fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kolarstwo

74. Vuelta a Espana. Majka mierzy wysoko

Grupa Bora–Hansgrohe, czyli Rafał Majka i jego pomocnicy
AFP, Jose Jordan
W sobotę jazdą drużynową na czas na Costa Blanca rozpoczęła się 74. Vuelta a Espana. Startuje pięciu Polaków. Faworytami są Kolumbijczycy.

Niedzielny drugi etap rozpoczął się w Benidorm na wybrzeżu Morza Śródziemnego. Piękna sceneria, kurort, wakacyjna atmosfera. Organizatorzy nie zapomnieli jednak o tragicznym wydarzeniu, które w tym miesiącu wstrząsnęło kolarskim światem.

Przed startem peleton minutą ciszy uczcił pamięć Bjorga Lambrechta, belgijskiego kolarza, który w wieku 22 lat zmarł 5 sierpnia w wyniku obrażeń, jakich doznał po upadku na trasie Tour de Pologne. Lambrecht był wstępnie zgłoszony do startu w Vuelcie. W ubiegłym roku dwa etapy ukończył w pierwszej dziesiątce

Lambrecht był wielką nadzieją kolarstwa, jednym z tych, który mógł dać odpór nowej fali zawodników z Ameryki Południowej. Dwa lata temu był drugi w Tour de l'Avenir, imprezie, jak sama jej nazwa wskazuje (Wyścig Przyszłości), będącą istotną wskazówką, kto w najbliższym czasie będzie odgrywał znaczącą rolę w peletonie.

W dziesięciu ostatnich edycjach Tour de l'Avenir wygrywało aż pięciu Kolumbijczyków. Każdy z nich łatwo odnalazł się potem w zawodowym cyklu. W 2017 roku Lambrechta wyprzedził tylko Egan Bernal, zwycięzca tegorocznego Tour de France.

W tegorocznej Vuelcie startuje aż jedenastu zawodników z Kolumbii. Co najmniej trzech ma szansę na końcowe zwycięstwo – Miguel Angel Lopez z Astany, Nairo Quintana z Movistaru (wygrał niedzielny etap), Rigoberto Uran z EF Education First. Wielki potencjał mają też Esteban Chavez z Michelton-Scott, Sebastian Henao z Team Ineos i Sergio Higuita z EF.

Może więc dojść do sytuacji, że wszystkie tegoroczne wielkie toury padną łupem kolarzy z Ameryki Południowej. Giro d'Italia wygrał Ekwadorczyk Richard Carapaz, Tour de France – Bernal, a w Hiszpanii wielką szansę mają jego rodacy.

Wyjaśnień dominacji kolarzy z Ameryki w wielkich tourach jest kilka: tradycje, właściwa selekcja i przede wszystkim miejsce urodzenia – na wysokości. Z 11 kolumbijskich zawodników biorących udział we Vuelcie aż 9 mieszkało w dzieciństwie powyżej 2 tys. m n.p.m. Darwin Atapuma nawet w miejscowości położonej na 3010 m n.p.m. Naturalna wydolność i umiejętność jazdy w górach ułatwia latynoskim kolarzom życie w tego typu wyścigach. Są też tacy, którzy w tych sukcesach doszukują się „odmiennej kultury walki z dopingiem". – Do dziś 75 procent pozytywnych wyników badań antydopingowych dotyczy kolarzy z Ameryki Południowej – powiedział prezes Międzynarodowej Federacji Kolarskiej (UCI) David Lappartien we francuskim dzienniku „L'Equipe".

Kolumbijskiej armii kolarzy mają się przeciwstawić Słoweniec Primoż Rigolić z Jumbo-Visma, Holender Wout Poels z Ineos, Hiszpan Ion Izagirre z Astany, Fabio Aru z UAE Emirates. Wśród kandydatów do czołowych miejsc znajduje się też Rafał Majka.

Dla 29-letniego kolarza grupy Bora-Hansgrohe będzie to 16. start w wielkim tourze. Do tej pory aż pięciokrotnie zajmował miejsca w czołowej dziesiątce. Najwyżej był właśnie w Vuelcie, którą w 2015 roku ukończył na trzeciej pozycji. Oprócz Zenona Jaskuły (trzecia lokata w Tour de France w 1993 roku), Majka jest jedynym polskim kolarzem, który stanął na podium wielkiego touru.

W tym sezonie kolarz z małopolskich Zegartowic był szósty w Giro d'Italia. Potem krótko odpoczywał i zabrał się do ciężkich treningów wysokogórskich w Livigno. Po powrocie z gór wystartował w Tour de Pologne, w którym był dziewiąty. Pozostał lekki niedosyt, ale jak sam przyznał, narodowy wyścig potraktował jako etap przygotowań do Vuelty. – Jadę tam po to, żeby zająć miejsce w pierwszej piątce – określił swój cel w Hiszpanii. Zadanie ambitne, ale wykonalne.

Oprócz Majki z Polaków pojadą: Paweł Poljański w Bora-Hansgrohe, Tomasz Marczyński w Lotto-Soudal oraz debiutujący w wielkim tourze Szymon Sajnok i Paweł Bernaś w CCC Team. Pod względem liczby startujących to najlepszy polski tour w tym sezonie. Ciekawie zapowiada się start 22-letniego Sajnoka, ubiegłorocznego mistrza świata na torze, który przeobraża się z torowca w szosowca, i ma powalczyć w sprintach.

Wyścig zakończy się 15 września na ulicach Madrytu. Będzie osiem etapów z finiszem na podjazdach, niektóre z nich już w pierwszym tygodniu. Tylko jeden etap – w Andorze – kończy się na wysokości 2 tys. m n.p.m.

Taka Vuelta jest wystarczająco trudna, żeby wygrał ją któryś z Kolumbijczyków, ale to jest też dobry profil trasy dla Rafała Majki.

Autor jest dziennikarzem portalu Interia

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA