fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Koronawirus: Pracodawcy chcą móc jeszcze lepiej walczyć z wirusem

Adobe Stock
Zakaz zgromadzeń nie obowiązuje po przekroczeniu progu firm, a zatrudnieni boją się o zdrowie.

Zaostrzenie zasad kwarantanny przez ministra zdrowia wywołało wiele pytań ze strony pracodawców. Co z pracownikami, którzy nie pracują zdalnie i w okresie zakazu przemieszczania się po terytorium RP będą musieli dotrzeć do pracy? Czy trzeba wystawiać im zaświadczenia, że są zatrudnieni i właśnie w drodze do pracy, by policja nie nakładała na nich mandatów za naruszenie nowych ograniczeń? Przedstawiciele rządu prostowali, że pracodawcy nie będą mieli nowych obowiązków i nie będzie potrzeby wystawiania zaświadczeń czy np. specjalnych legitymacji.

Rzucone na głęboką wodę

Pytania dotyczą też obowiązku zachowania odległości co najmniej 1,5 m między osobami idącymi po ulicy. Nie ma pewności, czy taki wymóg trzeba zastosować także przy taśmie produkcyjnej czy w biurze, gdzie pracownicy siedzą ramię w ramię przez osiem godzin dziennie.

Zgodnie z propozycjami ministra zdrowia przepisów o zakazie przemieszczania nie stosuje się do wykonywania czynności zawodowych lub zadań służbowych, pozarolniczej działalności gospodarczej lub prowadzenia działalności rolniczej czy prac w gospodarstwie rolnym oraz zakupu towarów i usług z tym związanych.

Podobnie jest z całkowitym zakazem zgromadzeń, którego nie stosuje się do spotkań i zebrań związanych z wykonywaniem czynności zawodowych lub zadań służbowych czy pozarolniczej działalności gospodarczej.

– Jeśli w pogrzebie nie może wziąć udziału więcej niż pięć osób, a po ulicy może chodzić nie więcej niż dwie osoby w odległości 1,5 m, to co mam zrobić, skoro zatrudniam prawie 200 osób, które codziennie spotykają się w pracy i pytają, czy ich też dotyczą ograniczenia i czy powinny nosić gumowe rękawiczki i maseczki? – pyta średni przedsiębiorca z województwa mazowieckiego.

– Obecnie przewidziane w przepisach ograniczenia związane z epidemią koronawirusa przestają obowiązywać w drodze do pracy i po przekroczeniu drzwi firmy – odpowiada Robert Lisicki, dyrektor departamentu pracy w Konfederacji Lewiatan. – Z sygnałów wynika, że pracodawcy nie wiedzą, jak mają się zachować w takiej sytuacji. Brakuje jasnego stanowiska urzędów m.in. w kwestii możliwości badania zatrudnionych, kontrahentów na wejściu do pracy, czy i jakie środki bezpieczeństwa należy zapewnić pracownikom i skąd je wziąć w czasie powszechnego ich niedoboru. Osoby zatrudnione coraz częściej sygnalizują poczucie zagrożenia. Samo to nie stanowi jednak podstawy do opuszczania pracy. Pytanie, kiedy mamy do czynienia z bezpośrednim zagrożeniem zdrowia pracownika, które uzasadnia odstąpienie od wykonywania pracy – dodaje Lisicki.

Tylko wytyczne

Pracodawcy postulowali, by w projekcie tarczy antykryzysowej znalazły się przepisy dające im wyraźne uprawnienie do badania temperatury pracownikom i kierowania ich na badania lekarskie w razie podejrzenia zarażenia. Chcieli także, by to ZUS wypłacał zasiłki pracownikom skierowanym do kwarantanny. W skali całego kraju jest to już 60 tys. osób, których świadczenia finansuje biznes.

Na razie pracodawcom zostają wytyczne sanepidu wskazujące, jak powinni się zachowywać w czasach epidemii. Jest w nich zalecenie o zachowaniu bezpiecznej odległości od rozmówcy (1–1,5 metra), promowaniu zdalnych kontaktów z klientami, płatnościach bezgotówkowych oraz wezwanie do regularnego i dokładnego mycia rąk wodą z mydłem lub ich dezynfekcji środkiem na bazie alkoholu (min. 60 proc.). GIS rekomenduje też regularne mycie lub odkażanie biurek, stołów, klamek.

Jan Bondar z Głównego Inspektoratu Sanitarnego

Obecna sytuacja jest prosta. Część firm, np. kina czy galerie handlowe, zgodnie z prawem została zamknięta na czas epidemii, aby ograniczyć jej rozprzestrzenianie. Inne funkcjonują normalnie, choć praca w nich powinna być organizowana w taki sposób, by niwelować skutki ewentualnego wykrycia u pracownika zakażenia koronawirusem. Wszystkie osoby, z którymi miał kontakt, zostaną objęte kwarantanną. Warto więc, by przy organizacji pracy na zmiany czy przez zespoły zadaniowe osoby wchodzące w ich skład nie przenikały do innych zmian czy zespołów. Przedsiębiorcy powinni też wysłać do zatrudnionych wyraźny sygnał, aby nie przychodzili do pracy, gdy źle się poczują. Dobrym rozwiązaniem byłoby sprawdzanie temperatury przy wejściu do firmy. Moim zdaniem stan epidemii uprawnia pracodawców do tego, aby mogli wprowadzić takie czynności. Oczywiście bez gromadzenia danych osobowych badanych pracowników. Właściwy organ powinien w tej sprawie zająć jednoznaczne stanowisko.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA