fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Niemiecki sąd zdecydował. Prostytutki mogą wrócić do zawodu

fot. ilolab - stock.adobe.com
Z powodu pandemii koronawirusa pół roku w Niemczech obowiązywał zakaz pracy dla prostytutek. Teraz w wielu krajach związkowych domy publiczne znów mogą być otwarte.

Wyższy Sąd Administracyjny w Muenster uchylił zakaz świadczenia usług seksualnych w najbardziej zaludnionym kraju związkowym Niemiec, Nadrenii Północnej-Westfalii, ale również w większości niemieckich krajów związkowych prostytutki mogą już ponownie podjąć pracę.

- Wiele z nas nie wiedziało, jak napełnić lodówkę następnego dnia, nie miało rezerw finansowych i musiało pożyczać pieniądze - mówi 58-letnia Stephanie Klee, założycielka i prezes Niemieckiego Związku Usług Seksualnych. Podkreśla, że zwłaszcza kobiety z Europy Wschodniej były zdesperowane. - Niektóre z nich płaciły w Niemczech podatki, a teraz nie mają nawet podstawowego zabezpieczenia, bo są za granicą - tłumaczyła w rozmowie z Deutsche Welle.

16 marca br. wszystkie kraje związkowe wprowadziły zakaz dla wszystkich dziedzin pracy seksualnej. Domy publiczne, uliczna prostytucja, kluby z sauną zostały oficjalnie zamknięte z dnia na dzień.

Niezwykle liberalne przepisy sprawiły, że Niemcy są od lat nazywane domem publicznym Europy. Prostytucja to olbrzymi biznes którego obroty szacuje się na co najmniej 15 mld euro rocznie. - Tracimy miesięcznie 100 tys. euro - skarżył się „Bildowi” szef jednej z ponad 80-ciu placówek tego typu w Stuttgarcie.

Zamknięte domy publiczne skłoniły wiele prostytutek do wyjścia na ulice, ale tam wzrosła konkurencja i spadły ceny.

Dowiedz się więcej: Wirus w Niemczech: Domy publiczne zamknięte, prostytucja jest

Jeden z pracowników licznych w Niemczech fundacji wspierających prostytutki w trudnych dla nich sytuacjach, nie tylko zawodowych, tłumaczył w rozmowie z „Die Welt”, że działalność branży przenosi się często do prywatnych mieszkań co pogarsza bezpieczeństwo kobiet. Ograniczenia, będące wynikiem pandemii, sprzyjały też mocno rozwojowi podziemia w branży, zwłaszcza zjawisku przymusowej prostytucji. W takich warunkach nie było mowy o zachowaniu nawet pozorów higieny w czasie epidemii.

Teraz branży zagraża los wielu barów i restauracji. - Wiele firm nie przetrwa tych czasów, ponieważ długi są zbyt wysokie i na pewno nie wszyscy klienci wrócą - obawia się Stephanie Klee.

Źródło: Deutsche Welle
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA