fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Główny inspektor pracy: epidemia zmieniła rynek pracy na wiele lat

AdobeStock
W jakich firmach może na dłuższą metę sprawdzić się praca zdalna, co w niej należy jeszcze zmienić, a także na co w ostatnim czasie najczęściej się skarżyli pracownicy – mówi Wiesław Łyszczek, główny inspektor pracy.

Jak wygląda rynek pracy po lockdownie? Co się zmieniło po czterech miesiącach epidemii?

Uważam, że jeszcze przez wiele lat będziemy obserwować efekty pandemii w gospodarce i na rynku pracy. Zmiany zajdą także w relacjach pracodawca–pracownik. Konieczność ograniczenia ryzyka zakażenia koronawirusem postawiła pracodawców przed nowymi wyzwaniami, które dotychczas nie były uregulowane. Mam tu na myśli m.in. możliwość doraźnego badania temperatury pracowników, wysyłania ich na kwarantannę, zlecania pracy zdalnej itp.

Przeciwdziałanie przenoszeniu się koronawirusa to teraz największe wyzwanie dla pracodawców. Problem w tym, że przedsiębiorcy narzekają na niejasne przepisy w tym zakresie, które nie dają jednoznacznej podstawy m.in. do badania temperatury u pracowników. Z naszych informacji wynika, że rząd już pracuje nad nowelizacją w tym zakresie. Czy takie regulacje są potrzebne i jak powinny wyglądać?

Uważam, że przepisy powinny zostać zmienione tak, by znalazła się w nich wyraźna podstawa do takich badań. Dotyczy to zresztą nie tylko temperatury, ale także np. alkoholu czy narkotyków, tak by przeciwdziałać takim sytuacjom, jakie miały ostatnio miejsce, gdy odurzony kierowca wsiadł za kierownicę autobusu miejskiego i spowodował bardzo poważny wypadek.

Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, co jest ważniejsze: prywatność pracownika czy bezpieczeństwo publiczne. Moim zdaniem ważniejsze jest bezpieczeństwo publiczne. Nowoczesne techniki badań pracowników pozwalają na szybkie, nieinwazyjne i bezdotykowe badania. Warto więc stworzyć warunki do korzystania z tych możliwości, by dzięki temu ograniczyć rozprzestrzenianie się niebezpiecznych wirusów i wynikające z tego zagrożenia dla życia i zdrowia Polaków.

Kolejnym wyzwaniem, przed którym stoi obecnie rząd, jest uregulowanie pracy zdalnej, tak by taka możliwość została w przepisach na stałe. Obecne rozwiązania obowiązują do 4 września, ale rosnąca liczba zachorowań wskazuje, że praca zdalna będzie potrzebna także po tej dacie. Rodzi się jednak pytanie, jak powinny wyglądać nowe przepisy i przede wszystkim kto powinien decydować o możliwości wysłania pracownika do pracy zdalnej, a także oceniać, czy taka praca jest w ogóle możliwa, biorąc pod uwagę umiejętności pracownika czy jego warunki lokalowe.

Obecne rozwiązania, gdy to wyłącznie pracodawca decyduje o skierowaniu zatrudnionego do pracy zdalnej, wynikają z potrzeby przeciwdziałania zakażeniom koronawirusem i z założenia miały tymczasowy charakter. Jeśliby praca zdalna miała wejść do kodeksu pracy na stałe, wówczas należałoby doprecyzować te zasady. Myślę, że decyzja w tej sprawie powinna być po stronie pracodawcy, ale jednocześnie powinna uwzględniać faktyczne możliwości świadczenia tej pracy przez pracownika, w szczególności warunki i możliwości wykonywania tej pracy w domu. Z drugiej strony to pracownik najlepiej wie, czy taka praca mu odpowiada i czy jest możliwa. Uważam też, że koszty związane ze świadczeniem takiej pracy w domu powinien ponieść pracodawca. Powstaje także bardzo trudna do uregulowania kwestia odpowiedzialności pracodawcy za bezpieczeństwo i higienę w czasie pracy. Krótko mówiąc, czy jeśli taki pracownik w godzinach pracy obleje się wrzątkiem w kuchni, to czy należy to traktować jako wypadek przy pracy, ze wszelkimi tego konsekwencjami, czy też nie. Uważam, że należałoby w tym zakresie posiłkować się rozwiązaniami prawnymi dotyczącymi telepracy.

Czy praca zdalna sprawdziła się w praktyce? Jakie są największe wątpliwości dotyczące obecnie obowiązujących przepisów?

Wprowadzenie takiego rozwiązania należy ocenić pozytywnie. Z jednej strony praca zdalna ma na celu ograniczenie ryzyka zakażenia wśród pracowników, z drugiej – umożliwić ciągłość działania pracodawcom. Jak każde nowe rozwiązanie, początkowo praca zdalna wzbudzała wątpliwości dotyczące np. tego, w jakiej formie pracodawca ma polecić pracownikowi wykonywanie pracy zdalnej lub kto ma zapewnić pracownikowi narzędzia, np. komputer niezbędny do wykonywania pracy. Część z tych wątpliwości była wyjaśniana na bieżąco w formie odpowiedzi na pytania umieszczanych na naszej stronie internetowej, część została rozstrzygnięta w drodze ostatniej nowelizacji tarczy antykryzysowej, która weszła w życie 24 czerwca. W nowych przepisach określono w szczególności, że narzędzia i materiały potrzebne do wykonywania pracy zdalnej zapewnia pracodawca, samo wykonywanie pracy zdalnej może zaś zostać polecone, jeżeli pracownik ma umiejętności i możliwości techniczne oraz lokalowe do wykonywania takiej pracy i pozwala na to rodzaj pracy. Czas pokaże, czy część pracodawców będzie chciała na stałe wprowadzić pracę zdalną w swoich firmach jako rozwiązanie pozwalające na zmniejszenie kosztów prowadzonej działalności, związanych np. z wynajmowaniem powierzchni biurowej. Takie rozwiązanie może sprawdzić się przy tych pracach, które mogą być wykonywane samodzielnie przez pracownika, bez konieczności korzystania z infrastruktury pracodawcy w postaci np. specjalistycznych maszyn czy urządzeń.

Czy Inspekcja także pracuje zdalnie?

W naszym urzędzie praca zdalna sprawdziła się w praktyce. W ten sposób Państwowa Inspekcja Pracy na bieżąco realizuje m.in. poradnictwo, współpracę z innymi instytucjami i organami, zarówno na gruncie krajowym, jak i międzynarodowym, oraz możliwe do wykonania w tej formie czynności kontrolne.

Zatem Inspekcja korzysta z możliwości prowadzenia zdalnych kontroli wprowadzonej przez przepisy antykryzysowe. Jak podchodzą do tego przedsiębiorcy?

Przedsiębiorcy chętnie korzystają z takiej możliwości, co jest korzystne także dla inspektorów, którzy nie muszą podejmować niepotrzebnego ryzyka odwiedzania miejsc, w których stwierdzono obecność koronawirusa.

Choć zdarzały się także i takie przypadki, gdy inspektor musiał przeprowadzić taką kontrolę ubrany od stóp do głów w kombinezon ochronny i półmaskę filtrującą. W zdecydowanej większości przypadków nie ma takiej potrzeby, a dokumenty niezbędne do przeprowadzenia kontroli mogą być udostępnione inspektorowi przez pracodawcę w formie elektronicznej lub papierowej. Dokumentacja papierowa, zanim zostanie wzięta przez inspektora do ręki, poddawana jest 24-godzinnej kwarantannie. Dotychczasowe doświadczenia dotyczące zdalnych form pracy generalnie wskazują na pozytywny ich odbiór przez przedsiębiorców. Należy jednak zaznaczyć, że wiele kwestii wynikających ze spornych sytuacji wymaga reakcji i przeprowadzenia kontroli bezpośrednio na terenie zakładu pracy.

Czy zdarzył się jakikolwiek przypadek zakażenia inspektora czy pracownika Państwowej Inspekcji Pracy?

Już przez ponad cztery miesiące udaje nam się uniknąć koronawirusa w Inspekcji, choć ostatnio jedna z pracownic została poddana kwarantannie, bo jej małżonek miał kontakt z osobą z koronawirusem. Skutecznie chronimy się przed tym niebezpieczeństwem.

Z czym nowym inspektorzy spotkali się w czasie kontroli prowadzonych w firmach dotkniętych kryzysem?

Okazało się, że wiele firm nie zmieniło ocen ryzyka zawodowego na poszczególnych stanowiskach i nie uwzględniło przy tym nowych zagrożeń wynikających z ryzyka przeniesienia koronawirusa i zakażenia się nim przez pracownika. Prawidłowe dokonanie takiej oceny pozwala na właściwe dostosowanie takiego miejsca pracy do nowej sytuacji i zabezpieczenie pracownika przed zakażeniem.

Na co skarżą się pracownicy zatrudnieni w firmach dotkniętych kryzysem?

W czasie największego nasilenia epidemii tematyka skarg nie odbiegała od tej z lat poprzednich. Najwięcej skarg dotyczyło wypłaty wynagrodzeń. Co zrozumiałe, bo wiele firm zostało zmuszonych do ograniczenia lub wręcz zawieszenia działalności. Rząd szybko wprowadził instrumenty pomocowe zapewniające pracownikom pieniądze za czas przestojów, ale nie zawsze te świadczenia były szybko uruchamiane i to rodziło zrozumiałą frustrację pracowników. Pracownicy skarżyli się także na działania pracodawców, którzy – by ratować firmę – zmniejszali pracownikom wymiar czasu pracy, wysokość wynagrodzenia czy warunki świadczenia pracy. Okazało się, że wiele firm chciało skorzystać z okazji i zmniejszyć poziom zaległych urlopów. W tym zakresie także było wiele skarg, bo zasady udzielania takich urlopów nie były jednoznaczne. Obecnie problem ten rozstrzygnęła tarcza 4.0, jednoznacznie regulująca zasady udzielania zaległych urlopów wypoczynkowych w czasie trwania pandemii. Część pracodawców zdecydowała się na nielegalne zatrudnianie, bez pisemnej umowy o pracę, a w przypadku cudzoziemców także umowy cywilnoprawnej.

Ponadto pracownicy zatrudnieni w zakładach pracy w okresie stanu epidemii SARS-CoV-2, zaniepokojeni o swoje bezpieczeństwo i zdrowie podczas wykonywania prac, kierowali do PIP zapytania odnośnie do środków zabiegających rozprzestrzenianiu się koronawirusa, takich jak rękawice jednorazowe, środki do dezynfekcji dłoni oraz skuteczna osłona ust i nosa. Często pytali o to, jak bezpiecznie zorganizować miejsce pracy tak, by zachować wskazane przepisami antywirusowymi odległości między pracownikami oraz inne zabezpieczenia, do których wprowadzenia zobowiązani zostali pracodawcy.

Czy zdarzają się przypadki, gdy pracodawca nie wypłaca pensji, bo faktycznie nie ma pieniędzy?

Inspekcja pracy nie posiada takich informacji, zważywszy że inspektor pracy nie dysponuje narzędziami umożliwiającymi weryfikację kondycji finansowej kontrolowanego podmiotu. Doświadczenie pokazuje jednak, że z pewnością były takie przypadki, gdy pracodawca nie płacił, gdyż branża, w której działał, nie funkcjonowała. Ale dla części podmiotów kryzys to także dobry pretekst, by oszczędzić na wynagrodzeniach i z premedytacją ich nie wypłacać. Takie postawy są naganne. Trudno jednak ocenić, ilu takich pracodawców było i jak duża liczba pracowników padła ich ofiarą. Wykorzystujemy wszystkie dostępne możliwości, by wyegzekwować należne pracownikom wynagrodzenie.

Co może zrobić inspektor pracy, aby pomóc takiemu przedsiębiorcy przetrwać kryzys?

Ogłoszenie stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii z powodu Covid-19 ma negatywny wpływ na sytuację finansową wielu pracodawców. Może skutkować znacznym spadkiem obrotów gospodarczych, utratą płynności. Nie oznacza to jednak, że pracodawca może zwolnić się z obowiązku wypłacania wynagrodzeń za pracę zatrudnionym pracownikom.

W takich przypadkach, gdy przedsiębiorcy są w trudnej sytuacji finansowej, pracownicy Państwowej Inspekcji Pracy informują, gdzie można uzyskać informacje o nowych przepisach dotyczących ochrony zatrudnienia oraz wsparcia podmiotów w czasie epidemii Covid-19 wprowadzonych w ramach tarczy antykryzysowej. Na stronach internetowych Państwowej Inspekcji Pracy zamieszczone zostały dane kontaktowe do ZUS i Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej jako podmiotów właściwych do udzielania informacji w sprawie możliwości skorzystania z różnych rozwiązań pomocowych mających na celu zapobieżenie zwolnieniom pracowników, zabezpieczenie ich podstawowego dochodu oraz gwarancję stabilności zatrudnienia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA