fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kolarstwo

Jan Ullrich robił to, co wszyscy

Jan Ullrich ze swoim adwokatem
PAP/EPA
Jan Ullrich – niemiecki gwiazdor, który złamanym życiem płaci za doping.

Na początku sierpnia w swojej willi na Majorce jedyny niemiecki zwycięzca Tour de France nie wytrzymał hałasu dobiegającego od sąsiada – znanego aktora i reżysera Tila Schweigera. Wtargnął na jego posesję i uderzył jednego z gości przyjęcia, innych wyzwał, po chwili został zatrzymany przez hiszpańską policję. W protokole funkcjonariusze odnotowali, że Ullrich był pijany i znajdował się pod silnym wpływem narkotyków. Został zwolniony. Kajał się. Powiedział, że jest w trakcie kuracji, która ma go „sprowadzić na właściwą drogę".

Tydzień później w pięciogwiazdkowym hotelu we Frankfurcie zaprosił do pokoju prostytutkę. Pani do towarzystwa szybko opuściła pokój, wzywając pomocy. Kolarz został oskarżony o „próbę zabójstwa" poprzez uduszenie. Ofiara miała liczne rany. Zeznała, że napastnik był pijany, brał kokainę i amfetaminę. Byłego kolarza zatrzymano. Ullrich dostał na komisariacie ataku paniki, skierowano go więc do kliniki psychiatrycznej. Kiedy z niej wyszedł, znalazł się z powrotem w klinice detoksykacyjnej, w której przebywał już przed incydentem na Majorce.

Nowi przyjaciele

Nie wiadomo, gdzie dziś znajduje się jeden z najbardziej utalentowanych kolarzy przełomu XX i XXI wieku. Niemiecka prasa i francuski dziennik „L'Equipe" piszą, że stracił kontakt z bliskimi, nie odpowiada na ich telefony. Jeśli już ktoś się dodzwoni, w jego imieniu odpowiada nieznajomy, który obiecuje przekazać wiadomość.

W sierpniu do Ullricha przyjechał jego wielki rywal Lance Armstrong, chciał go wesprzeć osobiście, zapewnić leczenie w klinice w okolicach Austin. Niemiec odmówił, ale prawdopodobnie znajduje się w klinice w USA. Umieścili go tam „nowi przyjaciele". Jednym z nich jest Sven Melkers, niemiecki biznesmen, który dorobił się fortuny w USA i chciał kiedyś stworzyć silną kolarską grupę zawodową.

Są podejrzenia, że wpływ na kolarza wywierają znajomi, którzy wepchnęli mu do pokoju we Frankfurcie luksusową prostytutkę i zapewniają stałą dostawę narkotyków. Kiedyś w sidła takich ludzi wpadł wybitny włoski kolarz Marco Pantani zmarły z przedawkowania kokainy i leków antydepresyjnych w 2004 roku.

„Bild" zamieścił list od Ullricha, w którym zapowiada, że „będzie nowym Janem i zwycięży wszystkie demony", a tym, którzy go oskarżają, grozi procesami, ale przyjaciele mają podejrzenia, że pisma nie przygotował Ullrich. – To zupełnie nie w jego stylu – mówi Rudy Pevenage, były menedżer z grupy Telekom.

Złoty chłopiec z Rostoku

Ullrich jest jednym z najwybitniejszych niemieckich sportowców. Osiągnięcia 44-letniego dziś kolarza dały mu w Niemczech status gwiazdy tej miary co Michael Schumacher, Boris Becker czy Franz Beckenbauer. Jest mistrzem olimpijskim w wyścigu ze startu wspólnego z Sydney (2000), dwukrotnym mistrzem świata w jeździe na czas (1999, 2001), triumfatorem Vuelty (1999), ale przede wszystkim jedynym niemieckim zwycięzcą Tour de France (1997).

W Wielkiej Pętli brał udział ośmiokrotnie. Nie licząc wyścigu z 2005 roku, z którego wyniki Niemca anulowano ze względu na udział w aferze dopingowej, najgorzej wypadł w 2004 roku, zajmując czwartą pozycję. Poza tym we wszystkich edycjach był drugi – za Bjarne Riisem, Pantanim, Armstrongiem. Zacne dopingowe towarzystwo.

Ullrich jak wszyscy jego rywale też brał doping. Pierwszy raz wpadł w 2002 roku. Stwierdzono u niego obecność amfetaminy. Początkiem wielkich kłopotów była dla Niemca akcja hiszpańskiej policji w gabinecie doktora Eufemiano Fuentesa, tzw. afera Puerto z 2006 roku. Funkcjonariusze wykryli listę kolarzy współpracujących z lekarzem specjalizującym się w przetaczaniu krwi i aplikowaniu EPO.

Wśród nich znalazł się Ullrich. Kilka miesięcy później został zdyskwalifikowany na dwa lata, a jego rezultaty anulowano, począwszy od maja 2005 roku. Niemiecki kolarz zakończył karierę, ale co pewien czas ujawniane były kolejne niewygodne dopingowe fakty z czasów kariery „złotego chłopca z Rostoku".

Ullrich miał stosować EPO już wówczas, gdy wygrywał Tour de France i walczył o zwycięstwo z Pantanim i Armstrongiem. „Robiłem to, co robili wtedy wszyscy kolarze. Nie brałem niczego, czego by nie brali moi przeciwnicy" – powiedział w wywiadzie dla magazynu „Focus" w 2013 roku.

Jaki więc wpływ na obecne zachowanie Ullricha i uzależnienie od alkoholu i narkotyków może mieć stosowanie dopingu? Jest kilku byłych dopingowiczów, którzy popadli w skrajne uzależnienie. Dla niektórych ten mariaż zakończył się śmiercią. Wspomniany wcześniej Marco Pantani po wpadce dopingowej z 1999 roku nie mógł się podnieść. Brał narkotyki. W 2004 roku został znaleziony martwy w pokoju hotelowym w Rimini. Sprawa do dziś nie jest wyjaśniona. Być może Włoch padł ofiarą handlarzy narkotyków wykorzystujących słabość chorego na depresję kolarza?

Rówieśnik Ullricha Francuz Philippe Gaumont był medalistą olimpijskim z Barcelony (1992), odniósł kilka zwycięstw w zawodowym peletonie. Regularnie stosował doping, wszystkie środki, które były dostępne – EPO, hormon wzrostu, testosteron, kortykoidy, sterydy anaboliczne. Brał też narkotyki. Po zakończeniu kariery opublikował książkę „Uzależniony od dopingu". W 2013 roku zmarł na atak serca.

Rok młodszy od Ullricha Frank Vandenbroucke, złote dziecko belgijskiego kolarstwa, środki dopingujące trzymał nawet w domu. Po zakończeniu kariery był zamieszany w przemyt kokainy. Cierpiał na depresję. W wieku 35 lat został znaleziony martwy w pokoju hotelowym w Senegalu. Stwierdzono, że zmarł w wyniku zatoru płucnego.

Na depresję cierpiał zwycięzca dziewięciu etapów Vuelty Jose Maria Jimenez. Nie stronił od narkotyków. Był pacjentem kliniki psychiatrycznej. Zmarł w wieku 32 lat na atak serca.

Czas na pomoc

Lekarze i psychologowie podkreślają, że występująca po zakończeniu kariery u kolarzy depresja nie jest wywołana jedynie końcem pewnego etapu w życiu, ale może być również efektem stosowania dopingu. Używanie niektórych zakazanych środków powoduje bowiem z czasem zanik funkcji poznawczych, co łatwo wprowadza ich w stan depresji i skłania do stosowania używek. Alkohol i narkotyki stają się dla takich ludzi substytutem stosowanego przez większość kariery dopingu.

Coraz więcej menedżerów kolarskich, nawet tych, którzy mają wiele na sumieniu, postuluje, aby Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) zajęła się zdrowiem psychicznym kolarzy doświadczonych przez doping wszechobecny w peletonie na przełomie XX i XXI wieku. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA