fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Pracownik, który skłamał ws. kwalifikacji straci posadę

Za posługiwanie się fałszywymi dokumentami grozi grzywna, a nawet więzienie.
shutterstock
Szef ma prawo żądać od starającego się o etat potwierdzenia kwalifikacji i doświadczenia. Przedłożenie dokumentów podrobionych czy przerobionych uzasadnia odmowę zatrudnienia. Ujawnienie tego faktu w trakcie współpracy może być podstawą dyscyplinarki.

Wykonywanie pracy wymaga właściwych kwalifikacji oraz doświadczenia. Otrzymanie posady wiąże się z koniecznością ujawnienia pracodawcy określonych danych osobowych, jak również przedłożenia świadectw pracy z poprzednich firm lub innych dokumentów potwierdzających okresy zatrudnienia.

Od ubiegającego się o zatrudnienie przyszły pracodawca ma prawo zażądać dokumentów potwierdzających kwalifikacje zawodowe, wymagane do wykonywania oferowanej pracy. Jest to naturalne z uwagi na fakt, iż musi mieć pewność, że zatrudnia właściwą osobę. Trudno bowiem widzieć sens w zatrudnieniu np. osoby niemającej prawa jazdy na stanowisku kierowcy, w agencji ochrony mienia – skazanego prawomocnym wyrokiem za przestępstwo umyślne, a na posadę nauczyciela przyjąć kogoś bez właściwego wykształcenia.

W praktyce nie można wykluczyć, że ubiegający się o zatrudnienie, który nie spełnia wszystkich wymogów kwalifikacyjnych, posłuży się dokumentami podrobionymi lub przerobionymi. Przepisy bezpośrednio nie regulują sposobu postępowania pracodawcy w sytuacji, gdy na jaw wyjdzie, że dokumenty tylko pozornie wydają się być zgodne z oczekiwaniami.

Dużo zależy od tego, na jakim etapie dojdzie do ustalenia, że np. prawo jazdy czy dyplom ukończenia studiów są podrobione. Jeśli stanie się to jeszcze przed formalnym nawiązaniem stosunku pracy, pracodawca ma prawo odstąpić od zatrudnienia kandydata na pracownika, niezależnie od wcześniejszych ustaleń czy nawet zawarcia umowy przedwstępnej. Znacznie bardziej problematyczna jest sytuacja, gdy taki fakt wyjdzie na jaw już po zatrudnieniu kandydata – czyli po podpisaniu umowy o pracę, skierowaniu na wstępne badania profilaktyczne, przeszkoleniu oraz dopuszczeniu do wykonywania pracy.

Pracodawca zwykle nie jest zainteresowany kontynuowaniem tak rozpoczętej współpracy. Wynika to zarówno z braku zaufania do pracownika posługującego się „lewymi" dokumentami, jak również z faktu, iż taka osoba zwykle nie spełnia wymogów kwalifikacyjnych, nie posiada wymaganych na danym stanowisku uprawnień.

Rozwiązanie umowy o pracę w tym przypadku to sprawa przesądzona. Bez wątpienia w interesie pracodawcy jest jak najszybsze pozbycie się osoby posługującej się fałszywymi lub podrobionymi dokumentami. Najszybszym sposobem na to jest oczywiście zastosowanie art. 52 kodeksu pracy, który odnosi się do ciężkiego naruszenia przez zatrudnionego podstawowych obowiązków pracowniczych. Czy jednak można go zastosować w omawianym przypadku? Przepis ten dotyczy pracownika, natomiast nielegalne dokumenty przedłożyła osoba dopiero ubiegająca się o zatrudnienie.

Należy jednak przyjąć, że jeśli kandydat do pracy został zatrudniony w oparciu o fałszywe dokumenty, jak najbardziej możliwe jest zastosowanie art. 52 k.p. w celu szybkiego zakończenia współpracy. Wynika to z faktu, że podjął on i świadczy pracę z pełną świadomością wprowadzenia pracodawcy w błąd. Okoliczność, że nie wyprowadza szefa z tego błędu może być potraktowana jako ciężkie i zawinione naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych, m.in. obowiązku dbałości o dobro zakładu pracy.

Autor jest prawnikiem, ekspertem prawa pracy

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA