fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Umowy cywilnoprawne: zawarcie umowy zlecenia z lektorem języka obcego

Fotolia.com
Prelegent może prowadzić wykłady na podstawie umowy o świadczenie usług. Oznaczenie w kontrakcie, gdzie i kiedy mają się one odbywać, nie przesądza jeszcze o tym, że strony wiąże stosunek pracy.

- Proszę o wyjaśnienie kwestii możliwości zawarcia umowy zlecenia z lektorem języka obcego –osobą zatrudnioną w innym miejscu na umowę o pracę, osiągającą minimalne wynagrodzenie. Miejsce i czas pracy jest określony. Czy podpisanie takiej umowy będzie prawidłowe? Czy za lektora nie odprowadzalibyśmy wówczas żadnych składek? Czy pracodawca ponosi ryzyko w razie kontroli Inspekcji Pracy, że umowa zostanie uznana za umowę o pracę? – pyta czytelnik.

Istnieje możliwość zawarcia z lektorem umowy zlecenia. Istotne jest, żeby ten kontrakt nie miał cech istotnych umowy o pracę. Natomiast samo uzgodnienie w nim czasu i miejsca świadczenia usług nie jest nieprawidłowe.

Umowa zlecenia będzie w tym przypadku objęta obowiązkową składką na ubezpieczenie zdrowotne. Od przychodów lektora nie trzeba zaś będzie opłacać składek na ubezpieczenia społeczne.

Dzieło nie wchodzi w grę

Decydując się na zawarcie z lektorem umowy cywilnoprawnej, należy wybrać umowę zlecenia – a dokładniej umowę o świadczenie usług, do której stosujemy przepisy o zleceniu – a nie umowę o dzieło.

Przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia (art. 627 k.c.). Jest to typowa umowa rezultatu, której wynikiem powinno być powstanie określonego w umowie rezultatu.

Jak najbardziej możliwe jest zastosowanie umowy o dzieło przy konkretnym, autorskim wykładzie czy szkoleniu, ale już nie przy procesie nauczania, w szczególności wówczas, gdy umowa będzie dotyczyć prowadzenia zajęć i ćwiczeń językowych z różnymi grupami. Jeżeli prowadzone zajęcia nie są związane z tworzeniem utworów w rozumieniu prawa autorskiego, polegają na powtarzalnym, rozciągniętym w czasie procesie edukacyjnym, często według narzuconego programu, umowa powinna mieć charakter umowy o świadczenie usług (umowy zlecenia).

W jednym z niedawnych wyroków Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie (wyrok z 10 marca 2017 r., II GSK 2682/15) wskazał, że istnieje daleko idące podobieństwo w zakresie obowiązków lektora prowadzącego cykliczne zajęcia dydaktyczne z języka obcego i nauczyciela akademickiego prowadzącego warsztaty dla studentów. W obu przypadkach przedmiotem świadczenia jest próba przekazania określonej wiedzy, a nie osiągnięcie rezultatu w postaci nabycia przez słuchaczy konkretnych umiejętności.

Etat przy podporządkowaniu

Zgodnie z zawartą w art. 22. § 1 k.p. definicją stosunku pracy, przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca – do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem. Zatrudnienie w warunkach określonych w tej definicji jest zatrudnieniem na podstawie stosunku pracy, bez względu na nazwę umowy zawartej przez strony.

O zakwalifikowaniu danej umowy jako umowy o pracę nie decyduje wyłącznie ani nazwa umowy, ani też jej formalne postanowienia, lecz przede wszystkim sposób jej wykonywania. W szczególności znaczenie ma realizowanie przez strony – nawet wbrew tym postanowieniom – cech charakterystycznych dla stosunku pracy, które odróżniają zawartą i realizowaną umowę od innych cywilnoprawnych umów o świadczenie usług (wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 17 lutego 2016 r., III AUa 1577/15).

Samo wskazanie w zleceniu czasu czy miejsca wykonywania pracy nie jest równoznaczne z podporządkowaniem zleceniobiorcy drugiej stronie umowy. Określenie tych elementów wykonywania zlecenia w treści umowy nie może zostać uznane za podporządkowanie wykonującego zlecenie zlecającemu, gdyż jest to ustalenie wynikające z wolnej woli stron. Dopiero zapisy pozwalające zleceniodawcy na jednostronne narzucanie drugiej stronie miejsca i czasu wykonywania usług stanowi w rzeczywistości kreowanie podporządkowania zleceniobiorcy, a co za tym idzie – będzie to umowa o charakterze umowy o pracę, a nie zlecenia.

Tak też orzekł Sąd Najwyższy w wyroku z 6 października 1998 r. (I PKN 389/98, OSNAPiUS 1999, nr 22, poz. 718). Stwierdził wówczas, że określenie w umowie czynności z zastrzeżeniem ich osobistego wykonywania w określonych dniach i godzinach nie przesądza o nawiązaniu stosunku pracy, ponieważ takie elementy występują też w stosunkach cywilnoprawnych. Wyznaczanie dni i godzin czynności nie może być wystarczające do uznania kierownictwa pracodawcy w rozumieniu art. 22 k.p.

Konieczny element

Określenie miejsca i czasu realizacji usług jest w wielu przypadkach niezbędne. Z całą pewnością jest tak przy umowie dotyczącej prowadzenia zajęć na kursach językowych. Elementy te nie świadczą o istnieniu podporządkowania zleceniobiorcy drugiej stronie umowy, które to podporządkowanie jest charakterystyczne dla stosunku pracy. Oczywiście konieczna byłaby ocena konkretnych zapisów wprowadzonych do kontraktu.

W przypadku umowy zlecenia zawartej z osobą, która jest zatrudniona przez inny podmiot na podstawie umowy o pracę i zarabia z tego tytułu co najmniej minimalne wynagrodzenie (a zlecenia nie wykonuje na rzecz swojego pracodawcy), przychody od zlecenia nie są tytułem do obowiązkowych ubezpieczeń społecznych. Opłacać jednak trzeba składkę na ubezpieczenie zdrowotne.

Należy pamiętać, że umowa zlecenia będzie objęta przepisami o minimalnej stawce godzinowej.

Autor jest prawnikiem

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA