fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Od 2017 roku zmiany w kodeksie pracy niekorzystne dla firm

123RF
Zwolniony zyska więcej czasu na odwołanie do sądu pracy. Niektórzy pracodawcy mogą mieć problem ze zmianą regulaminów wynagradzania.

Od 1 stycznia 2017 r. mają wejść w życie istotne modyfikacje kodeksu pracy, przewidziane w tzw. planie Morawieckiego. Zdaniem ekspertów nie poprawią jednak otoczenia prawnego przedsiębiorców, a nawet mogą powiększyć stan niepewności.

Jednolity termin

Najważniejszą zmiana to wydłużenie z 7 do 21 dni terminu, w którym pracownik po wręczeniu mu wypowiedzenia może się odwołać do sądu pracy. Tyle samo czasu będzie na zaskarżenie dyscyplinarki – obecnie jest 14 dni.

– Od lat obserwuję wielką determinację zwalnianych w odwoływaniu się do sądu pracy i uważam, że wydłużenie tego terminu będzie niekorzystne dla przedsiębiorców – mówi dr Daniel Książek, partner w Kancelarii Książek, Bigaj, Wujczyk. – Zacznie się bowiem kalkulowanie, czy taki pozew przy braku dowodów i argumentów do podważenia wypowiedzenia nie będzie formą presji na przedsiębiorcę. Coraz częściej zwalniani nie są już zainteresowani odzyskaniem stanowiska, bo mają już nową pracę. Chodzi jedynie o dodatkowe odszkodowanie, które sądy pracy przyznają nawet w razie popełnienia niewielkich błędów formalnych czy też zawsze ocennej przyczyny wypowiedzenia rozwiązania umowy o pracę – wyjaśnia.

– Wydłużenie okresu na odwołanie do sądu pracy było elementem konsensusu osiągniętego w Radzie Dialogu Społecznego – zauważa Robert Lisicki, ekspert Konfederacji Lewiatan. – Pierwotnie postulowaliśmy, aby ten termin wynosił 14 dni. Dłuższy termin wydłuży okres niepewności, czy zwolniony wytoczy firmie proces. Z drugiej strony więcej czasu pozwoli pracownikowi na podjęcie przemyślanej decyzji w sprawie powództwa.

– Trzeba też pamiętać, że zmiany zostały dość późno przyjęte przez Sejm i pracodawcy będą mieli bardzo mało czasu na dostosowanie się i aktualizację oprogramowania kadrowego – dodaje Witold Polkowski, ekspert Pracodawców RP.

Pozorne ułatwienia

Pracodawcy negatywnie mogą odczuć także inną zmianę. Nowelizacja podwyższa z 20 do 50 pracowników limit zatrudnienia, powyżej którego pracodawca musi przyjąć regulamin pracy i wynagradzania. Ta teoretycznie dobra zmiana ma poważną wadę.

– Nowe przepisy wręcz utrudnią prowadzenie działalności przez przedsiębiorców zatrudniających od 20 do 50 pracowników – twierdzi Książek. – Przewidują bowiem oblig przyjęcia regulaminu wynagradzania w takiej firmie, jeśli zwróci się o to związek zawodowy. Przepisy są jednak tak skonstruowane, że w firmie, w której działają związki zawodowe, praktycznie nie można wypowiedzieć raz przyjętego regulaminu – wyjaśnia.

Nawet w sytuacji, gdy firma wpadnie w tarapaty finansowe, bez zgody związków zawodowych jest to niemożliwe. Zdaniem Książka to jest faktyczny problem pracodawców, który obecnie wymagałby zmiany.

– Samo podniesienie limitu zatrudnienia, powyżej którego nie ma obowiązku przyjmowania regulaminu pracy i regulaminu wynagradzania, to wyłącznie pozorna i kosmetyczna zmiana – uważa Książek.

Eksperci zwracają uwagę, że ustawa nie została jeszcze podpisana przez prezydenta i nie trafiła jeszcze do publikacji w Dzienniku Ustaw. Istnieje więc szansa, że głowa państwa np. zawetuje niekorzystne dla przedsiębiorców rozwiązania.

– Moim zdaniem nowe rozwiązania nie budzą wątpliwości konstytucyjnych, potrzebna jest jednak szersza nowelizacja tych przepisów – dodaje Książek.

etap legislacyjny: przed podpisem prezydenta

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: m.rzemek@rp.pl

Opinia

Waldemar Gujski, adwokat, partner w kancelarii Gujski Zdebiak

Wydłużenie okresu na odwołanie się przez zwalnianego do sądu pracy to może niepełne, ale jednak wyrównanie szans. Bywa, że pracodawcy miesiącami przygotowują się do wypowiedzenia umowy pracownikowi, który miał dotychczas tylko siedem dni na ocenę, czy został słusznie zwolniony. Często takie wypowiedzenia były wręczane o 15.55 ostatniego dnia przed długim majowym weekendem, Wielkanocą czy świętami Bożego Narodzenia i Nowym Rokiem tylko po to, by utrudnić zwalnianemu przygotowanie pozwu do sądu pracy. Teraz, gdy pracownik będzie miał więcej czasu na ocenę zasadności wypowiedzenia, paradoksalnie może dojść do sytuacji, że do sądów pracy będzie trafiało mniej pozwów. Trzeba jednak pamiętać o specyficznym liczeniu tego terminu. Jeśli na przykład wypowiedzenie zostanie wręczone w środę, to termin na odwołanie minie za trzy tygodnie także w środę.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA