fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikty zbrojne

Szef MSZ Iranu do Trumpa: Czyngis Chan nas nie zniszczył

AFP
Szef MSZ Iranu Mohammad Javad Zarif w odpowiedzi na słowa Donalda Trumpa, który w niedzielę na Twitterze zapowiedział, że jeśli Iran "chce walczyć z USA, będzie to oficjalny koniec Iranu" odparł, iż "ekonomiczny terroryzm i ludobójcze drwiny nie zakończą (istnienia) Iranu".

Zarif poradził Trumpowi, aby ten przyjrzał się historii. "Irańczycy trwali przez tysiąclecia, podczas gdy agresorzy przepadali... Spróbuj szacunku - to działa" - napisał na Twitterze Zarif.

Trump, który według doniesień CNN chce uniknąć wojny z Iranem, napisał o możliwym "końcu Iranu" kilka godzin po tym, jak rakieta została wystrzelona w kierunku silnie ufortyfikowanej "zielonej strefy" w Bagdadzie i trafiła w budynek znajdujący się 500 metrów od ambasady USA.

Zarif zarzucił Trumpowi, że ten pada ofiarą prowokacji "Drużyny B" (to odniesienie do Johna Boltona, doradcy Trumpa ds. bezpieczeństwa, Benjamina Netanjahu - premiera Izraela oraz Mohammada bin Salmana - saudyjskiego następcy tronu).

Trump "chce osiągnąć to, co nie udało się Aleksandrowi (Wielkiemu) Czyngis (Chanowi) i innym agresorom". "Irańczycy trwali przez tysiąclecia, w czasie gdy wszyscy agresorzy znikali" - napisał na Twitterze Zarif.

"#NigdyNieStraszIrańczyka" - dodał szef MSZ Iranu.

Źródłem napięć w relacjach między USA a Iranem jest jednostronne wypowiedzenie przez USA porozumienia nuklearnego zawartego przez mocarstwa Zachodnie z Iranem w 2015 roku. Donald Trump wypowiedział to porozumienie w maju 2018 roku domagając się wynegocjowania nowej umowy dotyczącej irańskiego programu nuklearnego, a także programu rakietowego.

Jesienią 2018 roku USA nałożyły sankcje na Iran, wprowadzając m.in. embargo na import irańskiej ropy. Początkowo osiem krajów (w tym m.in. Chiny i Turcja) korzystały z wyłączenia spod sankcji, ale od maja 2019 roku embargo ma charakter bezwzględny. Celem USA jest doprowadzenie do spadku eksportu ropy przez Iran do zera, tak aby wywrzeć ekonomiczną presję na Teheran i zmusić Iran do rozpoczęcia negocjacji z USA.

W odpowiedzi na rozszerzenie sankcji przez USA Iran zagroził m.in. blokadą strategicznej cieśniny Ormuz, co mogłoby zakłócić transport ropy z innych krajów Zatoki Perskiej. Z kolei USA zdecydowały się na wysłanie w rejon Iranu grupy bojowej lotniskowca Abraham Lincoln i grupy zadaniowej bombowców B-52, a także baterii Patriotów, w związku ze zdobytymi przez amerykański wywiad informacjami, że siły amerykańskie stacjonujące na Bliskim Wschodzie mogą stać się celem ataku ze strony Iranu lub jego sojuszników.

"New York Times" ujawnił, że w przypadku ataku na siły USA, Waszyngton chce wysłać nawet 120 tys. żołnierzy do Iraku. Oficjalnie administracja Donalda Trumpa zdementowała te doniesienia.

W związku z napiętą sytuacją na Bliskim Wschodzie USA podjęły decyzję o ewakuacji części swojego personelu dyplomatycznego z Iraku, a Wielka Brytania podniosła poziom zagrożenia dla swoich żołnierzy w tym kraju. Z kolei Niemcy przerwali szkolenie irackich żołnierzy - również ze względów bezpieczeństwa.

Przedstawiciele Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej przekonują, że okręty USA w rejonie Bliskiego Wschodu znajdują się w zasięgu irańskich rakiet. Z kolei prezydent Donald Trump stwierdził, że jakikolwiek atak na siły USA ze strony Iranu będzie "oficjalnym końcem" tego państwa.

Europejscy sojusznicy USA wyrażają zaniepokojenie możliwością eskalacji konfliktu, który - zdaniem szefa brytyjskiego MSZ, Jeremy'ego Hunta, może nawet doprowadzić do "przypadkowego wybuchu konfliktu". Zaniepokojenie rozwojem sytuacji na Bliskim Wschodzie wyraziła też Rosja (prezydent Władimir Putin spotkał się w Soczi, 14 maja, z sekretarzem stanu USA Mike'm Pompeo).

Źródło: BBC
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA