fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Kiedy umowa o dzieło jest umową zlecenia - wyrok SN

Przedmiotem umowy o dzieło jest jej rezultat – obiektywnie osiągalny i pewny w momencie zawierania umowy. Dzieło jest wytworem, który w chwili zawierania umowy nie istnieje, jednak jest w niej z góry przewidziany i określony w sposób wskazujący na jego indywidualne cechy.

Jeśli powyższe nie jest spełnione, to nie mamy do czynienia z umową o dzieło, a umową starannego działania. Na podstawie art. 750 kodeksu cywilnego stosuje się do niej odpowiednio przepisy o umowie zleceniu, która co do zasady podlega ubezpieczeniom społecznym.

Tak orzekł Sąd Najwyższy w wyroku z 14 września 2016 r. (II UK 342/15).

Zakład Ubezpieczeń Społecznych w indywidulanej decyzji zakwestionował charakter zawartej umowy o dzieło, której przedmiotem było ułożenie programu autorskiego i przeprowadzenie określonej liczby godzin kursu. Stwierdził, że przedmiotowy zakres świadczenia kwalifikuje umowę jako umowę o świadczenie usług, do której zgodnie z kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące umowy zlecenia. W konsekwencji podlega ona obowiązkowo ubezpieczeniom społecznym.

Od powyższej decyzji zostało wniesione odwołanie do sądu okręgowego, a następnie apelacja, która została oddalona.

Sądy ustaliły, że strony zawarły umowy nazwane „umowami o dzieło". Jako przedmiot umów wskazano ułożenie programu autorskiego i przeprowadzenie określonej liczby godzin kursu, ze wskazaniem jego rodzaju (poziomu, egzaminu, do którego przygotowuje bądź innych indywidualnych cech), za ustalonym kwotowo wynagrodzeniem. Sąd apelacyjny uznał, że umowy te były umowami o świadczenie usług, do których na podstawie art. 750 k.c. stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu.

Wbrew literalnym zapisom umów, czynności będące ich przedmiotem nie są czynnościami przynoszącymi konkretny materialny rezultat, możliwy do obiektywnej weryfikacji. Nie można traktować procesu nauki jako efektu ubocznego dostarczenia autorskiego programu nauczania. To właśnie nauczenie stanowiło bowiem kwintesencję przyjętych w umowie obowiązków, które z istoty obejmowało szereg czynności. Rezultat – czyli wynik procesu nauczania – nie mógł być przez strony z góry określony w umowach, ponieważ nie zależał od zainteresowanego. Z określonego celu umowy nie wynikał obiektywnie osiągalny i pewny rezultat. Chodziło bowiem o zobowiązanie do wykonania powtarzających się czynności dydaktycznych bez gwarancji osiągnięcia konkretnego, pewnego rezultatu.

Od wyroku sądu apelacyjnego została wniesiona skarga kasacyjna, którą Sąd Najwyższy oddalił.

Sąd Najwyższy podkreślił, iż ustawa o systemie ubezpieczeń społecznych normuje kwestie podlegania ubezpieczeniom społecznym w sposób autonomiczny i specyficzny, modyfikując konsekwencje zawarcia i wykonywania umów (również cywilnoprawnych) w zależności od wzajemnych relacji między różnymi podmiotami prawa ubezpieczeń społecznych, a zwłaszcza między płatnikiem i ubezpieczonym.

Art. 6 ust. 1 pkt 4 ustawy z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych w czasie wykonywania umów miał następującą treść: Obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym podlegają, z zastrzeżeniem art. 8 i 9, osoby fizyczne, które na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej są osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, zwanymi dalej „zleceniobiorcami", oraz osobami z nimi współpracującymi, z zastrzeżeniem ust. 4.

Użycie przez ustawodawcę zwrotu „są osobami wykonującymi pracę" w odniesieniu do umów cywilnoprawnych powoduje, że podleganie obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym należy zastosować do tych czynności, które mają charakter ciągły, długotrwały, a nie jednorazowy lub bardzo krótki.

W uzasadnieniu tego stanowiska akcentuje się przede wszystkim konieczność skonkretyzowania w umowie o dzieło samego dzieła. Zauważa się, iż umowa o dzieło należy do umów rezultatu, a jej przedmiotem jest indywidualnie oznaczony wytwór (efekt). Dla oceny, że zawarto umowę o „rezultat usługi" (wytwór), co jest podstawową cechą odróżniającą ją od umowy o pracę oraz od umowy zlecenia (świadczenia usług), konieczne jest, aby działania przyjmującego zamówienie doprowadziły w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu zdefiniowanego w momencie zawierania umowy. Taki brak kryteriów określających pożądany przez zamawiającego wynik (wytwór) umowy prowadzi do wniosku, że przedmiotem zainteresowania zamawiającego jest wykonanie określonych czynności, a nie ich rezultat.

Istotą wykładu jest jego treść zawierająca przekaz określonej myśli intelektualnej twórcy, której granice wytycza z góry zamówiony temat. Skoro w momencie zawierania umowy temat wykładu jest nieznany, to nie jest możliwy do ustalenia (zidentyfikowania) jej rezultat.

Komentarz eksperta

Elżbieta Smirnow, radca prawny w Kancelarii Prawa Pracy Wojewódka i Wspólnicy sp.k.

Przedmiotowe orzeczenie dotyczy problematycznej granicy rozróżnienia przedmiotu umowy zlecenia od umowy o dzieło. Coraz częściej ZUS sprowadza i podważa charakter prawny umów o dzieło w celu egzekucji składek na system ubezpieczeń społecznych.

Sąd Najwyższy zwraca uwagę, iż nie nazwa zawartej umowy, ale rzeczywisty jej przedmiot, a także rodzaj i okoliczności jej wykonania świadczą o typie umowy. Przedmiotem umowy o dzieło jest doprowadzenie do weryfikowalnego i jednorazowego rezultatu, zdefiniowanego przez zamawiającego w momencie zawierania umowy.

Pomocnym w odróżnieniu umowy o dzieło od umowy zlecenia lub umowy o świadczenie usług jest możliwość poddania dzieła sprawdzianowi na istnienie wad dzieła. Sprawdzian taki jest zaś niemożliwy do przeprowadzenia, jeśli strony nie określiły w umowie cech i parametrów indywidualizujących dzieło. Brak kryteriów określających pożądany przez zamawiającego wynik (wytwór) umowy prowadzi do wniosku, że przedmiotem zainteresowania zamawiającego jest wykonanie określonych czynności, a nie ich rezultat.

Analizowany wyrok jest również kolejnym wyrokiem Sądu Najwyższego stwierdzającym, iż przygotowanie cyklu bliżej niesprecyzowanych wykładów z określonej dziedziny wiedzy, których tematy pozostawiono do uznania wykładowcy, nie jest umową o dzieło w rozumieniu art. 627 k.c. (wyrok SN z 11 sierpnia 2016 r., II UK 316/15, wyrok SN z 19 stycznia 2017 r., II UK 590/15).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA