fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koszykówka

Polska liga z nową siłą

AdobeStock
W weekend ruszył sezon Energa Basket Ligi. Faworytem do zdobycia mistrzostwa jest Anwil Włocławek.

Być może ten sezon przyniesie wreszcie wzrost popularności koszykówki w Polsce, po wielu latach posuchy i zapomnienia. Czasy, kiedy cała Polska śledziła rywalizację Śląska Wrocław z Anwilem Włocławek lub Mazowszanką Pruszków może nie wrócą prędko, ale dzięki świetnym występom reprezentacji na mistrzostwach świata przynajmniej na moment o baskecie nad Wisłą znów zrobiło się głośno.
Kibice w meczach EBL będą mogli zobaczyć kilku zawodników, którzy walczyli w Chinach, m.in. Adama Hrycaniuka (Arka Gdynia), Aarona Cela, Karola Gruszeckiego i Damiana Kuliga (Polski Cukier Toruń) czy Michała Sokołowskiego (Anwil). Ten ostatni ma już na koncie pierwsze trofeum. Jeszcze zanim rozpoczęła się pierwsza kolejka mistrzowie Polski zagrali z BM Slam Stalą Ostrów Wlkp. w Kaliszu o Suzuki Superpuchar Polski i pokazali wielką moc, wygrywając 95:69.

- Anwil wygląda bardzo dobrze. Jestem pod wielkim wrażeniem ich mocy w ataku, a pewnie wszystkiego jeszcze nie pokazali. Kapitan Szymon Szewczyk powiedział po meczu, że mają jeszcze więcej atutów. Grają nowoczesną koszykówkę, która się podoba. Mają potencjał, żeby nie przegrać żadnego meczu w sezonie zasadniczym, a już nie pamiętam, kiedy coś takiego zdarzyło się po raz ostatni. Bez wątpienia to może być kolejny, świetny rok Anwilu. Inna sprawa, jak się zaprezentują w Lidze Mistrzów. Mogą mieć problemy w strefie podkoszowej, gdzie nie mają aż takich zwierzaków jak na obwodzie, a wypadł Szewczyk, który ma uraz łąkotki i czeka go zabieg - mówi "Rz" Tomasz Jankowski, były reprezentant Polski i komentator Polsatu Sport.

W składzie Anwilu jest dwóch graczy z przeszłością w NBA: Tony Wroten i Ricky Ledo, a do tego jeszcze Sokołowski, Chase Simon i Chris Dowe. Każdy z nich mógłby być liderem drużyny. Czy będą w stanie się pogodzić na boisku?

- Dwóch piłek do gry nie dostaną. Mecz o Superpuchar pokazał, że grali świetnie indywidualnie, ale i zespołowo. Sporo asyst. Oni wyglądali, jakby im to sprawiało frajdę, ale łatwiej się uśmiechnąć po efektownym alley oopie. Igor Milicić jest bardzo doświadczony i miał już przeróżnych graczy, co do których się wydawało, że nie da się ujarzmić – ocenia Tomasz Jankowski.

Kto jeszcze może się włączyć o medale? Wśród faworytów na pewno jest Polski Cukier Toruń, z uczestnikami MŚ w składzie, wzmocniony świetnym Kyle’em Weaverem (kiedyś m.in. Oklahoma City Thunder z NBA). Od kilku sezonów ciekawy skład zawsze buduje zawsze Arka Gdynia, choć Tomasz Jankowski ocenia, że mogą nie być tak mocni, jak w poprzednich rozgrywkach, po tym jak odeszli James Florence, Adam Łapeta, Marcus Ginyard i Robert Upshaw.

Ciekawe, jak zaprezentuje się Stelmet Zielona Góra, który po nieudanym, poprzednim sezonie zupełnie zmienił skład i zatrudnił świetnego trenera Żana Tabaka. Stelmet równolegle gra także w lidze VTB (najwyższa klasa rozgrywkowa w Rosji, do której zapraszane są także zespoły z zagranicy). W pierwszym meczu zagrał dobrze przeciw potężnym Chimki Moskwa. Występy w Rosji oznaczają jednak długie loty i większe zmęczenie.

Do EBL wraca Śląsk Wrocław, gdzie zagrają reprezentanci Polski: Kamil Łączyński i Mathieu Wojciechowski oraz utalentowany Aleksander Dziewa, ale ciężko będzie tej drużynie włączyć się do walki o medale.
Nowy sezon EBL to zmiana w regulaminie. Przestał obowiązywać przepis o tym, że obowiązkowo musi występować na parkiecie dwóch Polaków. Teraz w kadrze meczowej ma być siedmiu miejscowych graczy (pucharowiczom wystarczy sześciu), a trenerzy dowolnie zmieniają ich na boisku. – Z jednej strony wolny rynek na parkietach to jest dobre rozwiązanie. Niech każdy się bije o minuty. Z drugiej strony w biedniejszych klubach będzie pokusa zakontraktowania pięciu zagranicznych koszykarzy za małe pieniądze. Młodzi Polacy? Są: Olek Dziewa, Adrian Bogucki, którzy powinni dostawać szansę. Można wymieniać dalej: w Polpharmie jest trzech młodych Michał Kołodziej, Daniel Gołębiowski, Maciej Bojanowski. W GTK Gliwice szansę dostaje młody Mateusz Szlachetka, w Treflu są Łukasz i Michał Kolendowie, a w Gdyni Grzegorz Kamiński. Tych młodych trochę jest – ocenia ekspert Polsatu Sport.

Mecze EBL można oglądać na sportowych antenach Polsatu. Od tego sezonu meczów w telewizji będzie więcej, bo weekend z basketem trwa od czwartku do niedzieli.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA