fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Praca tymczasowa - nadzór nad zleceniami

Fotorzepa, Piotr Nowak
Choć ustawodawca nie przewiduje, w jaki sposób liczyć bieg 18 miesięcy, to w przypadku umów o pracę jest to dosyć prosty zabieg. Większy problem pojawia się z umowami cywilnoprawnymi.

Nowelizacja wprost stwierdza, że agencja pracy tymczasowej może, na podstawie umowy prawa cywilnego, kierować osoby niebędące jej pracownikami do wykonywania pracy tymczasowej. Takiego przepisu do tej pory brakowało i z całą pewnością jest on w ustawie potrzebny (w obecnym stanie prawnym zdarzało się odosobnione stanowisko sądów mówiące o niedopuszczalności zatrudnienia cywilnoprawnego).

Problem pojawia się jednak z przepisami dotyczącymi pracowników tymczasowych, które ustawodawca chce „przyłożyć" również do zleceniobiorców. A to, biorąc pod uwagę, że cywilnoprawna forma zatrudnienia w agencjach wykorzystywana jest z uwagi na duże wahania zapotrzebowania użytkowników na usługi, jest niemal niemożliwe. Na etapie procedowania nad ustawą zwracał na to uwagę pierwszy Prezes Sądu Najwyższego.

Luki w aktywności

Tytułem przykładu można wskazać, że analogiczne limity pracy tymczasowej jak opisane powyżej znajdą zastosowanie również w przypadku umów cywilnoprawnych. O ile przy umowie o pracę pytanie, jaki okres wliczać do ustawowego limitu, nie jest trudne, o tyle przy zleceniach pojawia się istotny problem, czy do 18 miesięcy wliczać faktyczne dni wykonywania umowy cywilnoprawnej, czy cały okres jej trwania. Nie należy bowiem zapominać, że zleceniobiorcy często sami dysponują czasem wykonywania zlecenia i mogą zdecydować, że np. w danym tygodniu nie są dyspozycyjni. Również przy zmiennym zapotrzebowaniu użytkowników mogą pojawić się sytuacje, w których nie będzie ciągłości w wykonywaniu usług, ale jednocześnie umowa będzie trwała. Jeżeli zleceniobiorca w danym miesiącu wykonywał usługi tylko np. przez 5 godzin, zaś przez resztę miesiąca nie był dyspozycyjny, powstaje pytanie, czy cały ten miesiąc będzie skierowaniem do pracy u użytkownika.

Umowy czy godziny

Co więcej, gdyby przyjąć metodę liczenia okresów trwania umów, to inne dane będzie posiadał pracodawca użytkownik, a inne agencja. Użytkownicy nie prowadzą bowiem ewidencji czasu pracy zleceniobiorców (jak przy umowach o pracę) i są w stanie odnotować jedynie faktyczne dni, kiedy na ich rzecz wykonywana jest praca. Nie mają natomiast wglądu do umów zlecenia, aby określić czas ich trwania.

Za przyjęciem koncepcji liczenia limitu 18-miesięcznego według dni wykonywania usług przemawia również argument, że w ramach jednej umowy zleceniobiorca może wykonywać usługi u różnych użytkowników naprzemiennie. Wydaje się zatem, że w przypadku umów zlecenia racjonalne byłoby wliczanie do limitu tylko dni wykonywania usług. Konstrukcja nowych przepisów wskazuje jednak, że ustawodawca chce zrównać zasadę liczenia limitu tak, aby była jednolita w przypadku umowy o pracę i umowy cywilnoprawnej.

Specjalne zaświadczenia

Oprócz obowiązków, jakie agencja będzie miała przy zatrudnieniu zleceniobiorcy (pobieranie oświadczeń i zaświadczeń) z chwilą zakończenia umowy cywilnoprawnej będzie musiała mu wydać zaświadczenie, wskazując w nim okresy wykonywania usług dla poszczególnych użytkowników. Takie zaświadczenie zleceniobiorca powinien przedłożyć w nowej agencji podejmując się wykonywania usług, aby agencja mogła odtworzyć historię jego aktywności zawodowej z ostatnich 36 miesięcy.

Choć z ustawy nie wynika to jednoznacznie, to wydaje się, że zaświadczenie nie musi mieć formy pisemnej. Warto też pamiętać, że w przypadku umowy cywilnoprawnej okresy u poszczególnych użytkowników mogą się pokrywać (np. w sytuacji, gdy w jednym dniu usługi wykonywane są dla dwóch użytkowników).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA