fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koszykówka

Michał Sokołowski: Nie jesteśmy drużyną nastolatków

Andrzej Romański/KoszKadra
- Nie jesteśmy pierwszy raz na imprezie międzynarodowej, bo każdy z nas w swojej karierze zrobił już coś dużego, świetnie radził sobie z presją. Czy doping jest głośny? Mecz z Wenezuelą był dla większości widzów meczem o nic. W poniedziałek spodziewam się głośnego dopingu - mówi Michał Sokołowski, skrzydłowy reprezentacji Polski.

Rzeczpospolita: Wiele razy słyszeliście, że Polska wraca na mistrzostwa świata po 52 latach przerwy. Trema przed pierwszym meczem z Wenezuelę meczem była wielka?

Michał Sokołowski, skrzydłowy reprezentacji Polski: W moim przypadku punktem kulminacyjnym, kiedy emocje były największe i dotarło do mnie, co osiągnęliśmy, było odegranie hymnu przed meczem. Potem, kiedy wszedłem na boisko, to trema zniknęła i trzeba było robić swoje.

Wyniki sparingów nie były obiecujące. Kibice się martwili. A jak wy do tego podchodziliście?

Nie baliśmy się o formę. Wierzyliśmy w założenia trenera, w nasz system, w naszą drużynę. Może nie wyglądało to najlepiej, ale może dlatego trener, że trener szukał najlepszych ustawień i rotacja nie zawsze wyglądała tak jak powinna. Od tego jest jednak okres przygotowawczy. Najważniejszą formę szykowaliśmy na mistrzostwa świata. Mam nadzieję, że idziemy w górę. Wygraliśmy, choć Wenezuela postawiła nam twarde warunki.

Już w pierwszej kwarcie, po serii rzutów z dystansu rywali, wszedł pan na pozycję silnego skrzydłowego, chociaż zazwyczaj gra pan na innej pozycji. Trzeba było pomóc graczom obwodowym?

Wenezuela nie jest potęgą pod koszem. Wiedzieliśmy, że nasi obwodowi gracze mogą mieć problemy z ich niskimi zawodnikami. Przy takim układzie sił bardzo dobrze mi się grało, bo walczyłem z rywalami o podobnym wzroście i sile. Z Chinami raczej tak długo pod koszem nie będę grał, bo Chińczycy mają bardzo wysokich podkoszowych.

Ciężko się będzie przebić pod kosz, więc ciężar zdobywania punktów spocznie na zawodnikach obwodowych?

Wszystko zależy od tego, jak się mecz ułoży. Na pewno ich wzrost powoduje, że grają bliżej kosza. Nasi wysocy: Damian Kulig i Aaron Cel grożą rzutem z dystansu, więc będą wyciągać Chińczyków na obwód. Wtedy zrobi się więcej miejsca dla niskich graczy pod koszem. Może się faktycznie zdarzyć tak, że nasza szansa otworzy się na obwodzie.

Chińscy środkowi są wysocy, ale mało zwrotni?

Raczej nie będą mieli wielkich problemów z mobilnością. Trzeba się jednak skupiać na naszej grze i wykorzystywać każdą okazję, żeby atakować dużych z obwodu oraz grozić rzutem z dystansu. Nasza obrona? Pod koszem mają ludzi o wzroście 2,20 i 2,12, więc nie można liczyć tylko na Adama Hrycaniuka, ale musimy całą drużyną walczyć o zbiórki, pomagać. Adam wykonał wspaniałą pracę z Wenezuelą.

Pan wniósł wiele energii do gry. Nie ma pan problemu ze zmianą czasu?

Na całe szczęście nie. Od pierwszego dnia świetnie to znoszę. Fizycznie czuję się bardzo dobrze, w dodatku okres przygotowawczy świetnie przepracowaliśmy.

Gracie w wielkiej hali. Trybuny będą pełne, a doping głośny. Chyba żaden z was nie grał przed taką publicznością?

W meczu z Chinami raczej nam to nie pomoże, bo będzie 18 tysięcy kibiców, wspierających gospodarzy. Rzeczywiście, chyba nikt nie występował przy takiej liczbie widzów, ale jestem pewny, że każdy sobie z tym świetnie poradzi. Nie jesteśmy drużyną nastolatków, nie jesteśmy pierwszy raz na imprezie międzynarodowej, bo każdy z nas w swojej karierze zrobił już coś dużego, świetnie radził sobie z presją. Czy doping jest głośny? Mecz z Wenezuelą był dla większości widzów meczem o nic. W poniedziałek spodziewam się głośnego dopingu.

Jak mistrzostwa wyglądają od strony organizacyjnej?

Hotel jest bardzo dobry, nie możemy na nic narzekać. Skupiamy się tylko na koszykówce. Nie ma czasu na zwiedzanie, na chwilę tylko wieczorem pierwszego dnia pobytu w Pekinie wyjechaliśmy pod wejście do Zakazanego Miasta. Teraz nie można sobie na to pozwolić, bo na zewnątrz jest 30-35 stopni. Pod halą czuć atmosferę mundialu, bo ludzi jest mnóstwo. Strefa kibica jest świetnie zorganizowana, są kosze, boiska. Chińczycy się postarali.

Dotarły do was pozytywne reakcje kibiców po meczu z Wenezuelą?

Bardzo nas cieszy, że kibice się nami zainteresowali. Do mnie doszło wiele pozytywnych wiadomości od znajomych i nie tylko od nich. Nie chcę siebie oceniać, ale słyszałem, że mój występ się podobał. To jest pierwszy mecz i nie możemy się cieszyć za bardzo z jednego zwycięstwa

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA