fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Kolanko: Grzegorz Schetyna, mistrz taktycznego odwrotu

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Od wielu tygodni było całkiem jasne, że jeśli Grzegorz Schetyna wystartuje w wyborach na szefa Platformy, to najpewniej boleśnie je przegra. W obliczu tej sytuacji lider PO podjął jedyną możliwą, pragmatyczną decyzję o taktycznym wycofaniu się. Jest zresztą z takich decyzji znany. Ale ta ma z pewnością największe konsekwencje, jeśli chodzi o przyszłość Platformy i polskiej sceny politycznej.

W ostatnich latach Schetyna wielokrotnie w sytuacjach, które były obiektywnie „nie do politycznego wygrania”, potrafił się wycofać. Tak było na wielu różnych płaszczyznach. Dwukrotnie rezygnował ze swojego kandydata w wyborach na prezydenta Wrocławia. Wycofał się z kandydowania w Warszawie z pierwszego miejsca, wystawił jako kandydatkę na premiera Małgorzatę Kidawę-Błońską.

Ten ruch był powszechnie odbierany jako jeden z najlepszych wykonanych przez obecnego przewodniczącego w kontekście trzech ostatnich kampanii wyborczych. Ale już wtedy w Platformie rosło przekonanie, że żadna decyzja nie sprawi, iż Schetyna przetrwa w nadchodzących wyborach na szefa partii. Zdecydował się nie kontestować wyborów w klubie, gdzie jedynym kandydatem był Borys Budka, obecnie faworyt w wyborach wewnętrznych w Platformie. Wtedy było jasne, że kandydat wskazany przez Schetynę przegrałby z Budką w głosowaniu wśród posłanek i posłów klubu.

Schetyna był więc konsekwentny i nie stanął do rywalizacji, w której miałby niewielkie lub nawet żadne szanse na zwycięstwo. Jego decyzja otwiera nowe możliwości dla Platformy.

Przeczytaj też: Sondaż: Kto nowym liderem PO? Schetyna na ostatnim miejscu

Tomasz Siemoniak, wskazany przez Schetynę, cieszy się szacunkiem w partii, ale jako kandydat kontynuacji nie ma większych szans. Starcie rozegra się między politykami, którzy obiecują i reprezentują realną zmianę, także pokoleniową.

Kampania wewnętrzna ruszyła od piątku 3 stycznia pełną parą. Jeszcze dziś ma odbyć się konferencja prasowa Borysa Budki oraz Rafała Bruskiego, prezydenta Bydgoszczy. Szefa klubu poparł już wyborach na przewodniczącego Platformy m.in. prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Kampania na szefa PO bez Schetyny będzie szansą do budowy nowego otwarcia w partii. Przede wszystkim jeśli chodzi o styl zarządzania. I nie będzie tak toksyczna, tak niszcząca wewnętrznie, jak z udziałem obecnego szefa partii. Schetyna opierał się przede wszystkim na hermetycznym środowisku, złożonym z kilku osób. Budka jako szef klubu stawia na kolegialne kierownictwo, ale nie jest łatwo przenieść taką koncepcję na przywództwo polityczne w partii. Zwłaszcza, że w Polsce od lat jedynym modelem (z niewielkimi wyjątkami) jest model wodzowski.

Dowiedz się więcej: Schetyna nie wystartuje, rekomenduje Siemoniaka

Pytanie też, czy kandydaci zaprezentują nowe pomysły dla samej Platformy, która musi odnaleźć się w sytuacji silnej konkurencji ze strony Lewicy i PSL. I tu taktyczny odwrót Schetyny bardzo jasno odsłania słabe strony partii. Nowy szef PO nie będzie miał zbyt wiele czasu w 2020 roku, by sytuację zmienić.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA