fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koszykówka

Z Taylorem ku przyszłości

Mike Taylor prowadzi reprezentację Polski od roku 2014
ROL
Przez najbliższe dwa lata Mike Taylor pozostanie trenerem męskiej reprezentacji Polski. Wyzwań nie zabraknie, pierwsze to kwalifikacje olimpijskie.

Występ na mistrzostwach świata w Chinach okazał się sukcesem. Przed rozpoczęciem turnieju chyba nikt nie spodziewał się awansu do czołowej ósemki i zaciętego meczu z Hiszpanią o półfinał. Na deser, w meczu o siódmą pozycję, Polacy dostali możliwość zmierzenia się z reprezentacją USA. Zawodnicy Taylora przegrali, ale za swoją postawę zebrali zasłużone brawa.

Nic dziwnego, że Polski Związek Koszykówki (PZKosz) zdecydował się na przedłużenie kontraktu z amerykańskim szkoleniowcem. Taylor pracuje już w Polsce długo, objął reprezentację w 2014 r. (po nieudanym EuroBaskecie 2013). Dwa razy wywalczył awans na mistrzostwa Europy, a w 2015 r. dotarł nawet do 1/8 finału, gdzie za silni okazali się późniejsi mistrzowie – Hiszpanie.

– Tak długa praca z reprezentacją Polski znaczy dla mnie bardzo dużo. Nie dałoby się tego osiągnąć bez sukcesów na parkiecie i dobrych relacji z ludźmi. Jestem wdzięczny za wsparcie federacji, sztabu. Osiągnęliśmy sukces w Chinach i możemy iść dalej naprzód – mówi Taylor w rozmowie z „Rz".

Ten marsz odbędzie się z dotychczasowymi współpracownikami i nowymi ludźmi, bo jak przyznaje sam trener, czasem trzeba odświeżyć zespół. Z reprezentacją będą w dalszym ciągu pracować Arkadiusz Miłoszewski (asystent w Stelmecie Zielona Góra) i Marcin Woźniak (asystent w Anwilu Włocławek). Nowe zadania ma dostać dyrektor kadry Marek Popiołek, a do zespołu dołączy Artur Gronek, główny trener Enei Astorii Bydgoszcz.

Taylor w ciągu pięciu lat pracy z reprezentacją Polski nie miał zagranicznego asystenta, nie było też słychać, żeby takie warunki stawiał. Przez kadrę przewinęło się natomiast kilku polskich szkoleniowców.

– Pragnę ułatwiać rozwój polskich zawodników i trenerów, dlatego chcę współpracować i wywrzeć wpływ na jak największą liczbę szkoleniowców. Artur Gronek współpracował z reprezentacjami juniorskimi, z kadrą B. Chcemy mu umożliwić zdobycie nowego doświadczenia – mówi „Rz" trener Taylor.

Doświadczenie w pracy z kadrą B może się przydać, bo zapewne w pierwszej reprezentacji coraz większą rolę odgrywać będą nowi zawodnicy. Taylor chwali Aleksandra Balcerowskiego, którego zabrał do Chin i Łukasza Kolendę. Dodaje, że podoba mu się rozwój Aleksandra Dziewy i Adriana Boguckiego. Mówi też, że na razie weterani nie rezygnują z kadry, a to bardzo dobra wiadomość w perspektywie walki o udział w igrzyskach olimpijskich.

Latem przyszłego roku reprezentacja Polski zagra w jednym z czterech sześciozespołowych turniejów. Na razie nie są jeszcze znani gospodarze oraz rozstawienie, ale wśród potencjalnych rywali są bardzo silne reprezentacje, m.in.: Brazylia, Kanada, Czechy, Niemcy, Grecja, Włochy, Litwa, Serbia, Rosja czy Turcja. O awans do Tokio będzie ciężko – na igrzyska pojedzie tylko zwycięzca turnieju.

Po udanych mistrzostwach świata padały deklaracje, że Polska będzie się starała o prawo organizacji jednego z kwalifikacyjnych turniejów, ale ostatecznie PZKosz się nie zgłosi, o czym poinformował prezes Radosław Piesiewicz. Aby zostać gospodarzem, trzeba byłoby zebrać ok. 14 mln zł, co okazało się kwotą zbyt dużą (2,3 mln franków szwajcarskich kosztuje samo prawo organizacji turnieju).

Zanim rozstrzygnie się walka o igrzyska olimpijskie (23–28 czerwca), Polacy rozpoczną eliminacje do kolejnego EuroBasketu. Z naszej grupy (Polska, Izrael, Hiszpania oraz Rumunia) zakwalifikują się trzy najlepsze zespoły. Tu szansa jest dużo większa niż w przypadku igrzysk. Najsłabsza w grupie wydaje się Rumunia, która awansowała do tej rozgrywki z prekwalifikacji.

Na początku reprezentacja Polski będzie sobie musiała radzić bez lidera Mateusza Ponitki, gdyż obrońca podpisał kontrakt z grającym w Eurolidze Zenitem Sankt Petersburg, a przez konflikt na linii Euroliga – Światowa Federacja Koszykówki (FIBA) zawodnicy nie są zwalniani na mecze reprezentacyjne.

W terminie pierwszego meczu z Izraelem 20 lutego drużyna Ponitki zmierzy się z Albą Berlin. Trzy dni później Polacy lecą do Hiszpanii, tego dnia Zenit nie gra w Eurolidze ani w rosyjskiej lidze VTB, ale już 28 lutego mierzy się z Bayernem Monachium.

Trener Taylor przypomina jednak, że siła jego drużyny nigdy nie wynikała z indywidualności. – Pokazaliśmy, że to zespół wygrywa mecze. Nie chodzi o to, by mieć supergwiazdy, ale by mieć drużynę. Oczywiście Mateusz wiele dla nas znaczy, jest liderem, cieszę się, gdy jest w składzie, ale jeśli go nie będzie, to poradzimy sobie najlepiej jak się da – mówi „Rz" i dodaje, że na podobnych pozycjach grają Adam Waczyński, Michał Sokołowski oraz Karol Gruszecki (obecnie leczy kontuzję).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA