Kadry

Sąd: zakaz handlu w niedzielę obowiązuje sklep ze starociami

Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
1200 zł grzywny musi zapłacić właścicielka sklepu w Tarnowie za złamanie zakazu handlu w niedzielę. Co ciekawe, sama poprosiła Państwową Inspekcję Pracy o kontrolę, bo chciała się upewnić, że sprzedając pamiątki i dewocjonalia, nie łamie zakazu.

Jak podało Radio Kraków, inspektor pracy stwierdził, że w sklepie nie były sprzedawane pamiątki, lecz używane rzeczy: odzież, obrazy (również o tematyce religijnej), meble, antyki, ale też np. przenośne lodówki turystyczne, myjki ciśnieniowe, wiertarki, gry komputerowe, zabawki, czajniki, tostery, czy nawet przenośne sejfy. W sklepie były też oferowane przedmioty kultu religijnego. Zdaniem inspektora był to tzw. pchli targ. Właścicielka sklepu próbowała go przekonać do zaświadczenia, że nie dotyczy jej zakaz handlu.

- Nie mogłem tego zrobić. W związku z tym, że ona nie przyjmowała do wiadomości moich argumentów, został skierowany wniosek o ukaranie do sądu. Gdyby przyjęła do wiadomości, że nie może prowadzić handlu w niedzielę, to zostałoby zastosowane ostrzeżenie - wyjaśnił cytowany przez rozgłośnię  inspektor pracy  Janusz Babiec.

Sąd przyznał mu rację i ukarał właścicielkę sklepu grzywną. To nie jest jedyna kara nałożona na nią za złamanie zakazu handlu. Kobieta prowadzi podobny sklep, w którym kontrolę przeprowadzili inspektorzy pracy z Rzeszowa. Oni również skierowali wniosek do sądu o ukaranie. Musiała zapłacić  3 tys. zł grzywny. Zdaniem Janusza Babca, kobieta chciała wymusić od niego zaświadczenie, żeby później przedstawić je przed rzeszowskim sądem.

Czytaj też:

Winna, ale bez kary - jest pierwszy wyrok za złamanie zakazu handlu w niedzielę

Zakaz handlu w niedziele zabija małe sklepy

Biedronka wygrała ws. zakazu handlu w niedzielę

Ukarana właścicielka sklepu powiedziała Radiu Kraków, że przed wejściem w życie ustawy wprowadzającej niedzielny zakaz handlu, konsultowała te kwestie z kilkoma prawnikami, a spółka w profilach działalności miała wpisany handel pamiątkami i dewocjonaliami. Jej zdaniem oględziny inspektora pracy zostały przeprowadzone wybiórczo, bo właśnie przedmioty związane z religią oraz "przedmioty o charakterze pamiątkowym, wspomnieniami z wakacji, dzieciństwa, wydarzeń z różnych okresów życia różnych osób" stanowią przeważającą część asortymentu jej sklepu. Także w sądzie wskazała, że tego typu przedmioty zajmują 70 procent powierzchni w sklepie i handel nimi stanowi przeważające źródło dochodu i zatrudnienia dla pracowników .Chciała też udowodnić dokumentami finansowymi, że przeważająca część jej działalności to właśnie handel pamiątkami i dewocjonaliami. Ale zdaniem kobiety nikt ich nie chciał oglądać.

Sąd nie podzielił tych argumentów. Oparł się na sprawozdaniu PIP i zdjęciach wykonanych przez inspektora. Uznał, że biorąc pod uwagę całokształt tego asortymentu, nie można przyjąć, aby handel w przeważającej mierze dotyczył czy to pamiątek, czy dewocjonaliów.

Właścicielka sklepów powiedziała, że przez brak możliwości handlu w niedzielę musiała zamknąć sklepy w Tarnowie, Rzeszowie i Jaśle i zwolnić 16 osób.

Ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele i święta obowiązuje od 1 marca 2018 r. Przewiduje, że w niedziele i święta w placówkach handlowych zakazane są:

- handel oraz wykonywanie czynności związanych z handlem,

- powierzanie pracownikowi lub zatrudnionemu wykonywania pracy w handlu oraz wykonywania czynności związanych z handlem.

Za złamanie zakazu handlu właścicielowi sklepu grozi grzywna od tysiąca do 100 tysięcy złotych. Zakaz  nie obejmuje jednak wszystkich placówek handlowych. Ustawa przewiduje wyłączenie  np. w przypadku stacji benzynowych, aptek, sklepów internetowych, sklepów dworcowych, a także placówek handlowych, w których przeważająca działalność polega na handlu pamiątkami lub dewocjonaliami.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL