fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Zwolnienie z pracy po cytacie: pracownik nie jest niewolnikiem

Bloomberg
Pracownik w Polsce nie jest niewolnikiem korporacji i wcale nie musi podzielać jej ideologicznych aspiracji.

Międzynarodowe koncerny w swojej polityce marketingowej coraz częściej odwołują się do skrajnych ideologii, wywołując lokalne konflikty kulturowe. Z tej przyczyny potrzebna jest stanowcza reakcja prokuratury wobec tak prowokacyjnego łamania praw pracowniczych, jakie ostatnio nastąpiło w IKEA. Niedopuszczalne jest zwolnienie pracownika za wyrażanie odmiennych poglądów ideologicznych niż prezentowane przez kierownictwo.

Tylko na pierwszy rzut oka

Na pozór Kościoły, partie polityczne i rozmaite stowarzyszenia zajmują się szerzeniem określonych ideologii, a firmy meblarskie zajmują się sprzedażą mebli i zarabianiem pieniędzy dla akcjonariuszy. Tak klarownie sprawa może wyglądać na pierwszy rzut. Po bliższym przyjrzeniu się widać, że biznes bardzo łatwo łączy się z ideologią, a na sprzedaż danych towarów mocno rzutują ideologiczne afiliacje związane z określoną marką. Handlarze od zawsze przedstawiali się jako dostawcy narzędzi zmierzających do ustanowienia pokoju, a najbardziej znane korporacje (w tym filie firm amerykańskich) ochoczo włączyły się w budowę poszczególnych projektów Trzeciej Rzeszy. Nic dziwnego – jedynym bogiem korporacji jest pieniądz.

Sztuka emocji

Biznes dostrzegł też potencjał w skandalu i kontrowersjach związanych z przedsięwzięciami artystycznymi. Nie od dziś wiadomo, że sztuka zyskuje wtedy popularność, gdy budzi emocje i sprzeciw. Zapewnia to reklamę i rzeszę klientów których nazwę raczej wyznawcami, bo liczy się dla nich nie sam towar, tylko towarzyszący mu ładunek ideologiczny. Oczywiście, jako przedmiot ataku należy obrać cel, który nie jest ryzykowny, a akcja zyska poklask środowisk opiniotwórczych. W świecie zachodnim ostatnich dekad takim obiektem ataku jest świat tradycyjnych wartości, a głównym instrumentem promowanie ideologii LGBT. Pragnę podkreślić, że wbrew taktycznym hasłom nie chodzi jej przedstawicielom o ochronę osób mających takie czy inne preferencje łóżkowe (pomiędzy dorosłymi osobami to jest ich prywatna sprawa), tylko o przebudowę społeczeństwa w określonym kierunku ideologicznym.

W tym miejscu powstaje pytanie o prawa pracownicze, gdy kierownictwo korporacji podejmuje decyzję o propagowaniu konkretnej ideologii i oczekuje od pracowników zaangażowania w taki projekt, bez względu na ich osobiste przekonania. W mojej ocenie takie działania firm należy oceniać w kontekście obowiązków pracowniczych, wynikających tak z kodeksu pracy, jak i Konstytucji RP. Otóż pracownik obowiązany jest do wykonywania poleceń pracodawcy wynikających z umowy o pracę i charakteru umówionej pracy. O ile oczywiście są one zgodne z prawem. Nie ma jakiegokolwiek przepisu prawa nakazującego pracownikom wyznawanie takich samych poglądów co jego pracodawca. W szczególności nie jest dopuszczalne zakazywanie pracownikom wyrażania takich poglądów w sferze wewnętrznej, czy też prywatnej.

Pogląd i etat

A tak właśnie kierownictwo IKEI postąpiło wobec jednego z pracowników. Wyrażenie przez niego umotywowanego poglądu, że promowanie LBGT jest sprzeczne z jego światopoglądem religijnym, zostało uznane za wystarczający powód, a raczej pretekst do zwolnienia go z pracy. Nie sposób bowiem uznać, że cytowanie fragmentów ksiąg świętych judaizmu i chrześcijaństwa narusza jakiekolwiek obowiązki pracownicze.

W tej sytuacji liczę na sprawne działanie polskiej prokuratury, bo tak jaskrawe pogwałcenie praw pracowniczych musi spotkać się ze stanowczą reakcją polskiego państwa. Pracownik w Polsce nie jest niewolnikiem zachodniej korporacji i wcale nie musi podzielać jej ideologicznych aspiracji. Firma to nie jest sekta, tylko miejsce do zgodnego z prawem wytwarzaniem towarów i usług.

Autor jest adwokatem z Warszawy

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA