fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Zmiany w pierwszej kontroli PIP

www.123people.com
Łagodniejsze traktowanie przy pierwszej wizycie inspektora dotyczy firm do 249 pracowników, już niedługo średnie firmy mogą stracić ten przywilej.

Od prawie dwóch lat inspektorzy pracy w trakcie pierwszej kontroli w firmie co do zasady mają nie stosować kar, ale dać przedsiębiorcy szansę na zlikwidowanie uchybień. Z założenia takie rozwiązanie miało dotyczyć najmniejszych firm, których nie stać na zatrudnienie np. specjalistów od BHP czy prawników.

Tymczasem takie łagodniejsze kontrole dotyczyły w wielu przypadkach równie większych podmiotów. Potrzebę przygotowania zmian w tym zakresie zapowiedziała Bożena Borys-Szopa, poseł PiS, i była główna inspektor pracy. W czasie zeszłotygodniowego posiedzenia sejmowej Komisji Kontroli Państwowej zapowiedziała inicjatywę w tym zakresie. Zwróciła się także do inspektorów o opracowanie raportu z pierwszych kontroli średnich firm, czyli zatrudniających od 50 do 249 pracowników.

Z najnowszego raportu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości wynika, że obecnie jest w Polsce 15,5 tys. takich firm. Wytwarzają około 20 proc. polskiego PKB.

Dużo nieprawidłowości

Deklaracja wprowadzenia zmian w przepisach padła po prezentacji raportu PIP zawierającego wyniki kontroli na nowych zasadach w mikro-, małych i średnich firmach. Nowe podejście zostało wdrożone na początku 2016 r., gdy ówczesny główny inspektor pracy zaproponował, aby pierwsza wizyta inspektora pracy miała audytowo-doradczy charakter. Z zaleceń dla kontrolerów wynika, że w takiej sytuacji powinni wskazać uchybienia i dać takiemu przedsiębiorcy czas na doprowadzenie warunków pracy do zgodnych z przepisami. Nakładanie kar jest wtedy możliwe tylko w wyjątkowych przypadkach, gdy w czasie kontroli inspektor wykryje sytuację bezpośredniego zagrożenia życia pracowników, przypadki nagminnego niewypłacania wynagrodzeń lub zatrudniania pracowników na czarno.

Ze statystyk PIP wynika, że spośród ponad 10 tys. pierwszych kontroli przy każdej niemal wizycie inspektora stwierdzano różnego rodzaju nieprawidłowości.

Uchybienia są różne

Z uwagi na łagodniejsze podejście do kontrolowanych firm inspektorzy pracy dwa razy częściej stosowali nakazy, wystąpienia czy polecenia niż w pozostałych kontrolach. Po sankcje karne, czyli mandaty i wnioski do sądu o ukaranie, inspektorzy sięgali zaś trzykrotnie rzadziej.

– Nie zgadzam się z takim podejściem – mówi Witold Polkowski, ekspert Pracodawców RP. – Inspektor, który zauważy przestępstwo, zawsze ma obowiązek reagować, bez względu na wielkość firmy. Oszczędzanie na wydatkach na BHP stanowi nieuczciwą konkurencję w stosunku do tych, co przestrzegają przepisów. W takich przypadkach zawsze powinna być kara.

– Można wyróżnić trzy grupy przedsiębiorców podlegających kontrolom na łagodniejszych zasadach. Pierwsza to firmy, które faktycznie skorzystały z porad inspektorów i uświadomiły sobie obowiązek przestrzegania przepisów. Druga grupa to firmy, które nieprzestrzeganie przepisów tłumaczyły problemami finansowymi. Tyle że większość zarzutów stawianych przez inspektorów dotyczyła obowiązków niewymagających nakładów finansowych, bo chodziło o przeprowadzenie szkolenia BHP czy uzupełnienie dokumentacji dotyczącej ryzyk występujących na danym stanowisku pracy – powiedział Jakub Chojnicki, dyrektor departamentu nadzoru i kontroli w Głównym Inspektoracie Pracy. – Jest też grupa pracodawców, którzy nie przestrzegają przepisów z pełną premedytacją. W takich przypadkach przy kontroli sprawdzającej inspektorzy stosują kary z pełną surowością.

W czasie 3,2 tys. rekontroli inspektorzy nałożyli na krnąbrnych przedsiębiorców 337 mandatów, w 90 przypadkach kierowali wnioski do sądu, a w 12 przypadkach zawiadomienie do prokuratury.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: m.rzemek@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA