fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Koronawirus: fryzjer i kelner w maseczce i rękawiczkach

Adobe Stock
Właściciele restauracji, pubów, zakładów fryzjerskich i kosmetycznych, które otworzą się w poniedziałek, muszą szczególnie zadbać o bezpieczeństwo. Inaczej będą płacić kary.

Ruch w restauracjach i barach będzie na pewno mniejszy. Podobnie jak w innych otwieranych po kilkutygodniowej przerwie zakładach.

Stoliki w ogródkach muszą być oddalone od siebie o 2 metry. To rygorystyczny wymóg. Kolejny warunek wznowienia działalności to posiadanie obsługi kelnerskiej. Klient nie będzie mógł bowiem sam podejść do baru, by złożyć zamówienie, ani też do okienka, gdzie wydawane są posiłki. To oznacza, że bary samoobsługowe nie będą mogły działać.

Klient restauracji usiądzie wyłącznie przy stoliku, ewentualnie pójdzie do łazienki. Nie musi jednak mieć maseczki ani rękawiczek.

Inaczej funkcjonować też mają kosmetyczki i fryzjerzy. Minister rozwoju przygotował wytyczne dla salonów. Dotyczą one dezynfekcji stanowisk w zakładach, liczby osób, odległości, procedur dezynfekcji po wyjściu klienta, przygotowania stanowisk, liczby klientów na dany salon.

Odstępstwa od narzuconych zasad bezpieczeństwa mogą się skończyć karą.

Wojciech Andrusiewicz, rzecznik Ministerstwa Zdrowia, wyjaśnia, że tak jak przy innych zakazach i ograniczeniach pilnowaniem ich respektowania zajmie się policja. W grę wchodzić będzie najczęściej złamanie art. 54 kodeksu wykroczeń. Ten przewiduje 500 zł mandatu albo naganę za m.in. złamanie przepisów porządkowych o zachowaniu się w miejscu publicznym. Policja może skierować wniosek o ukaranie do inspekcji sanitarnej. Decyzja o tym, kto wystawi karę, przełoży się na jej wysokość. Policja może wystawić mandat do 500 zł; inspekcja z kolei nałoży karę nawet do 30 tys. zł.

Niezgadzający się z decyzją policji właściciel salonu fryzjerskiego czy kosmetycznego może odmówić przyjęcia mandatu. Policja musi podjąć czynności wyjaśniające i dokładnie ustalić okoliczności zdarzenia, w tym przesłuchać kontrolowanego. Dopiero potem skieruje wniosek o ukaranie do sądu. Nie wystarczy jednak samo spisanie notatki, w której funkcjonariusz przedstawi „własny punkt widzenia" na sprawę. Obwiniony przed sądem może np. kwestionować konstytucyjność przepisów wprowadzających zakazy.

Obowiązek wyjaśnienia sprawy ciąży także na inspekcji sanitarnej. Kary administracyjne za łamanie zakazów związanych z epidemią nakładają powiatowe inspektoraty sanitarne. Od dostarczenia ich decyzji w ciągu 14 dni możemy się odwołać do wojewódzkiego państwowego inspektora sanitarnego. Jeśli ten podtrzyma decyzję, możemy ją zaskarżyć do wojewódzkiego sądu administracyjnego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA