fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Bezrobotni tuż po szkole nie chcą pracować za 900 zł

www.sxc.hu
Urzędy pracy i przedsiębiorcy mają problem, bo bezrobotni tuż po szkole uciekają z nisko płatnych staży.

W czasie gdy spada bezrobocie i przedsiębiorcy zgłaszają do urzędów pracy rekordową liczbę ofert zatrudnienia, okazuje się, że coraz trudniej pośredniakom znaleźć kandydatów do pracy.

Teoria mija się z praktyką

Najtrudniej jest ze stażami dla bezrobotnych, które do tej pory były oczkiem w głowie Ministerstwa Pracy. W czasie trzy- czy sześciomiesięcznego stażu wynagrodzenie bezrobotnemu wypłaca urząd pracy. Przedsiębiorca korzysta zaś z bezpłatnej siły roboczej osoby, która po zakończeniu stażu stanie się wykwalifikowanym kandydatem na to stanowisko. Tyle w teorii. W praktyce jest inaczej.

– Ostatnio skierowaliśmy półtora tysiąca młodych osób na staże u pracodawców zainteresowanych podjęciem takiej współpracy – mówi Regina Chrzanowska, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Krośnie. – Z tej oferty skorzystało tylko 300 osób, z czego kilkadziesiąt nie dotrwało do końca stażu i z różnych powodów porzuciło to zajęcie. To zupełnie nowa dla nas sytuacja, gdyż do tej pory staże były bardzo chętnie wybierane przez bezrobotnych i przyjmowane przez pracodawców.

Jedną z przyczyn takiego stanu może być bardzo niskie świadczenie przysługujące stażyście z urzędu pracy. Zgodnie z przepisami w zamian za pracę w pełnym wymiarze ośmiu godzin dziennie przysługuje mu świadczenie w wysokości 997,40 zł, z którego urząd potrąca jeszcze podatek dochodowy. Okazuje się, że młodzi nie chcą pracować za takie pieniądze. Gdy tylko mogą, znajdują sobie inną, lepiej płatną pracę. Najczęściej na czarno.

Potrzebna podwyżka

– Wysokość świadczenia przysługująca stażyście to zdecydowanie za mało – zauważa Jerzy Bartnicki, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Kwidzynie. – Stażyści powinni dostawać świadczenie w wysokości co najmniej 80–90 proc. minimalnego wynagrodzenia. Za obecną stawkę trudno się utrzymać.

Taka podwyżka może być jednak niewystarczająca. Problemem jest też traktowanie młodych przez przedsiębiorców.

– Firma, która bierze do siebie stażystę, nie może dołożyć mu nic do wynagrodzenia wypłacanego przez urząd pracy, by zachęcić go do dokończenia stażu. Może jednak zaproponować mu atrakcyjne warunki dalszego zatrudnienia po jego odbyciu – dodaje Regina Chrzanowska. – Tymczasem niektórzy przedsiębiorcy szukają możliwości zaoszczędzenia na takich pracownikach i jeśli zatrudniają ich po stażu, to np. oferują im tylko 80 proc. minimalnego wynagrodzenia, bo pozwalają na to przepisy przy zawieraniu pierwszej umowy o pracę. Zdarza nam się nawet sugerować pracodawcom, że na niektórych stanowiskach powinni oferować wyższe wynagrodzenie. Ale to nie od nas zależy.

Opinia:

Jacek Męcina, wiceminister pracy i polityki społecznej

Zapotrzebowanie pracodawców na młodych ludzi ciągle rośnie, staże są więc potrzebnym elementem wspierania ich zatrudnienia. Odbieramy jednak sygnały, że w obecnej sytuacji na rynku pracy staże nie są już tak atrakcyjne dla młodych. Na szczęście ustawa o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy przewiduje także inne możliwości wspierania młodych szukających pierwszej pracy. Na razie zwiększamy więc pomoc na bony zatrudnieniowe. Pracodawca otrzymuje wtedy refundację kosztów wynagrodzenia i składek na ubezpieczenia społeczne za zatrudnionego bezrobotnego, w wysokości zasiłku dla bezrobotnych, przez pierwszych 12 miesięcy jego pracy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA