fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Kiedy szef może odwołać z urlopu pracownika

Pracownik nie może negować zasadności wezwania go do firmy w czasie urlopu.
123RF
W szczególnych okolicznościach pracodawca ma prawo przerwać pracownikowi urlop i wezwać go do firmy. To uprawnienie nie rozciąga się na możliwość żądania, aby wypoczywający udostępnił kontakt, pod którym będzie dostępny. Nie wolno zmuszać pracownika do podania miejsca wyjazdu, odbierania telefonów czy e-maili.

W zależności od stażu pracy pracownik ma prawo do 20 lub 26 dni urlopu wypoczynkowego. Cel urlopu, jakim jest regeneracja organizmu, wydaje się być najlepiej spełniony w przypadku wykorzystania go w całości w jednej części. Jednak ze względów praktycznych przepisy dają możliwość podziału urlopu. Aby odpoczynek nie okazał się fikcją, jedna z nich powinna trwać nie krócej niż 14 kolejnych dni.

Rozpoczynając korzystanie z urlopu wypoczynkowego pracownik ma prawo oczekiwać, że zakończy go zgodnie z ustaleniami poczynionymi z pracodawcą. Bywają jednak sytuacje, kiedy szef jest zmuszony przerwać urlop, wymagając niezwłocznego powrotu podwładnego do pracy. Przewidziana w k.p. możliwość odwołania pracownika z urlopu jest ograniczona do przypadków, gdy obecność konkretnej osoby w zakładzie pracy jest niezbędna i nie dało się tej sytuacji przewidzieć przed formalnym rozpoczęciem urlopu.

Problem w tym, że przepisy regulujące prawo odwołania pracownika z urlopu są bardzo lakoniczne. Wskazują jedynie na taką możliwość oraz zobowiązują pracodawcę do pokrycia kosztów, jakie wezwany poniósł w bezpośrednim związku z odwołaniem go z urlopu.

Oczywiste jest, że aby odwołanie pracownika z urlopu było skuteczne, wiadomość w tym przedmiocie musi do niego dotrzeć – w sposób bezpośredni od pracodawcy lub osoby przez niego wyznaczonej. Czy zatem z ogólnego uprawnienia pracodawcy do odwołania pracownika z urlopu wynika obowiązek współpracy ze strony tego drugiego w postaci podania namiarów co do miejsca wypoczynku, udostępnienia prywatnego telefonu albo adresu poczty elektronicznej?

Przede wszystkim należy pamiętać, że czas urlopu jest prywatnym czasem pracownika i nie wiąże się z obowiązkiem pozostawania w dyspozycji pracodawcy. Tym samym podwładny nie ma obowiązku informowania przełożonego o sposobie spędzania urlopu, jak również o miejscu, w którym będzie wypoczywał. Nie można uznać, że konieczność informowania pracodawcy o miejscu spędzania urlopu wynika pośrednio z ogólnego przepisu przewidującego możliwość odwołania pracownika z urlopu. Zatrudniony może bowiem mieć kaprys spędzenia urlopu w sposób mobilny, np. podróżując kamperem, jak też spędzenia go stacjonarnie w miejscu, które nie ma adresu, a jedynie współrzędne geograficzne.

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby pracownik – kierując się dobrem zakładu pracy – przekazał pracodawcy wszelkie namiary, umożliwiające skuteczne wezwanie go w razie potrzeby. Jednak wybierając się na urlop nie ma obowiązku prawnego spędzać go „pod telefonem". To samo dotyczy korzystania z poczty elektronicznej. Nawet jeżeli pracodawca posiada jego adres mailowy, w czasie urlopu podwładny nie ma obowiązku odbierać korespondencji od przełożonego.

Reasumując, prawo do odwołania pracownika z urlopu to bezwzględne uprawnienie pracodawcy, z którego może on korzystać w szczególnych przypadkach. Nie pozwala ono jednak naruszać prywatności pracownika w trakcie urlopu. Formalnie podwładny nie ma obowiązku informować o miejscu i formie spędzania urlopu, odbierać telefonu czy udostępniać adresu mailowego, aby umożliwić przesłanie informacji o konieczności przerwania wypoczynku.

Autor jest prawnikiem, ekspertem prawa pracy

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA