fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

#RZECZoPRAWIE: Gujski o nadgodzinach mimo umowy śmieciowej

adw. Waldemer Gujski
rp.pl
W programie #RZECZoPRAWIE gościem Mateusza Rzemka był adw. Waldemar Gujski, partner w kancelarii Gujski i Zdebiak.

Docierają do mnie głosy, że dziennikarze zaczynają pozywać redakcje o nadgodziny. W ostatnich dniach politycznych sporów wiele osób pracuje od rana do nocy, czy od nocy do rana relacjonując zdarzenia, które dzieją się wokół Sejmu i w państwie. Jak to wygląda w praktyce. Jak długo może pracować dziennikarz zgodnie z przepisami?

Dziennikarz, tak jak każdy inny zatrudniony na podstawie umowy o pracę powinien pracować co do zasady 8 godzin dziennie i 40 godzin tygodniowo. Jeśli pracuje 15, 16 godzin dziennie, to ewidentnie należy mu się roszczenie o nadgodziny. Są to bardzo wysokie pieniądze rzędu 50 proc. albo nawet i 100 proc. do stawki podstawowej jeśli pracuje w nocy i w święto. Jeśli pracuje się po 21, to jest to pora nocna i pracownik może żądać 200 proc. stawki zwykłej.

Od lat się słyszy, że coraz mniej dziennikarzy ma etaty, coraz częściej są zatrudniani na kontraktach czy na działalności gospodarczej. Rozumiem, że to wyklucza możliwość dochodzenia takich roszczeń.

Niezupełnie, jeśli okazałoby się, że w istocie pod pozorem zawartej umowy cywilnoprawnej, umowy zlecenia, umowy o dzieło, jakiejkolwiek innej umowy nienazwanej, umowy o współpracę, to jeśli są spełnione istotne cechy stosunku pracy, to wbrew nazwie zawartej umowy można dochodzić ustalenia stosunku pracy i wynikających z tego wszelkich roszczeń pracowniczych (urlopy, nadgodziny itd.).

Takie same zasady dotyczą wszystkich pracowników, również dziennikarzy.

Jeśli dziennikarz zostaje "wypchnięty ze stosunku pracy" na umowę prawa cywilnego i pracuje w tym samym miejscu jak przedtem w ramach umowy o pracę, w takim samym podporządkowaniu organizacyjnym, w takiej samej hierarchii i strukturze, czyli robi dokładnie to samo co wcześniej i tak samo jak wcześniej będąc podporządkowanym to jest to oczywiście umowa pozorna. Jeśli taki pracownik wystąpi do sądu pracy i udowodni (bo na nim spoczywa ciężar dowodu, nie ma domniemania stosunku pracy), to ma szanse na ustalenie stosunku pracy i wynikające z tego konsekwencje natury prawnopracowniczej.

Każdemu pracownikowi, który przekracza normy czasu pracy nadgodziny się należą.

Przepisy mówią 8 godzin dziennie, 40 tygodniowo, ale średnio. Czyli można pracować jednego dnia 12 godzin, a nawet 20 godzin i to nie będzie stanowiło złamania prawa, o ile ta osoba następnego dnia dostanie wolne?

Jeśli dostanie wolne i będzie sobie ten czas odbierała, to proszę bardzo. Pamiętajmy, że większość pracowników w polskich realiach wcale nie odbiera tych godzin.

W wielu firmach, korporacjach pracownicy pracują po 12-14 godzin dziennie. Nie ma tam mowy o tym, żeby odebrać nadgodziny. Pracownik ma bardzo dużo obowiązków i jest to organizacja pracy wadliwa - zależna od pracodawcy. W takich wypadkach pracownik nie dostaje ani czasu wolnego, ani wypłaty za nadgodziny, a powinien.

Jak liczyć czas pracy dziennikarza? Starsi uważają, że dziennikarz pracuje 24 godziny na dobę, przez cały czas szuka tematów, nadstawia ucha na ciekawe opowieści. Przez cały czas analizuje otaczającą go rzeczywistość. Nie można przecież uznać, że pracuje całą dobę. Kiedy zaczyna się rzeczywista praca, a kiedy kończy?

Jest to pewien problem. Pracodawcy akceptują, przynajmniej milcząco tego rodzaju działanie albo wydają polecenia w tym zakresie. Wiele redakcji oczekuje wprost tego, że dziennikarz będzie tak dyspozycyjny i w czasie rzeczywistym będzie przekazywał wszystkie ważne informacje, które interesują opinię publiczną.

Nie może być tak, że taka osoba pracuje za zwykłą stawkę ośmiogodzinną przez 16 godzin na dobę. Jeśli taki pracownik cały czas ma włączony telefon, komputer, odbiera SMS-y, wysyła teksty lub rozmawia ze swoim przełożonym, to pozostaje w dyspozycji pracodawcy. To jest jego czas pracy.

Nie może być takiej sytuacji, że pracownik "wypchnięty" na umowę o dzieło, która generuje najmniejsze koszty dla pracodawcy pracuje bez przerwy, bez nadgodzin. Nie może też być tak, że zadanie dziennikarskie, które polegają na przygotowaniu tekstu czy audycji są oderwane od tego, co jest później publikowane. Jeśli pracownik się przygotowuje i jest to objęte umową o dzieło, a potem to procentuje w audycji lub programie i jest to objęte umowa o pracę, to jest to jednorodne działanie dziennikarskie. Czy audycja radiowa może być prezentowana bez przygotowania?

Raczej nie.

W związku z tym powinno być to objęte jedną umowa o pracę. Tego nie można sztucznie rozdzielać.

Dlaczego tych spraw nie widać? Mówi się o nich, ale nie słychać żeby miały miejsce w sądach.

Dziennikarze nie potrafią o tym opinii publicznej rzetelnie informować. Może boją się utraty pracy. Efekt jest taki, że tak jak inni pracownicy, zgodne z zasadą powszechności kodeksu pracy objęci są jego regułami.

Czy takie sprawy faktycznie tragają na wokandy sądów? Czy kończą się w inny sposób wcześniej?

Bardzo różnie. Redakcje zdają sobie sprawę z tego, że taki precedens może być niebezpieczny. Przykład może być zaraźliwy dla innych. Załatwiają sprawy polubownie, żeby nie trafiały do sądów. Nie ukrywam, że w naszej kancelarii takie sprawy się toczą.

Gujski w #RZECZoPRAWIE

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA