fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kolarstwo

Chmury na niebie: Problemy Wigginsa w Wielkiej Brytanii

AFP
Sir Bradley Wiggins, pięciokrotny mistrz olimpijski, ma problemy we własnym kraju.

Komisja brytyjskiego parlamentu opublikowała raport, w którym zarzuca grupie Sky stosowanie lekarstw tylko po to, żeby poprawiać wyniki kolarzy.

Dokument dotyczy wczesnych lat działalności – 2011–2013 – zespołu, a więc zanim pojawili się w nim polscy kolarze: Michał Kwiatkowski, Michał Gołaś i Łukasz Wiśniowski.

Pretekst do zajęcia się sprawą na tak wysokim szczeblu stanowiły informacje brytyjskich mediów o tajemniczej paczce, którą w 2011 r. podczas wyścigu Dauphine otrzymał Bradley Wiggins (sprawa nie została wyjaśniona) oraz ujawnione po igrzyskach w Rio de Janeiro przez rosyjskich hakerów dokumenty, z których wynikało, że ten sam kolarz korzystał w sezonach 2011, 2012, 2013 z silnego kortykosteroidu triamcynolonu na zasadzie tzw. specjalnego wyjątku terapeutycznego (TUE). TUE pozwala na stosowanie leków, w których mogą się znajdować niedozwolone substancje, jeśli sportowiec choruje.

Etyczna granica

Komisja ds. Sportu, Kultury i Mediów przesłuchała kilkunastu świadków, wśród nich Wigginsa, dyrektora sportowego grupy Davida Brailsforda, trenerów, lekarzy, innych kolarzy. Zajęła się sprawą, ponieważ projekt Sky jest także współfinansowany ze środków publicznych. U zarania grupy jej menedżerowie, żeby pokazać, że jest jeszcze możliwe czyste kolarstwo, zobowiązali się do ścisłego przestrzegania zasad antydopingowych. Ogłoszony w tym tygodniu raport liczy 54 strony. Nie pojawiają się w nim zarzuty o stosowanie dopingu, ale zdaniem komisji została „przekroczona etyczna granica". Dokument unaocznił bowiem, że niektóre praktyki były „niekompatybilne z głównym celem zespołu, jakim było wygrywanie w sposób czysty".

Ofiara polowania?

Cytowany anonimowy informator mówi, że w przypadku Wigginsa TUE było „wykorzystywane taktycznie", najważniejszym bowiem celem był efekt końcowy, czyli poprawa wyniku, a nie kuracja. Kolarz otrzymywał triamcynolon – zgodnie z oficjalną wersją pomagający mu w leczeniu astmy i alergii – przed startami w najważniejszych wyścigach Tour de France w 2011 i 2012 r. (tę edycję wygrał) i Giro d'Italia w 2013 r.

Lekarz grupy Richard Freeman chciał nawet zwiększyć częstotliwość stosowania leku. W sztabie medycznym Sky pojawił się opór i zmieniono kod do systemu zezwalającego na stosowanie leku po to, żeby Freeman nie miał już do niego dostępu.

W raporcie pojawiają się także informacje, że kortykosteroidy pozwalały Wigginsowi zachować właściwe proporcje między wagą i mocą. To bardzo ważne w kontekście zwycięstwa Brytyjczyka w Tour de France.

Wiggins miał wcześniej zbyt masywną sylwetkę jak na kolarza, którego zadaniem była dobra jazda w górach, a bez niej nie zwycięża się wielkich tourów. Zbyt szybka utrata wagi zawsze wiąże się jednak ze spadkiem siły. Zdaniem jednego ze świadków za pomocą leków udało się rozwiązać ten fizjologiczny problem.

– Próbuje się mnie oczernić. Jestem ofiarą polowania na czarownice. To jest piekło. Kolarstwo jest najbardziej kontrolowaną dyscypliną na świecie. Nawet jakbyś nic nie zrobił, zawsze będziesz potępiony. Moja rodzina strasznie na tym cierpi. Nie życzę tego nikomu – powiedział Wiggins w wywiadzie dla BBC.

W „Guardianie" zdyskwalifikowany za stosowanie dopingu, a później świadek oskarżający największego kolarskiego oszusta Lance'a Armstronga Floyd Landis powiedział, że Wiggins nie potrafi stanąć twarzą w twarz z oczywistymi faktami.

– Ludzie, którzy wciąż bronią Team Sky, to ci sami, którzy nadal wierzą w Donalda Trumpa – stwierdził Amerykanin. Cięgi za aktywną politykę wykorzystującą dozwolone, choć wątpliwe moralnie wspomaganie zbiera przede wszystkim dyrektor Sky David Brailsford. W raporcie znajduje się cytat z anonimowego źródła, że walijski menedżer wprost naciskał na lekarzy, żeby zapewnili kolarzom dodatkowe medyczne wsparcie.

Froome ściga się nadal

Raport to kolejny cios w wizerunek Team Sky. Obecny lider grupy Christopher Froome podczas jednego z etapów ubiegłorocznej Vuelty jechał z podwyższonym dwa razy poziomem salbutamolu. Broni się zażywaniem leku na astmę. Do dziś sprawa czeka na rozstrzygnięcie, co budzi wiele kontrowersji.

Czterokrotny zwycięzca Tour de France wynajął dobrego prawnika i czeka na proces. W tym czasie startuje, jak gdyby nic się nie stało. W lutym przejechał w Hiszpanii Ruta del Sol (10. miejsce), a wczoraj stanął na starcie tygodniowego wyścigu Tirreno – Adriatico. Drużynową czasówkę Sky – w składzie jest też Michał Kwiatkowski – ukończyło na trzeciej pozycji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA