fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kolarstwo

Ostatnie szaleństwo peletonu

Joao Almeida – lider Giro po 17 etapach
AFP
W Giro d'Italia zaczęły się emocje w Alpach – dziś kolarze wjadą na przełęcz Stelvio. Podium to cel Rafała Majki. W Hiszpanii wystartowała Vuelta.

Polak, który po zakończeniu sezonu rozstaje się z zespołem Bora-Hansgrohe, jest w klasyfikacji generalnej szósty. Różnice za plecami Portugalczyka Joao Almeidy i Holendra Wilco Keldermana są jednak niewielkie. Majka próbował nawet ataku na szczycie wczorajszego podjazdu do Madonna di Campiglio, ale nie zdołał rozerwać grupy liderów. Faworyci wjechali na metę razem, jakby zawarli pakt o nieagresji, choć najeżony górami etap wydawał się idealnym miejscem do akcji zaczepnych.

Fabuła tegorocznego wyścigu jest bogata, a finisz ma być spektakularny. Średnia przewyższeń na trzech alpejskich etapach to prawie 5,5 km. – Takich trudności jeszcze nigdy nie widziałem – mówił na starcie Giro Holender Steven Kruijswijk, który przejechał w karierze 18 wielkich tourów.

Będzie zimno, temperatura odczuwalna na zjazdach może obniżyć się do minus 20 stopni. To zaboli zwłaszcza górali, którzy są zazwyczaj kolarzami drobnymi, o niskim poziomie tkanki tłuszczowej.

Pogoda wymaga od faworytów jazdy uważnej i ofensywnej, bo każdy górski etap może być tym ostatnim. Dach Giro, czyli przełęcz Stelvio, na którą wdrapią się dziś, kilka dni temu po ataku zimy była nieprzejezdna. – Sygnały są pozytywne – uspokaja dyrektor wyścigu Mauro Vegni, choć prognozy na weekend wyglądają gorzej.

Niższego poziomu trudności, a najlepiej skrócenia kolejnych etapów, chciałby na pewno Almeida. Portugalczyk od dwóch tygodni nosi różową koszulkę lidera wyścigu, która go uskrzydla. 22-latek jest silny i zuchwały. Umie skutecznie zafiniszować i zgarnąć sekundy bonifikaty. – Najlepszą obroną jest atak – mówi kandydat do kolarskiego Oscara za sensację jesieni.

Ofensywa koronawirusa sprasowała pandemiczną część sezonu do 102 dni. Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) zmieściła w tym czasie zaległe wiosenne klasyki, mistrzostwa świata, Giro, Tour de France oraz Vuelta a Espana.

Rywalizacja w Hiszpanii, która rozpoczęła się we wtorek, będzie ostatnim szaleństwem peletonu. Gospodarze zafundowali kolarzom 2882 km jazdy u progu zimy, kiedy kontratak rozpoczęła pandemia koronawirusa.

Ściganiu towarzyszy hasło „Vuelta z domu", którym organizatorzy zachęcają kibiców do śledzenia rywalizacji przed telewizorem. Fani mają zakaz wstępu w okolice mety wszystkich etapów, które kończą się na podjazdach.

Wyścig jest krótszy, bo odwołano trzy etapy w Holandii. To sprawiło, że już na początku peleton wjechał w wysokie góry, co pomogło uporządkować klasyfikację generalną. Brytyjczyk Chris Froome, który wrócił do poważnej rywalizacji po tym, jak rok temu połamał żebra, łokieć oraz udo, traci już do lidera kilkanaście minut. Pierwszy etap zrujnował także marzenia Francuza Thibauta Pinota i Kolumbijczyka Daniela Martineza.

Peletonem, podobnie jak podczas Tour de France, zarządza zespół Jumbo-Visma, a kroku próbuje mu dotrzymać Movistar. Faworytem jest Słoweniec Primoż Roglić, bo na liście startowej nie ma jego rodaka Tadeja Pogacara. Największym rywalem byłego skoczka narciarskiego powinien być Ekwadorczyk Richard Carapaz, choć gospodarze na pewno ściskają kciuki za Enrica Masa. Sukces 25-latka byłby dobrą klamrą dla sezonu, w którym niespodzianka goni niespodziankę, a młodzi szturmem przejmują władzę w peletonie.

Większość Vuelty rozegra się na północy Hiszpanii. Kolarze na chwilę odwiedzą Francję, gdzie wdrapią się na Tourmalet. Jest niemal pewne, że w górach czeka ich starcie z deszczem, mrozem i śniegiem. Zimie stawi czoła czterech Polaków: Michał Pałuta, Łukasz Wiśniowski, Tomasz Marczyński oraz Michał Gołaś. Vuelta potrwa do 8 listopada, kiedy zaplanowano ostatni etap z metą w Madrycie.

Giro i Vueltę pokazuje Eurosport

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA