Szułdrzyński: Miała być solidarność, zostały slajdy

Fotorzepa, Maciej Zieniewicz
Wbrew oczekiwaniom nie poznaliśmy szczegółów nowego, tzw. solidarnościowego, podatku, lecz jedynie publiczną prezentację jego założeń. Jeśli obecny rząd zapisze się czymś w historii, będzie to nie tylko projekt 500+, ale również wielka skłonność do multimedialnych prezentacji, na których na slajdach przedstawia się kolejne jego pomysły.

To nie tylko czcze złośliwości, bowiem nie dysponując szczegółami ani konkretnym projektem, jesteśmy skazani na domysły. Przykłady? Eksperci zwracają na przykład uwagę, że nie wiemy, czy limit dochodów w wysokości miliona złotych rocznie będzie uwzględniał liczbę osób na utrzymaniu. Inaczej wygląda sytuacja majątkowa singielki, a inaczej przebojowej bizneswoman, która utrzymuje zajmującego się domem męża i piątkę dzieci. Co jak co, ale podatek solidarnościowy powinien takie aspekty brać pod uwagę.

Przedstawiając swoje pomysły, rząd powołuje się na przykłady innych krajów. Np. Niemiec, gdzie opodatkowano najlepiej zarabiających na rzecz wielkiego wysiłku zjednoczenia NRD z RFN. Podatek solidarnościowy wprowadzano też w Portugalii, we Włoszech czy w Grecji. Ale działo się to w apogeum kryzysu fiskalnego, gdy spowolnienie gospodarcze i zadłużenie sprawiało, że kasa państwa była pusta. Jaka nadzwyczajna sytuacja obecnie uzasadnia chęć wprowadzenia takiego...

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL