fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Firmowa impreza może skończyć się dyscyplinarką

123RF
Nawet przebywając poza miejscem pracy zatrudnieni muszą wystrzegać się takich zachowań, które wywołują lub potęgują negatywny stosunek kolegów i konflikty w firmie.

Ostatni kwartał roku obfituje w wiele okazji do świętowania, również w pracy. Obchodzimy zapożyczony z Ameryki halloween, nasze andrzejki, mikołajki, firmowe wigilie, koniec roku. Często takim okazjom towarzyszy lampka wina, a nawet kilka kieliszków mocniejszego alkoholu. Kiedy zakrapiane świętowanie wymknie się spod kontroli, może mieć negatywne skutki dla pracowników. I to zarówno wtedy, kiedy zabawa odbywa się na własną rękę, jak i gdy organizuje ją pracodawca.

Zabronione picie

Ustawa z 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (tekst jedn. DzU z 2016 r., poz. 487 ze zm.) wprost zakazuje spożywania alkoholu na terenie zakładu pracy oraz w miejscach zbiorowego żywienia pracowników. Mimo pewnych zmian w orzecznictwie sądów, w określonych okolicznościach nadal spożywanie alkoholu w miejscu pracy uzasadnia zwolnienie dyscyplinarne pracownika. Należy jednak odróżnić sytuację, w której to pracodawca zaprasza załogę na kieliszek szampana, od tej, kiedy pracownicy sami umówią się na świętowanie. W tym pierwszym przypadku trudno zarzucać zatrudnionemu zawiniony charakter naruszenia zakazu spożywania alkoholu, jeżeli np. szef zapewnia drinki i nimi częstuje. Tu pracodawca nie tyle przyzwala na spożycie alkoholu w miejscu pracy, co wręcz to kreuje.

Zabawa na własną rękę

W tym drugim przypadku, aby zminimalizować ryzyko wyciągnięcia negatywnych konsekwencji wobec pracowników, powinni oni zawiadomić szefa o zamiarze i okolicznościach spożywania alkoholu w miejscu pracy i uzyskać na to jego zgodę. Muszą też pamiętać o tym, że są związani innymi obowiązkami, m.in. normami czasu pracy i dlatego prywatne spotkanie z kolegami w firmie (np. urodziny pracownika) należy zaplanować po godzinach pracy.

Uzyskanie zgody pracodawcy na spożycie nawet niewielkiej ilości alkoholu w miejscu pracy, lecz poza godzinami jej świadczenia, może uchronić przed zwolnieniem dyscyplinarnym. Tak wypowiedział się Sąd Najwyższy w wyroku z 24 września 2015 r. (I PK 120/15). Uznał, że udział załogi w prywatnym spotkaniu okolicznościowym lub pożegnalnym innych pracowników zorganizowanym za zgodą pracodawcy po godzinach pracy oraz funkcjonowania zakładu w wydzielonej części siedziby pracodawcy (pomieszczeniu socjalnym), połączony ze spożywaniem za jego przyzwoleniem niewielkich ilości alkoholu, nie stanowi ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych (art. 52 § 1 pkt 1 k.p.), chyba że doszło do naruszenia porządku i spokoju w miejscu pracy lub porządku publicznego.

Za zgodą z umiarem

Sąd Najwyższy podkreślił, że spożycie alkoholu w miejscu pracy, nawet jeśli jest przyzwolone i odbywa się poza godzinami pracy, nie stanowi podstawy do zwolnienia dyscyplinarnego, gdy nie narusza porządku i spokoju w miejscu pracy lub porządku publicznego. Jeżeli zatem zatrudnieni przekroczą pewne normy, a ich zachowanie negatywnie wpłynie na pracę pozostałych części zakładu, współpracowników, sprzęt firmowy, bezpieczeństwo i higienę pracy czy szeroko rozumiane dobro zakładu pracy, muszą liczyć się z tym, że pracodawca wyciągnie konsekwencje. Oczywiście, przekroczenie tej cienkiej granicy jest trudne do uchwycenia i często będzie sporne. Dla pracownika istotne powinno być to, że jego zachowanie po spożyciu alkoholu może być inaczej odbierane przez innych niż przez niego samego.

Służbowe balowanie na mieście

Coraz częściej zatrudniający organizują okolicznościowe imprezy poza zakładem, w wynajętych klubach czy restauracjach. Tym samym do pracownika dociera prosty przekaz – jesteśmy poza miejscem i czasem pracy, możemy bawić się bez ograniczeń. Czy rzeczywiście oznacza to, że nie ma żadnych barier dla takiego spotkania? Czy w tej sytuacji pracownik będzie mógł się powołać na przyzwolenie szefa na spożycie alkoholu bez względu na ilość przyjętych promili i nie musi liczyć się z żadnymi konsekwencjami? Odpowiedzi na te pytania udzielił Sąd Najwyższy w wyroku z 9 lipca 2008 r. (I PK 2/08). Uznał, że „art. 100 § 2 ust. 6 k.p. powinien być rozumiany w ten sposób, iż określony w nim obowiązek przestrzegania zasad współżycia społecznego ciąży na pracowniku nie tylko w czasie wykonywania pracy i w miejscu pracy, ale także w innym czasie i miejscu, gdy jego zachowania pozostają w sferze stosunku pracy lub gdy ściśle są z tą sferą związane (...) i odnoszą się do współpracowników".

W innym miejscu tego wyroku SN dodał, że „obowiązek przestrzegania zasad współżycia społecznego w zakładzie obejmuje również powstrzymywanie się poza miejscem pracy od takich zachowań, które wywołują lub potęgują wzajemnie negatywny stosunek współpracowników i konflikty w środowisku pracy".

Takimi zachowaniami mogą być np. przypadki obrażania współpracowników, gróźb, rękoczynów lub niestosownych zachowań o podłożu seksualnym wobec innych czy szkalowanie przełożonego lub firmy. Mimo że do naruszenia norm społecznych dojdzie poza miejscem i czasem pracy, nadal odbywa się to w ścisłym powiązaniu ze środowiskiem pracy. Przy takich zachowaniach możliwe i uzasadnione będzie wyciągnięcie konsekwencji wobec pracownika.

Góruje dobro firmy

Takie naruszenia zasad współżycia społecznego mogą oznaczać nie tylko odpowiedzialność pracowniczą, ale również karną (np. przy pobiciu) lub cywilną (obrażanie współpracowników). Wtedy fakt przebywania na imprezie firmowej pod wpływem alkoholu nie będzie stanowił okoliczności łagodzących.

Wskazując na obowiązki pracownika, należy zwrócić uwagę na art. 100 § 2 ust. 6 k.p. Wymaga on dbania o dobro zakładu pracy oraz zachowania w tajemnicy informacji, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę.

Wśród wielu magicznych efektów spożywania alkoholu jest także zdolność do „rozwiązywania języków". Pracownik, który pod wpływem wypitych napojów procentowych wyjawi znane mu sekrety firmowe, może za to odpowiadać. Podobny los spotka tego, kto po spożyciu alkoholu będzie źle wypowiadał się o zatrudniającej go firmie. Oczywiście szkoda dla pracodawcy będzie większa, jeżeli dopuści się tego w gronie klientów czy kontrahentów (np. na wspólnej z nimi imprezie), ale szef może także wyciągnąć wobec niego konsekwencje za taką postawę na imprezie wewnętrznej.

Z dowodami

Każde zachowanie niezgodne z zasadami współżycia społecznego pracodawca musi wykazać. Wbrew pozorom nie jest to takie trudne. Za dowód w sprawie może posłużyć nawet niewinne nagranie filmowe czy pamiątkowe zdjęcie z odpowiednim komentarzem, przesłane kolegom z pracy na służbową skrzynkę emailową czy zamieszczone w mediach społecznościowych, nie mówiąc już o naocznych świadkach. Takimi przypadkami sądy zajmowały się już nie raz.

Marcin Szlasa-Rokicki, prawnik w kancelarii Bird & Bird

Uwaga na wypadek

Przebywanie pod wpływem alkoholu w miejscu do tego nieprzystosowanym, jakim jest zakład pracy, może zwiększać ryzyko, że dojdzie tam do nieszczęśliwego zdarzenia. Co do zasady pracownikowi, który ulegnie wypadkowi będąc pod wpływem alkoholu (wykonując obowiązki lub oczekując na ich zlecenie), przysługują świadczenia z ubezpieczenia wypadkowego, chyba że jego zachowanie po spożyciu alkoholu w znacznym stopniu przyczyniło się do spowodowania wypadku (por. wyroki SN: z 13 lipca 2011 r., I UK 46/11 i z 8 czerwca 2011 r., I UK 418/10). Oznacza to, że jeżeli pracownik nie przyczynił się do wypadku (np. spadła na niego półka biurowa, bo obluzowały się zaczepy), to zdarzenie może być potraktowane jak wypadek przy pracy, nawet jeżeli wcześniej za przyzwoleniem pracodawcy pracownik spożył w pracy alkohol (np. podczas spotkania z klientem). Inaczej jednak będzie, jeżeli stan upojenia zostanie uznany za powód przykrego zdarzenia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA