fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

KLIMAT Ludzie

  • 23.04.2021

Tylko 11% tekstów naukowych o klimacie to publikacje kobiet

Fot: Marsz aktywistek klimatycznych w Montrealu/ Fot: Pascal Bernardon/ Unsplash
Pisma naukowe poświęcone ekologii i naukom związanym z klimatem potrzebują większej różnorodności. Dotyczy to nie tylko nierówności związanych z płcią.

Badanie opublikowane na łamach The Society for Conservation Biology wykazało, że zarówno kobiety, jak i kraje należące do Globalnego Południa nie mają wystarczającej reprezentacji na łamach czasopism ekologicznych i przyrodniczych. Jak się okazuje jedynie 11% artykułów napisanych jest przez kobiety, z kolei aż 75% artykułów dotyczy pięciu krajów Globalnej Północy.

Dzieje się tak mimo badań sugerujących, że to właśnie kobiety częściej zajmują się ekologią czy ochroną praw zwierząt. Jak wynika z badania opublikowanego kilka lat temu na łamach Journal of Consumer Research, przyjazne środowisku działania są w społeczeństwie postrzegane jako charakterystyczne dla kobiet. Z kolei kraje Globalnego Południa dużo silniej odczuwają skutki zmian klimatycznych niż te z północy.

Niewystarczająca reprezentacja kobiet w publikacjach dotyczących środowiska jest szczególnie ironiczna z uwagi na fakt, że to właśnie one są znacznie bardziej narażone na skutki zmian klimatycznych. Według danych ONZ, spośród 1,3 miliarda ludzi żyjących w ubóstwie aż 70% stanowią właśnie kobiety. Dominują w światowej produkcji żywności (50-80%), ale ziemi posiadają znacznie mniej od mężczyzn – niecałe 10%. Występowanie ekstremalnych warunków pogodowych dotyka je bardziej, bo z reguły pracują więcej, by zabezpieczyć gospodarstwo domowe. Jednocześnie mają mniej czasu na edukację, przez co trudniej im zdobyć pracę zarobkową. W Afryce w 2000 roku wskaźnik analfabetyzmu wśród kobiet wynosił aż 55%, podczas gdy wśród mężczyzn analfabeci stanowili jedynie 41%.

Mimo że ekologia i ochrona przyrody dotyczą w równym stopniu każdej płci, narodowości i orientacji seksualnej, rozwój tych dziedzin zawsze pełen był różnych form wykluczenia. Przykładem na to jest choćby działalność Johna Muira, założyciela wpływowej grupy na rzecz ochrony środowiska, The Sierra Club. Mimo że walczył o ochronę przyrody, jednocześnie wykazywał postawę pełną pogardy dla rdzennych mieszkańców Ameryki, podważając ich przynależność terytorialną.

Działalność Muira na przełomie XIX i XX wieku sprawiła, że rdzenni Amerykanie zostali całkowicie pominięci przy pisaniu historii ochrony terenów, które zamieszkiwali. Jego wizja dbania o przyrodę nie uwzględniała osób o innym kolorze skóry niż biały, choć historyczne zapiski przekazują wiedzę o tym, że rdzenni mieszkańcy Ameryki bardzo sprawnie zarządzali zajmowaną ziemią, stymulując ją tak, by wyprodukować odpowiednią ilość jedzenia.

Bea Maas, biolożka z Uniwersytetu Wiedeńskiego, uważa, że „ta ogromna nierównowaga w autorstwie naukowym jest niezwykle niepokojąca, szczególnie w dziedzinie ekologii i ochrony przyrody, gdzie potrzebne są różne perspektywy, aby sprostać globalnym wyzwaniom klimatycznym i środowiskowym”.

Zauważyła również, że „prawie żaden autor z Indii, Chin i innych gęsto zaludnionych regionów o dużym znaczeniu dla globalnej ochrony i zrównoważonego rozwoju nie pojawia się na liście, a wiele innych krajów nie jest w ogóle reprezentowanych”.

Badacze sugerują rozwiązania, które mogłyby pomóc w ustanowieniu właściwych proporcji publikacji. Proponują stworzenie przez czasopisma naukowe inicjatyw promujących różnorodność oraz wprowadzenie zmian strukturalnych, które pomogą promować różnorodność wśród autorów i chronić integralność społeczności akademickich. Namawiają również do zastanowienia się nad tym, w jaki sposób ocenia się zdolności intelektualne autorów artykułów, zwłaszcza jeśli chodzi o opieranie trajektorii kariery naukowej na kompetencjach wykraczających poza wyniki publikacji.

Źródło: klimat.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA