fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Dyscyplinarka za podłączenie prywatnego pendrive'a do służbowego komputera - wyrok Sądu Najwyższego

Adobe Stock
Sokista został zwolniony po tym, jak do służbowego komputera podłączył prywatne nośniki danych i niechcący zostawił po nocnym dyżurze.

Wyrok Sądu Najwyższego ma ogromne znaczenie dla milionów pracowników, którzy na co dzień spędzają czas przy komputerach służbowych. Okazuje się bowiem, że nieuprawnione podłączenie prywatnego pendrive'a i kopiowanie firmowych plików może skończyć się natychmiastowym zwolnieniem z pracy.

Czytaj także: Sąd: zwolnieni z pracy za materiały pornograficzne na służbowych komputerach

W przypadku, którym zajmował się SN, reakcja pracodawcy była natychmiastowa. Po tym jak pracownicy kolejnej zmiany odkryli podłączone do komputera trzy prywatne pendrive'y, zostało wszczęte postępowanie wyjaśniające. Każdy z pendrive'ów został przeskanowany programem antywirusowym, który wykrył wirusy, a te zostały usunięte. W protokole wskazano, iż na pendrive'ach znajdowały się fotografie z pokazu psa służbowego, akcji bezpieczny przejazd oraz wzory dokumentów wykorzystywanych w służbie. Pracownik został więc dyscyplinarnie zwolniony.

Sąd Rejonowy w Lublinie uznał, że skopiowanie przez pracownika z komputera służbowego na prywatny nośnik typu pendrive informacji objętych ustawą o ochronie danych osobowych lub stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa stanowi ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych, uzasadniające rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia z jego winy. Problemem okazało się jednak nieprawidłowe zabezpieczenie dowodów w tej sprawie, które pod znakiem zapytania postawiło przesądzenie o winie pracownika. Komputer, do którego podłączał swój pendrive, został w krótkim czasie po tym zdarzeniu wyczyszczony podczas ponownej instalacji systemu operacyjnego. Biegły badający nośniki stwierdził, że były one później podłączane do różnych urządzeń, które zapisywały na nich kolejne dane. Biegły badał komputer i pendrive pracownika dwa lata po zdarzeniu i nie był w stanie określić, kiedy i przez kogo określone pliki w komputerze służbowym i prywatnych nośnikach danych były modyfikowane. Przyjmując, że data i godzina w komputerze były ustawione prawidłowo, biegły stwierdził, że zwolniony nic feralnego dnia nie kopiował z komputera służbowego. Było to jednak sprzeczne z jego zeznaniami w czasie procesu. Ze względu na brak dowodów przesądzających o winie pracownika sąd zdecydował się przyznać mu 10 tys. zł odszkodowania za bezprawne zwolnienie. Tym bardziej że zgodnie z polityką bezpieczeństwa teleinformatycznego przyjętą w tej firmie samo podłączenie prywatnego nośnika danych do komputera służbowego nie stanowiło ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych, w odróżnieniu od kopiowania zawartych tam danych.

Po apelacji PKP Sąd Okręgowy w Lublinie podtrzymał rozstrzygnięcie sądu rejonowego. Dopiero skarga kasacyjna pracodawcy została rozstrzygnięta przez Sąd Najwyższy na jego korzyść. Uzasadnione okazały się zarzuty proceduralne pracodawcy, który wytknął SO brak własnych ustaleń w sprawie. A o interpretację okoliczności sprawy dokonaną przez SR przecież szło tam przez cały czas. SR oparł swoje rozstrzygnięcie wyłącznie na opinii biegłego, nie biorąc pod uwagę np. zeznań świadków. Kluczowe okazało się więc rozstrzygnięcie, czy zwolniony pracownik faktycznie skopiował zastrzeżone pliki, nawet jeśli nastąpiło to wcześniej, a pracodawca dowiedział się o tym w momencie odkrycia pendrive'a, podłączonego do komputera służbowego. Może się więc jeszcze okazać, że pomimo niestaranności pracodawcy SO będzie musiał zmienić rozstrzygnięcie na jego korzyść.

Sygnatura akt: III PK 13/18

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA