fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koszykówka

NBA: Mistrz o krok od klęski

LeBron James
LeBron James wciąż w głównej roli w Los Angeles Lakers
AFP
Popisy Russella Westbrooka z Washington Wizzards, rzut LeBrona Jamesa dający awans Los Angeles Lakers, Golden State Warriors i Stephen Curry za burtą.

Zakończyła się pierwsza część sezonu. Zespoły rozegrały po 72 mecze zamiast 82, jak to było przed pandemią Covid-19. Szefowie ligi zdecydowali po raz drugi o rozgrywaniu fazy play in (biorą w niej udział drużyny z miejsc 710 obu konferencji).

Wprawdzie ma ona wielu krytyków, m.in. LeBrona Jamesa, który dosadnie to podsumował: „Kto wymyślił to g..., powinien zostać zwolniony", ale z drugiej strony cieszy się zainteresowaniem fanów. Z play in zwycięsko wyszły na Zachodzie Los Angeles Lakers i Memphis Grizzlies, na Wschodzie – Boston Celtics i Washington Wizzards.

Phoenix Suns zasłużyli na miano objawienia rozgrywek. Ich bilans to 51 zwycięstw i 21 porażek, co dało im drugie miejsce w Konferencji Zachodniej. Nic dziwnego, że Monty Williams otrzymał tytuł trenera roku. To tym cenniejsze, że głosy oddawali szkoleniowcy pozostałych drużyn.

Wielki wpływ na przemianę Suns miał sprowadzony przed sezonem rozgrywający Chris Paul. 36-latek okazał się prawdziwym przywódcą. Sezon zasadniczy zakończył ze średnimi na poziomie 16,4 punktu, 8,9 asysty i 4,5 zbiórki.

– Moje przyjście do tego klubu było w sporej mierze uzależnione od faktu, że to właśnie Monty jest tu trenerem – zaznaczył Paul, który współpracował już z Williamsem, gdy ten był asystentem w New Orleans Hornets.

Słabą postawą zaskoczyli z kolei Los Angeles Lakers. Niewiele brakło, a obrońcy mistrzowskiego tytułu znaleźliby się za burtą. W dużej mierze przez kontuzje. Przez dłuższy czas z gry wyeliminowani byli LeBron James i Anthony Davis. Razem wystąpili w zaledwie 27 spotkaniach sezonu regularnego. Bez liderów zespół spisywał się słabo. Dopiero gdy wrócił James, znów zaczął wygrywać. Na finiszu rozgrywek zwyciężył pięć razy z rzędu, ale na bezpośredni awans do play off to nie wystarczyło.

W play in Los Angeles Lakers zmierzyli się z innymi dominatorami ostatnich lat, Golden State Warriors Stephena Curry'ego, który dwoił się i troił, ale ostatnie słowo należało do Jamesa. Na dwie minuty przed końcem decydującego meczu został sfaulowany przez Draymonda Greena, miał problemy ze wzrokiem i wydawało się, że nie dokończy spotkania. Mimo to decydujący rzut trafił.

– Po faulu Draymonda widziałem trzy obręcze. Postarałem się trafić w tę środkową – wyznał James, który spotkanie zakończył z triple-double (22 punkty, 11 zbiórek i 10 asyst) .

Warriors mogli jeszcze wywalczyć miejsce w play off, ale przegrali z Memphis Grizzlies i tak Curry znalazł się poza decydującą rywalizacją. Ale i tak ma szansę zostać najbardziej wartościowym graczem (MVP) sezonu zasadniczego. O to wyróżnienie rywalizują jeszcze Nikola Jokić (Denver Nuggets) oraz Joel Embiid (Philadelphia 76ers).

Kolejny raz niedoceniony został Russell Westbrook, a rozgrywający Washington Wizzards dokonał wielkiej rzeczy, bo pobił liczący 47 lat rekord legendarnego Oscara Robertsona w ilości triple-double.

Dokonał tego na początku maja w starciu z Atlanta Hawks. Była to jego 182 „potrójna" zdobycz w karierze i 36 w tych rozgrywkach. Westbrook średnio w sezonie zasadniczym uzyskiwał 22,2 pkt, 11,5 zbiórki i 11,7 asysty. – Russell robi niesamowite rzeczy i świat powinien wreszcie to docenić. Jest koszykarzem z krwi i kości, któremu żaden element gry nie jest obcy – mówił o Westbrooku trener Wizzards Scott Brooks.

Rozgrywający miał jeszcze jeden powód do radości. Wraz z Bradleyem Bealem wprowadzili Wizzards do play off, co kilka tygodni temu wydawało się niemożliwe. Jeszcze na początku kwietnia portal ESPN dawał im niewielkie szanse na grę w drugiej części sezonu, ale w kwietniu Wizards zaliczyli passę ośmiu zwycięstw z rzędu, co dało im miejsce w play in. Pokonali w nim Indiana Pacers.

Pary play-off

KONFERENCJA WSCHODNIA

- Philadelphia 76ers (1) – Washington Wizards (8)

- Brooklyn Nets (2) – Boston Celtics (7)

- Milwaukee Bucks (3) – Miami Heat (6)

- New York Knicks (4) – Atlanta Hawks (5)

KONFERENCJA ZACHODNIA

- Utah Jazz (1) – Memphis Grizzlies (8)

- Phoenix Suns (2) – LA Lakers (7)

- Denver Nuggets – Portland Trail

Blazers (6)

- Los Angeles Clippers (4) – Dallas Mavericks (5)

Rozgrywki już się zaczęły, a 22 lipca to data ewentualnego siódmego meczu finału. Wtedy najpóźniej poznamy mistrza NBA.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA