fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Jerzy Haszczyński: To nie pojedynek polsko-izraelski

Putin na obchodach 60. rocznicy wyzwolenia Auschwitz w 2005 roku
Fotorzepa/ Andrzej Wiktor
Obchody w Jerozolimie i w dawnym obozie Auschwitz nie muszą rywalizować o to, gdzie pojawią się ważniejsi przywódcy. Można skupić uwagę na najważniejszych: ostatnich żyjących więźniach.

Nie da się ukryć, że obchody mają też wymiar polityczny. A odbywają się w dwóch miejscach, najpierw w Jerozolimie (World Holocaust Forum), a cztery dni później w Oświęcimiu. Mogą sprawiać wrażenie rywalizacji między Izraelem a Polską w dziedzinie polityki pamięci, w której głównym miernikiem są nazwiska VIP-ów, którzy wezmą udział w każdej z uroczystości.

Listy głów państw i rządów nie różnią się jednak znacznie, co powinno osłabić nastroje polityczno-historycznej konkurencji w obu krajach. Niektórzy prezydenci i premierzy są na obu listach.

Na razie wygląda na to, że ani tu, ani tam nie pojawi się prezydent USA Donald Trump. W Polsce będzie sporo koronowanych głów. W Izraelu – prezydent Francji Emmanuel Macron; nie jest wykluczone, że 27 stycznia uda się też do Polski.

Najbardziej rzuca się w oczy różnica dotycząca Rosji. Władimir Putin oficjalnie zapowiedział swoją obecność w Jerozolimie. Natomiast czy ktokolwiek będzie reprezentował Kreml w dawnym obozie koncentracyjnym i zagłady, który wyzwoliła armia radziecka, tego nie wiemy. A w jakimś stopniu od tego zależy, jak Kreml potraktuje tak ważne dla rządzących Polską obchody 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej. 10 kwietnia tym razem przypadnie w gorącej fazie kampanii przed wyborami prezydenckimi. Czy Smoleńsk 2020 stanie się jej tematem? – zapewne zastanawia się nad tym starający się o reelekcję Andrzej Duda.

W najbliższych miesiącach przekonamy się, czy uda się sprawić, by bieżąca polityka w Polsce, Izraelu i Rosji nie zepchnęła w cień uniwersalnego przesłania rocznicy wyzwolenia obozu. Obchody mają za głównych bohaterów nie polityków, lecz więźniów, którzy przeżyli i wciąż mogą dać świadectwo. To moment refleksji nie tylko nad konkretnymi zbrodniami niemieckiej Trzeciej Rzeszy, ale też okrucieństwem każdej wojny, nad człowieczeństwem i jego zanikiem, gdy budzą się demony.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA