fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Klęski żywiołowe

Portoryko: kataklizm po kataklizmie

AFP
Wyspa, na której trwa odbudowa po przejściu w 2017 roku dwóch niszczycielskich huraganów, została dotknięta tym razem trzęsieniem ziemi.

Po serii niewielkich wstrząsów, trwających od 28 grudnia, we wtorek przed świtem Portoryko spotkało trzęsienie ziemi o magnitudzie 6,5, którego epicentrum znajdowało się na głębokości dziesięciu kilometrów, w pobliżu miasta Ponce.

– Mój dom huśtał się jak hamak – powiedział jeden z mieszkańców miasteczka Guanica położonego w południowej części Portoryko, w pobliżu epicentrum.

Prawie wszyscy spośród trzech milionów mieszkańców wyspy pozbawieni są prądu, większość też nie ma wody. – Straciliśmy największą elektrownię w naszym systemie – powiedział szef miejscowych energetyków Jose Ortiz.

Większość rannych w trzęsieniu ziemi to właśnie robotnicy elektrowni poranieni odłamkami ścian, jakie na nich spadły. Jedyna zaś ofiara śmiertelna to starszy mieszkaniec, na którego w czasie snu runęła ściana domu.

Liczba ofiar wtorkowego trzęsienia nie jest duża, jednak wyspa nie otrząsnęła się jeszcze po huraganach Irma i Maria z 2017 roku, w których zginęło około trzech tysięcy osób. Były to największe takie kataklizmy w historii Portoryko. Poprzedni gubernator Ricardo Rossello szacował straty spowodowane huraganami na 46 mld dolarów. Jednak w ciągu pierwszego półrocza po katastrofie wyspa dostała jedynie około jednej trzeciej sumy potrzebnej na odbudowę domów.

Ówczesna skala zniszczeń była taka, że znaczną część uczniów ewakuowano do kontynentalnej części USA, bo większa część szkół była w gruzach. Nadal około dwóch tysięcy rodzin mieszka na wyspie w tymczasowych domkach, otrzymanych w ramach pomocy od agencji federalnych.

Skala strat materialnych spowodowała masowe protesty przeciw władzom. Rządzącym zarzucano przede wszystkim brak umiejętności zagospodarowania otrzymanej pomocy oraz machinacje związane z funduszami emerytalnymi. Gubernator Rossello musiał ustąpić, jego miejsce zajęła Wanda Vazquez Garced.

Teraz przyszło trzęsienie ziemi – pierwsze takie za życia współcześnie żyjących mieszkańców.

– Nikt nie jest bezpieczny i obecnie wygląda to gorzej niż skutki huraganu Maria – powiedział burmistrz Guaniki. Większość przedstawicieli władz zgadza się z nim: jest gorzej niż po huraganach. – One przynajmniej nie nadchodzą niespodziewanie, mamy czas na podjęcie jakiejś akcji – stwierdził dowódca miejscowej policji Henry Escalera.

Na ulicach rozstawiane są namioty, by mieszkańcy mieli gdzie spędzać najbliższe noce – nawet jeśli ich domy ocalały w trzęsieniu ziemi. – Ludzie boją się nocować we własnych łóżkach, by nie obudziły ich tam wstrząsy gorsze od ostatniego – tłumaczył jeden z mieszkańców. – Nasze domy... One nie są bezpieczne. Cały czas istnieje możliwość ich zawalenia się – dodał policjant.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA