Kadry

Uwagi o zaświadczeniu z rejestru karnego

AdobeStock
Kiedy Uno S. ubiegał się o pracę w biurze tłumaczeń, zażądano od niego wyciągu z rejestru karnego. Pracodawcy z różnych branż coraz częściej domagają się przedstawienia tego dokumentu przy zatrudnianiu, a rząd chce to zmienić.

Dziś tylko pracodawcy z sektora opieki nad dziećmi i oświaty posiadają prawo wglądu do rejestru kar za przestępstwa i podejrzeń o ich popełnienie. Tymczasem prawo zwyczajowe kreuje rynek pracy.

Minister rynku pracy Yla Johansson mówi, że chce zastopować proces, w którym pracodawcy ze złego przyzwyczajenia żądają zaświadczeń z poufną informacją o pracowniku. Informacja, która nie jest wcale – w opinii minister – relewantna dla wykonywanej pracy. Według przygotowanego przez rząd projektu pracodawca będzie mógł wymagać przedstawiania wyciągu z rejestru, tylko jeżeli przewidują to zapisy prawne. W innych wypadkach będzie to zabronione. Jednocześnie socjaldemokratyczna minister chce, by żądanie kopii z rejestru rozszerzyć na więcej zawodów, niż jest to dzisiaj możliwe ze względu na charakter pracy.

Czy przez to liczba wydawanych dokumentów z poufnymi danymi by się zmniejszyła? Nie wiadomo. Może wręcz odwrotnie.

O tym, że liczba wniosków o kopie z rejestru karnego stale rośnie, świadczy statystyka. W 2014 r. Krajowa Policja wydała 230 tys. zaświadczeń. Przez jedenaście miesięcy ubiegłego roku władze dostarczyły ich już niemal 740 tys. O 10 tys. więcej niż poprzedniego roku. Ponad połowa wniosków pochodzi z sektora oświaty i opieki nad dziećmi, gdy obsadzane są wakaty.

O jedną trzecią wyciągów z rejestru występują jednak osoby prywatne. Wniosek można bowiem złożyć jako osoba prywatna, by samemu móc skorygować zawartą w nich informację, jeżeli zawiera błędy. Pracodawcy spoza sektora szkół i przedszkoli, nie mając prawa do uzyskania poufnej informacji od policji, żądają od osób szukających pracy, by zdobyły dokument na własną rękę. I co gorsza, traktują zaświadczenie o niekaralności za niezbędny do przyjęcia pracownika do swojej firmy. Na ogół też sami chcą otworzyć kopertę z kopią z rejestru, gdy przesłana zostanie do osoby zainteresowanej pracą w firmie. Gdy ta z kolei nie zgodzi się na zdobycie dokumentu lub przekazanie go w nienaruszonej kopercie, pracodawca może wyłączyć go z procesu rekrutacji.

Coraz więcej branż i coraz częściej domaga się przedstawienia wyciągu z kartoteki. Należą do nich firmy z sektora sprzedaży, biura tłumaczy, sklepy, przedsiębiorstwa transportowe.

Dane z rejestru karnego, np. o byciu skazanym na więzienie są przechowywane przez 20 lat od momentu wyjścia na wolność. Wyrok o konieczności poddania się opiece psychiatrycznej jest widoczny w katalogu przez ten sam okres, uwzględniony od daty wypisania danej osoby ze szpitala.

Mimo aspiracji rządu do ograniczenia wydawania zaświadczeń inne aspekty sprawy pozwalają nam przewidywać, że w najbliższej przyszłości żądanie zaświadczeń o niekaralności będzie stosowane częściej niż dotychczas. Zadecyduje o tym rzeczywistość. Na przykład Szwedzkie Stowarzyszenie Lekarzy naciska, by studenci przyjęci do akademii medycznych przedstawiali dokumenty z rejestru karnego, podobnie jak osoby studiujące pedagogikę. Tłem roszczeń jest historia studenta medycyny, który, skazany za morderstwo, dostał się jednak na uczelnie w Sztokholmie i w Uppsali. Według Stowarzyszenia Lekarzy w wymagania stawiane studentom muszą być wpisane względy etyczne i bezpieczeństwo przyszłych pacjentów. Szwedzkie Stowarzyszenie Lekarzy prowadzi też dyskurs, czy doktor skazany za przestępstwo może pracować w swoim zawodzie. I jaki rodzaj przestępczości prowadzi do pozbawienia praw wykonywania swojej profesji.

Wiadomo, że traci się je, gdy chodzi o zbrodnię przeciwko czyjemuś życiu, przestępstwo narkotykowe, złamanie prawa o zakazie pornografii dziecięcej, przestępstwa seksualne, podrabianie dokumentów, fałszywe zaświadczanie czy krzywoprzysięstwo. Eksperci jednak przestrzegają, że nie wszystkie osoby z wyrokiem powinny otrzymać zakaz wykonywania zawodu do końca życia.

Zdaniem rady etyki i odpowiedzialności Szwedzkiego Stowarzyszenia Lekarzy to niestosowne, by uczelnie czy pracodawcy żądali zaświadczeń z rejestru karnego. O tym powinny decydować poszczególne samorządy terytorialne ds. opieki zdrowia. I nie jest to pomysł wysoce kontrowersyjny.

Autorka jest dziennikarką, wieloletnią korespondentką „Rzeczpospolitej" w Szwecji

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL