fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Trudne kwalifikowanie telepracy

Jeden dzień wykonywania obowiązków służbowych w domu to za mało, aby uznać to za telepracę
123RF
Zadania można systematycznie wykonywać w domu i w siedzibie pracodawcy. Regularna powtarzalność obowiązków ważniejsza niż ich stałość czy wyłączność. Dzień telepracownika wolno podzielić na aktywność biurową i domową.

Nie każdy rodzaj pracy wymaga, aby wykonywać ją w siedzibie pracodawcy. Uwzględniając charakter wielu profesji oraz postęp technologiczny, coraz powszechniej obowiązki zawodowe świadczymy w domach.

Regularne wykonywanie pracy poza siedzibą zakładu pracy i przesyłanie jej efektów (w szczególności drogą elektroniczną) to konieczne warunki wykonywania pracy w formie telepracy. Do uznania telepracy niezbędne jest to, aby jej charakter i sposób realizacji korespondował z definicją tej formy zawartą w kodeksie pracy.

Zgodnie z art. 675 k.p. praca może być wykonywana regularnie poza zakładem z wykorzystaniem środków komunikacji elektronicznej. Telepracownikiem jest zatem ten, kto realizuje zadania w tych warunkach i przekazuje pracodawcy efekty pracy, w szczególności za pośrednictwem środków komunikacji elektronicznej.

Z oceną, czym są środki tej komunikacji niezbędne do łączenia się i przekazywania wyników pracy, nie ma problemów. Kłopotliwe może być natomiast ustalenie, czym jest regularność wykonywania pracy poza zakładem. A to istotnie wpływa na ocenę, czy ustalony sposób wykonywania pracy mieści się w pojęciu telepracy. Czy do zakwalifikowania niezbędna jest stała realizacja telepracy poza siedzibą pracodawcy, czy wystarczy naprzemiennie pracować, łącząc aktywność domową z obowiązkami w biurze?

Ponieważ kodeks pracy nie definiuje regularności wykonywania pracy, należy odwołać się do potocznego rozumienia pojęcia „regularny". Słownik języka polskiego PWN (www.sjp.pwn.pl) określa to jako „powtarzający się w ściśle określonych lub jednakowych odstępach czasu, wykonywany lub odbywający się według ustalonego planu". Przyjmując słownikowe rozumienie regularności, nie może być ona utożsamiana ze słowem „wyłączny" czy „jedyny". Regularne wykonywanie obowiązków w formie telepracy nie oznacza zatem bezwzględnego wymogu świadczenia ich wyłącznie poza siedzibą pracodawcy. Mówiąc o regularnej aktywności, trzeba tak rozplanować telepracownikowi zadania, aby ich świadczenie poza siedzibą firmy powtarzało się systematycznie, w ustalonych odstępach czasu. Nie ma zatem przeszkód, żeby jednego dnia podwładny pracował w domu, a kolejnego – w zakładzie, zgodnie z ustalonym harmonogramem. Przykładowo w poniedziałek, wtorek i piątek telepracownik świadczy obowiązki w domu, a w środę i czwartek – w budynku firmy. Taki rozkład miejsca prawidłowo wpisuje się w pojęcie regularności.

W praktyce powstaje wątpliwość, czy uwzględniając potrzeby wynikające ze specyfiki pracy czy zakresu jej organizacji, pracodawcy wolno podzielić dzień aktywności. Czy tego samego dnia podwładny może wykonywać obowiązki w domu (przesyłając na bieżąco efekty pracy) oraz w siedzibie firmy? Nic nie stoi na przeszkodzie, aby tak to zorganizować. Pracujący w tej konfiguracji też będzie uznany za telepracownika. Z jego definicji wynika przecież możliwość przekazywania rezultatów pracy, w szczególności za pośrednictwem komunikacji elektronicznej. Podwładny ma więc prawo korzystać z innych form dostarczenia swoich efektów, np. podczas wizyty w zakładzie.

Choć taka organizacja jest dopuszczalna, szczególnie w dużych miastach będzie mocno kłopotliwa i czasochłonna. Niejednokrotnie znaczne odległości między domem telepracownika i siedzibą firmy oraz trudności komunikacyjne, w tym korki, uniemożliwią szybkie przemieszczanie się. A szef nie może wymagać, dłuższej pracy, niż wynika to z przepisów. Nie wolno mu łamać dobowej i tygodniowej normy czasu pracy.

Autor jest ekspertem prawa pracy

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA