fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Kibice wyklęci

Fotorzepa, Waldemar Kompała
Rozumiem trenera, który w ważnym meczu traci dwie bramki samobójcze i przegrywa. Trener wie, że jego piłkarze są załamani, więc nie ucieka do szatni, tylko staje w ich obronie.

Jak może zachować się przyzwoity człowiek obrażany przez kibola chama? Dyskusja nie wchodzi w grę, prostak żądny krwi jest odporny na argumenty. Można po prostu odejść, ale Michał Probierz tego nie zrobił i zareagował jak mężczyzna.

Przypadek z Białegostoku jest na szczęście wyjątkowy. Niecodziennie na stadionach dochodzi do fizycznego starcia między kibicami a piłkarzami lub trenerami. Jednak agresja słowna osiągnęła już dawno poziom przekraczający wszelkie normy kulturowe. Gdyby dziś ktoś na trybunach krzyknął „sędzia kalosz", wezwano by do niego lekarza.

Na wielu stadionach gwizdek rozpoczynający mecz jest sygnałem dla kibiców do rozpoczęcia bluzgów trwających 90 minut. Towarzyszą temu rozmaite „sektorówki" i transparenty o treściach niemających nic wspólnego z meczem.

Z jednej strony są imponujące oprawy nawiązujące do historii Polski, a z drugiej całkowity brak szacunku dla wszystkich, którzy nie są po naszej stronie. Ostatnio w ten sposób rywalizowali ze sobą kibice Legii i Lechii – klubu marszałka Józefa Piłsudskiego i klubu „Solidarności" oraz Lecha Wałęsy. Walczyli o to, kto głośniej zwyzywa drugą stronę.

Kibole Cracovii, klubu Jana Pawła II, nie są lepsi. Kiedy papież zmarł, na stadionie Cracovii odbyła się msza, podczas której pojednali się ze sobą kibice tego klubu, Wisły i Hutnika. Tydzień później już się ze sobą bili. W Warszawie, Gdańsku, Poznaniu, Wrocławiu, Krakowie wszyscy boją się terrorystycznych stadionowych bojówek. Mogą pobić sąsiada na trybunie, który nie śpiewa na ustaloną nutę, piłkarza, który się ich zdaniem należycie nie przykłada do gry, zbluzgać i zwolnić prezesa, przygotować akcje protestacyjne na zamówienie lub we własnym interesie.

A między meczami zorganizują akcję oddawania krwi. Bo to są polscy patrioci. Kiedy któryś trafi do więzienia za przestępstwa niemające związku z aktywnością na stadionie, staje się obiektem kultu – kibicem wyklętym.

Coraz mniej chętnie chodzę na mecze.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA