fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Danuta Walewska: Dojrzewanie miejskiego ruchu

Adobe Stock
Nie wszystko można załatwić zdalnie. Problemy z transportem miejskim w czasie pandemii sprawiły, że coraz częściej rozglądamy się za alternatywnymi środkami transportu.

W czasie lockdownu najlepiej i najbezpieczniej było siedzieć w domu. Poruszanie się po miastach transportem miejskim było mało atrakcyjne, bo mimo wszystko spotykaliśmy tam współpasażerów, którzy niekoniecznie przestrzegali zasady reżimu sanitarnego. Widać to było po ulicach, gdzie liczba osób np. jesienią czy wiosną nie była większa niż w szczycie sezonu letniego, kiedy masowo wyjeżdżaliśmy na wakacje. No i najbezpieczniejsza wydawała się jazda własnym samochodem. Dlatego wypożyczalnie sprzętu ułatwiającego i przyspieszającego przemieszczanie się po miastach narzekały na brak popytu. Niektóre z nich do tego stopnia, że zmuszone były do zawieszenia bądź wręcz do rezygnacji z dotychczasowej działalności.

Pandemia została „oswojona", teraz lepiej wiemy, jak się w niej poruszać. Ograniczanie wizyt w sklepach doprowadziło do tego, że główne zakupy robimy nie częściej niż raz w tygodniu. Nie wszystko jednak udaje się załatwić i zrobić zdalnie. Problemy z transportem miejskim pozostały. Stąd coraz częściej rozglądamy się za takimi możliwościami przemieszczania się środkami transportu, które dadzą nam niezależność i będą łatwe w korzystaniu. I oczywiście niedrogie. Stąd powrót popytu na hulajnogi, w tym elektryczne, solidne, praktyczne. Ale już niekoniecznie własne. No i powrót do rowerów, ewentualnie do elektrycznych skuterów.

Jednego możemy być pewni. Ten ruch już nie zginie. Przeciwnie, będzie się coraz bardziej rozwijał. Mniejsze zanieczyszczenie miast przez zastępowanie samochodów innymi środkami transportu to kolejny bodziec dla rozwoju transportu alternatywnego. Na rowerach i hulajnogach widać już osoby ewidentnie jadące do pracy, a nie tylko żeby zrobić sobie przyjemność.

Pełzający, ale jednak z przyspieszeniem, rozwój elektromobilności powoduje, że korzystanie z aut, których nie jesteśmy właścicielami, staje się coraz bardziej popularne. Im młodsza grupa wiekowa użytkowników pojazdów, tym rezygnacja z posiadania samochodu staje się bardziej oczywista.

Zrozumiały jest w tej sytuacji wzrost popytu na usługi carsharingowe. Bo auta już wcale nie trzeba mieć na własność. Parkowanie w centrach miast, a nawet i w dzielnicach bardziej oddalonych od śródmieścia, nieustannie drożeje, a i tak coraz trudniej jest znaleźć miejsce, gdzie można postawić samochód.

To, czego więc nam w tej chwili najpilniej potrzeba, to odpowiednich regulacji umożliwiających podział ruchu miejskiego. Takiego podziału, żeby wszyscy mogli się w nim czuć bezpieczni. Byśmy wiedzieli, gdzie i którędy mogą przemieszczać się rowery, a gdzie hulajnogi, które poruszają się z coraz większą szybkością. Od samorządów słyszymy, ile ścieżek rowerowych już wybudowano, ale wiadomo, że zawsze ich będzie za mało. A jazda hulajnogą po jezdni nie jest dobrym pomysłem, nawet w sytuacji, kiedy natężenie ruchu jest niewielkie. Nie jest dobrym pomysłem także kierowanie na ścieżki rowerowe wszystkich, także dzieci jeżdżących na rolkach.

No i zdecydowanie potrzeba nam takich regulacji, które przetrwają lata, trwałych. Których będzie się można nauczyć raz na zawsze.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA