fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

E-papieros w miejscu pracy zakazany

Rzeczpospolita
Od 8 września w miejscu pracy nie wolno używać nie tylko standardowych wyrobów tytoniowych, ale także wszelkich jego form zastępczych. Rozwiązania obowiązujące dotychczas tradycyjnych palaczy pracodawca musi stosować wobec wszystkich nałogowców.

Nowelizacja ustawy tytoniowej rozszerza zakaz palenia w pomieszczeniach zakładu pracy na e-papierosy i nowatorskie wyroby tytoniowe. Co to oznacza dla palaczy? Czy za dymek z elektronicznego papierosa przy biurku można stracić pracę? Jakie obowiązki i pole działania względem nowoczesnych palaczy ma pracodawca?

Nowe przepisy

8 września 2016 r. weszła w życie nowelizacja ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych (DzU z 2015, poz. 298 ze zm., dalej: ustawa). Uchwalono ją głównie w związku z obowiązkiem implementacji dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/40/UE z 3 kwietnia 2014 r. w sprawie zbliżenia przepisów ustawowych, wykonawczych i administracyjnych państw członkowskich w sprawie produkcji, prezentowania i sprzedaży wyrobów tytoniowych i powiązanych wyrobów oraz uchylająca dyrektywę 2001/37/WE.

Wśród wielu aspektów nowych przepisów jest i kontekst pracowniczy, a mianowicie rozszerzenie zakazu palenia w miejscu pracy o używanie e-papierosów oraz nowatorskich wyrobów tytoniowych (dalej: NWT). Dotychczas ustawa zakazywała palenia w pomieszczeniach zakładu pracy jedynie tradycyjnych wyrobów tytoniowych. Pracodawca, odpowiednio motywując swoją decyzję, mógł zakazać pracownikom używania w miejscu pracy również e-papierosów. Obecnie ten zakaz wynika bezpośrednio z prawa.

Poza terenem firmy

Ponieważ ustawa w zasadzie zrównała użytkowników nowoczesnych papierosów z wielbicielami ich tradycyjnej odmiany, od 8 września br. z e-papierosem należy udać się na zewnątrz firmy lub do specjalnie wyznaczonej do tego palarni. Ustawa tytoniowa zakazuje bowiem palenia e-papierosów i  NWT jedynie w pomieszczeniach zakładu pracy. Pracodawcy mogą jednak rozszerzyć ustawowy zakaz i objąć nim cały teren zakładu. Taką decyzję można uzasadnić przestrzeganiem obowiązku zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. Wpływ substancji wydzielanych przy paleniu e-papierosów i NWT jest bowiem wciąż badany i choć nie wywiera takich skutków, jak tradycyjny dym tytoniowy, to wciąż może współpracownikom po prostu przeszkadzać. Może też niekorzystnie wpływać na pożądany wizerunek firmy. Takie przesłanki są wystarczające do rozciągania zakazu palenia nowoczesnych wyrobów tytoniowych na cały teren zakładu pracy.

Całkowity zakaz palenia, w tym e-papierosów i NWT, można umieścić w regulaminie pracy lub – w przypadku mniejszych zakładów – przekazać pracownikom w inny przyjęty sposób, np. w formie informacji o warunkach zatrudnienia albo w obwieszczeniu. Pracodawca może jednak zarządzać tylko obszarem zakładu. To zaś oznacza, że jego zakaz nie może obejmować terenu pobliskiego, np. publicznego chodnika czy skweru, do którego pracownicy zwykli udawać się na papierosa. Podobnie jest z zakazem palenia dla pracowników świadczących prace w terenie. Oczywiście w niektórych wypadkach, ze względu na specyfikę pracy, taki zakaz również będzie uzasadniony. Trzeba jednak zauważyć, że elektroniczne papierosy nie powodują takiego zagrożenia jak tradycyjne, choćby z racji braku rzeczywistego żaru mogącego spowodować pożar czy wybuch.

Pracodawco, poinformuj

Zgodnie z ustawą tytoniową, właściciel lub zarządzający obiektem, w którym obowiązuje zakaz palenia wyrobów tytoniowych i e-papierosów, ma obowiązek umieścić w widocznych miejscach odpowiednie oznaczenie słowne i graficzne informujące o zakazie palenia wyrobów tytoniowych i papierosów elektronicznych na terenie obiektu. Przepis ten dotyczy również pracodawcy, bez względu na to, czy jest to właściciel terenu, czy tylko go wynajmuje lub dzierżawi.

E-palarnia

Pracodawca może wyjść naprzeciw nałogowcom i wyznaczyć specjalne miejsca dla palących lub zorganizować palarnię wewnątrz zakładu. Palarnia, bez względu na to, czy stworzona z myślą o tradycyjnych papierosach, czy ich elektronicznych odpowiednikach, musi spełniać wymogi ustawowe. W szczególności powinna być wyodrębniona konstrukcyjnie od innych pomieszczeń i ciągów komunikacyjnych, odpowiednio oznaczona i służyć wyłącznie do palenia wyrobów tytoniowych (w tym NWT i papierosów elektronicznych). Ponadto musi być zaopatrzona w wywiewną wentylację mechaniczną lub system filtracyjny w sposób gwarantujący, że dym tytoniowy, para z papierosów elektronicznych lub substancje uwalniane za pomocą nowatorskiego wyrobu tytoniowego nie będą przenikać do innych pomieszczeń w zakładzie pracy.

Od kilku już lat palarni nie uznaje się za pomieszczenie higieniczno-sanitarne i jej organizacja zależy wyłącznie od woli pracodawcy. W związku z nowymi przepisami nie jest też ściśle określone, czy palacze e-papierosów (tzw. waperzy) powinni dzielić jedno pomieszczenie z palaczami tradycyjnymi, czy też mieć własną „e-palarnię". Zrównanie w prawach palących może zatem prowadzić do sytuacji, w której amatorzy elektronicznych papierosów spotkają się w jednym pomieszczeniu z dymem ich tradycyjnych odpowiedników.

E-palacz nie gorszy

Mimo że nowelizacja przepisów zakazuje palenia nowoczesnych papierosów w miejscu pracy oraz stanowi dodatkowy argument za rozszerzeniem zakazu palenia na cały teren zakładu, pracodawcy wciąż muszą uważać, aby swoją decyzją nie dyskryminować podwładnych. Przykładowo nie można pracownikowi nakazać rzucenia palenia, uzależniać od tego awansu, lepszych warunków pracy, czy w ogóle utrzymania posady. Dotyczy to również kandydata do pracy, którego nie powinno się pytać o to, czy pali, a jeśli tak – to czy preferuje papierosy elektroniczne, czy tradycyjne.

Za dyskryminującą może zostać również uznana sytuacja, w której pracodawca zorganizuje palarnię, ale tylko dla wybranej grupy – np. kadry zarządzającej, a pozostałym nałogowcom zasugeruje wychodzenie na zewnątrz.

Problem z czasem

Niewątpliwie możliwość palenia e-papierosów na stanowisku pracy była korzystna ze względu na to, że pracownik mógł jednocześnie wykonywać swoje służbowe obowiązki i delektować się aromatem elektronicznego inhalatora. Teraz takiej możliwości już nie ma i pracodawca, nawet jeśli na to wcześniej przyzwalał, powinien wypraszać waperów poza pomieszczenia zakładowe. Generuje to problem z czasem pracy, gdyż polskie prawo nie przewiduje przerw na papierosa. Palenie e-wyrobów przy biurku było wygodne i dla pracownika, i dla pracodawcy. Obecnie pracodawca stoi przed wyborem uznania, że wyjście na papierosa stanowi usprawiedliwioną nieobecność w pracy i pracownik zachowuje za ten czas prawo do wynagrodzenia lub też nakazać, aby czas pracy był poświęcany tylko i wyłącznie na wykonywanie obowiązków (za co przecież pracownikowi płaci), a e-papierosa podwładni mogą palić tylko w czasie wyznaczonych przerw. Należą do nich np. 60-minutowa przerwa niewliczana do czasu pracy wprowadzona zgodnie z art. 141 k.p. lub 15-minutowa przerwa wliczana do czasu pracy dla pracującego co najmniej 6 godzin zgodnie z art. 134 k.p.

Kilka więcej przerw na e-dymka mogą zyskać pracownicy wykonujący pracę stale przed komputerem, którym zgodnie z rozporządzeniem ministra pracy i polityki socjalnej z 1 grudnia 1998 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy na stanowiskach wyposażonych w monitory ekranowe, przysługuje 5-minutowa przerwa wliczana do czasu pracy po każdej godzinie pracy przed ekranem (jeśli praca nie jest przerywana innymi zadaniami nieobciążającymi wzroku etatowca). Wydaje się, że wykorzystanie takiej przerwy na zaspokojenie nikotynowego głodu jest rozwiązaniem najrozsądniejszym, jednak nie przysługuje pracownikowi na każdym stanowisku.

Kodeks pracy pozwala również pracodawcy potraktować czas spędzony na papierosie bardziej rygorystycznie – jako prywatne wyjście z pracy, które następnie zostanie przez pracownika odpracowane. Zgodnie z art. 151 § 21 k.p. odpracowanie takiego zwolnienia nie może naruszać prawa do odpoczynku, a jego udzielenie następuje na wniosek samego zainteresowanego. Ze względów praktycznych nie ma przeciwwskazań, aby pracownik złożył jeden wniosek o odpracowanie ustalonego dziennie czasu, który będzie poświęcał na zaspokojenie nikotynowego głodu. Palacz może też za taki czas preferować odpowiednie potrącenie z wynagrodzenia. Jednak pracodawca musi pamiętać, że zgodnie z art. 91 § 1 k.p., w takiej sytuacji potrącenia nie może dokonać odgórnie, a wyłącznie za pisemną zgodą podwładnego. Trzeba przyznać, że choć formalnie przepisy dają szefowi taką możliwość, to w praktyce rzadko jest stosowana.

Palacz niepokorny

Zrównanie w prawach miłośników e-papierosów i palaczy tradycyjnych u jednych spotyka się z aprobatą, u innych wywołuje oburzenie. Niemniej jednak, za nieprzestrzeganie obowiązujących przepisów, niepokorny palacz może zostać ukarany. Pracodawca może stosować pracownicze środki dyscyplinujące, takie jak kara upomnienia lub nagany. W pewnych wypadkach niestosowanie się do zakazu może skutkować również wypowiedzeniem umowy lub nawet zwolnieniem dyscyplinarnym. Sama ustawa tytoniowa za palenie w miejscach objętych zakazem przewiduje grzywnę w wysokości do 500 zł. Taką karę może nałożyć wezwana przez pracodawcę straż miejska (gminna) lub policja.

Do zapamiętania

waper lub Vaper – od ang. vapor, co oznacza para; potocznie o osobie korzystającej z e-papierosów.

e-papieros, czyli papieros elektroniczny – to urządzenie inhalacyjne zamieniające tzw. e-liquid (zazwyczaj zawierający nikotynę) w stan lotny – parę, która może być wdychana, a następnie wydychana w postaci lekkiej mgiełki przypominającej dym tytoniowy.

nowatorskie wyroby Tttoniowe (NWT), z ang. reduced-risk products (RRP), czyli „wyroby o obniżonym ryzyku" nie spalają tytoniu, a jedynie go podgrzewają do wysokiej temperatury, tak aby zawarta w nim nikotyna odparowała i w takiej formie była wdychana przez palacza.

Zdaniem autora

Marcin Szlasa-Rokicki, prawnik w kancelarii Bird & Bird

Analizując nowelizację ustawy tytoniowej możemy zadać sobie pytanie, jak zakaz palenia elektronicznych papierosów i nowatorskich wyrobów tytoniowych w pomieszczeniach zakładu pracy wpłynie na efektywność pracy i komfort jej świadczenia. Z jednej strony ustawową ochronę zyskali niepalący, którzy dotychczas chcąc nie chcąc musieli wdychać aromaty zalatujące od dzielących z nimi pokój waperów. Z drugiej zaś amatorzy e-papierosów zostali zrównani w prawach z palaczami tradycyjnymi, czyli z tym, od czego wielu z nich uciekło w stronę elektronicznej wersji używki. Być może na część osób argument wychodzenia na deszcz podziała odstraszająco i palenie ostatecznie odstawi. Może się jednak okazać, że nie czując różnicy w komforcie, wrócą do palenia tradycyjnego. Pytaniem pozostaje jednak, czy nałóg okaże się na tyle silny, że pracownik będzie w stanie godziny spędzone na papierosie odpracować lub zgodzić się na potrącenie z wynagrodzenia, czy też chcąc utrzymać cenionego palącego pracownika, za jego przerwę na papierosa po prostu zapłaci pracodawca.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA