupin. Ponieważ mieszkań do kupienia jest dużo, sprzedającym zależy na określeniu właściwej ceny ofertowej i dopasowaniu się do oczekiwań nabywców.
W I kwartale 2016 r. wrocławski rynek pierwotny pod względem rozmiaru zajmował trzecie miejsce w Polsce. W stolicy Dolnego Śląska deweloperzy oferują jednak znacznie mniej mieszkań niż na terenie Krakowa. Różnica podażowa na korzyść tego drugiego miasta wynosi około 10 proc. Warto jednak odnotować, że od końca grudnia 2015 r. do początku kwietnia 2016 r. oferta deweloperów działających we Wrocławiu powiększyła się o 12 proc. (liczba mieszkań) oraz 6 proc. (liczba inwestycji). – We Wrocławiu lokalni inwestorzy przystosowali ofertę do niskiego limitu ceny mkw. w programie „Mieszkanie dla młodych". W pierwszych trzech miesiącach 2016 r. wynosił on 5243,70 zł za mkw. Od kwietnia ta graniczna cena dotowanych mieszkań spadła do 5181 zł za mkw. – przypomina Andrzej Prajsnar, ekspert RynekPierwotny.pl.
Opowiada, że teraz tylko jedno na pięćdziesiąt wrocławskich mieszkań deweloperskich można kupić z rządową dopłatą. – Ta zmiana niekorzystnie wpłynie na sprzedaż deweloperów i może wymusić obniżki cen, również ze względu na wzrastającą podaż – prognozuje Andrzej Prajsnar. Warto odnotować, że spadek kosztów zakupu mieszkania we Wrocławiu był już widoczny w pierwszym kwartale 2016 r. Dane portalu RynekPierwotny.pl wskazują, że od końca grudnia 2015 r. do początku kwietnia 2016 r. średnia cena ofertowa 1 mkw. lokalu w stolicy Dolnego Śląska spadła o 1 proc. (do 6142 zł za mkw.). Jedną z przyczyn tej zmiany był wzrost udziału mieszkań kosztujących od 5 do 6 tys. zł za 1 mkw. Obecnie takie nieruchomości stanowią około 41 proc. podaży wrocławskiego rynku deweloperskiego. Zdaniem doradców kredytowych osoby, które planują kupić mieszkanie we Wrocławiu, powinny przygotować się na to, że uzyskanie kredytu hipotecznego będzie trudniejsze niż dotychczas. – W ostatnim czasie część banków znacząco obniżyła dostępną kwotę kredytu, zwłaszcza dla osób o przeciętnych i niskich dochodach – mówi Jarosław Sadowski, ekspert Expandera. – Dla przykładu: od listopada aż o ponad 200 tys. zł zmniejszyła się kwota kredytu w Banku Pekao dostępna dla trzyosobowej rodziny z dochodem wynoszącym 5 tys. zł netto. W czterech innych instytucjach spadek przekracza 100 tys. zł. Oznacza to, że jeśli ktoś kilka miesięcy temu sprawdzał, na jakie mieszkanie go stać, to teraz powinien na wszelki wypadek ponownie przeprowadzić badanie zdolności kredytowej – wylicza. Dobrą informacją jest natomiast to, że kredyty przestały drożeć. W przypadku wrocławskiego mieszkania o powierzchni 60 mkw., kupowanego po przeciętnej cenie, rata kredytu na 25 lat wyniesie przeciętnie 1516 zł. – Może być oczywiście nieco niższa, jeśli wybierzemy bank, którego oferta jest tańsza od średniej lub jeżeli wkład własny będzie wyższy niż 10 proc. Należy jednak pamiętać, że w długiej perspektywie rata może wzrosnąć. Mamy obecnie rekordowo niskie stopy procentowe, ale prawdopodobnie nie pozostaną one takie na zawsze. Gdy stopy zaczną rosnąć, wraz z nimi podniosą się raty kredytów w złotych – przypomina Jarosław Sadowski. Ważne dla osób planujących kupno mieszkania w stolicy Dolnego Śląska może być też to, że skończyły się już pieniądze na tegoroczne dopłaty wypłacane w ramach programu „MdM". – Program nadal działa, gdyż wciąż dostępne są pieniądze na lata 2017 i 2018. Już teraz można o nie wnioskować, ale pod warunkiem, że sprzedający zgodzi się otrzymać część zapłaty w przyszłym roku. W przypadku mieszkań z rynku wtórnego będzie to bardzo trudne. Powinno się udać, jeśli kupowana nieruchomość jest nowa. Deweloperom zależy bowiem na utrzymaniu wysokiej sprzedaży – podsumowuje Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA