fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Handlowa niepodległość - komentuje Marek Kobylański

AdobeStock
Tych, których zaskoczy dodatkowy dzień wolny z okazji niepodległości i którzy czują niedosyt spacerów po sklepach z powodu niehandlowych niedziel, powinni być zadowoleni.

Mogą przynajmniej częściowo odbić sobie tę stratę. 12 listopada będzie można się wybrać się na zakupy i odpocząć po obchodach stulecia niepodległości pod dachem galerii. Przyjmując ustawę o wolnym poniedziałku po Święcie Niepodległości, zapomniano, że inna ustawa, ograniczająca handel w niedziele i święta, odwołuje się do ustawy o dniach wolnych od pracy, a tam 12 listopada to dzień, jak każdy inny.

W taki właśnie koślawy sposób może się zmaterializować idea uczczenia stulecia niepodległości dodatkowym dniem bez pracy. Problem nie leży w samym pomyśle, przecież taki dzień zdarza się raz na sto lat. Wszystko jest jednak wprowadzane na wariackich papierach, na parę dni przed Świętem Niepodległości. O przypadającej w tym roku okrągłej rocznicy wiemy od dawna, tymczasem odpowiedniej ustawy jeszcze nie uchwalono, a jeśli to nastąpi, prezydent podpisze ją rzutem na taśmę. Nie można było zrobić tego wcześniej?

Nie wszystkich przekonują ekonomiczne wyliczenia, ile to z powodu jednego wolnego dnia straci gospodarka. Podobne argumenty były wytaczane przy okazji przywrócenia święta Trzech Króli i zakazu handlu w niedzielę. Jakoś żaden Armagedon w polskiej gospodarce nie nastąpił. Po 1 marca, gdy zaczął obowiązywać zakaz handlu w niektóre niedziele, owszem, klientów w centrach handlowych jest mniej, ale obroty nie spadły.

Niestety zarówno wprowadzenie wolnego 12 listopada, jak i zakazu handlu w niedzielę obciążył ten sam grzech beztroski. Ma być wolne i nieważne, czy będzie z tym problem czy nie. Za mało czasu żeby się dostosować do zmian? Przedsiębiorcy dadzą sobie radę, bo przecież to nic trudnego przestawić funkcjonowanie firmy z dnia na dzień. Takie podejście do sprawy to arogancja. Argumenty ekonomiczne przeciw wolnemu zweryfikuje rzeczywistość, ale zwyczajne ignorowanie kłopotów, jakie mogą mieć przedsiębiorcy, na długo zapadnie im w pamięć. Dobrych wspomnień z dniem wolnym wymyślonym w ostatniej chwili mogą też nie mieć zwykli obywatel. Przecież nie jeden z nich zapewne miał już coś zaplanowane na poniedziałek 12 listopada. Mogła być to rozprawa w sądzie, wizyta w urzędzie, spotkanie w sprawach służbowych, lub inne dla wielu ważne sprawy.

Obecna władza nie wyciągnęła wniosków z tego, że błyskawiczny sposób uchwalania prawa to złe rozwiązanie szczególnie, jeśli nowe przepisy przygotowuje się na kolanie. Przygotowując ustawy, warto wyłączyć emocje i nie dać się zaślepić idei forsowania swoich pomysłów za wszelką cenę. W tym wypadku efektem legislacyjnego pośpiechu będą kłopoty firm. Paradoksalne jest jednak to, że wielu Polaków obchody dnia odzyskania niepodległości, będzie teraz mogło świętować w centrach handlowych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA