fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Inne sporty

Trwa walka o szachowe mistrzostwo świata

Carlsen kontra Karjakin. Po dwóch partiach w Nowym Jorku jest remis 1:1.
AFP
Grający o mistrzostwo świata Magnus Carlsen i Siergiej Karjakin podzielą między siebie milion euro i przypomną dawne szachowe wojny.

Łatwo ich przeciwstawić. Z jednej strony norweski plakatowy młodzieniec zachodniego świata – w wolnych chwilach model firmy odzieżowej, na okładkach występuje nawet z Liv Tyler. Wedle magazynu „Comospolitan" jeden z najseksowniejszych młodzieńców naszych czasów, wywiadów udziela także pismom dla nastolatek.

Z drugiej ulubieniec Władimira Putina, urodzony w Sewastopolu gorący zwolennik inwazji na Krym. Jak trzeba – pojawia się w podkoszulku z podobizną prezydenta Rosji na torsie. Obaj rocznik 1990. Karjakin – starszy o dziesięć miesięcy. Młodość jest atutem obu.

O Carlsenie napisano, z racji jego otwartości i umiejętności autopromocji, wiele. Naprawdę jest dzieckiem ery mediów społecznościowych, tabletów oraz smartfonów, jak niezbyt odkrywczo pisze dziś o nim co druga gazeta. Świat poznał go wcześnie, już w 2004 roku, gdy pokonał byłego mistrza świata Anatolija Karpowa i zremisował z Garrim Kasparowem.

Od 2013 roku, gdy został po raz pierwszy mistrzem świata, zwyciężając w Chennai Viswanathana Ananda 6,5:4,5, właściwie nie znika z medialnego obiegu, nie tylko w Norwegii.

Dużo gra, dużo wygrywa i zarabia (roczne przychody liczy w milionach dolarów), dla szachistów najważniejszym miernikiem jego umiejętności jest ranking ELO – młody Norweg i w tej dziedzinie pobił starszych mistrzów, kilka razy przekraczając, jako jedyny, granicę 2880 punktów. Magazyn „Time" już w 2013 roku umieścił go w setce najbardziej wpływowych osób na świecie.

Zawód, nie zabawa

Jego rywal do 2009 roku zgodnie z miejscem urodzenia był Ukraińcem i pod żółto-niebieską flagą zdobywał szachowe zaszczyty, wśród nich tytuł najmłodszego arcymistrza szachowego na świecie (miał wówczas 12 lat i 7 miesięcy). W grudniu 2009 roku został Rosjaninem, nie kryjąc się z opinią, że obok ideologii to krymska bieda była podstawowym powodem, by zmienić obywatelstwo. Moskwa dała nastolatkowi lepsze warunki treningu i opiekę gromady arcymistrzów.

W odróżnieniu od Carlsena, który wciąż mieszka z rodzicami, debiutant Karjakin to mąż i ojciec. Galia Karjakina to druga żona. Pierwszą była w 2009 roku Kateryna Dołżykowa, o rok starsza szachistka, ukraińska mistrzyni międzynarodowa. W 2012 roku poznał Galię, asystentkę rektora Uniwersytetu Moskiewskiego, pobrali się dwa lata później, mają syna Aleksieja. Mieszkają w Gorkim, w trzypiętrowym domu na obrzeżach Moskwy.

Karjakin jest wykładowcą szkoły szachowej założonej przy Uniwersytecie Moskiewskim, udziela także publicznych lekcji gry. Mówi, że szachy to nie jest dla niego zabawa, to zawód. – Mam tylko szczęście, że to praca, którą kocham wykonywać – twierdzi. Do gry o mistrzostwo świata doprowadził go wygrany w marcu 2016 roku turniej pretendentów w Moskwie.

Są chętni, by odkrywać w nowojorskim meczu echa zimnej wojny między Wschodem i Zachodem. Wskazywać na podobieństwa do rywalizacji Bobby'ego Fischera z Borysem Spasskim lub Anatolija Karpowa z Wiktorem Korcznojem i Garrim Kasparowem, gdy polityka obok szachownicy też miała znaczenie.

Może coś było na rzeczy, gdy Carlsen przed meczem z Karjakinem zgłosił obawy, że jego komputery mogą być zaatakowane przez rosyjskich hakerów, bo gra z rywalem „wyjątkowo mocno wspieranym przez prezydenta Putina".

Norweski arcymistrz nie wahał się poprosić lokalny oddział firmy Microsoft o ochronę przed ewentualnymi próbami hakerskimi w czasie przygotowań i taką opiekę miał dostać. Świat poznał przypadki włamań do sieci demokratów podczas prezydenckiej kampanii wyborczej Hillary Clinton, poznał przypisywane Rosjanom znaczące przecieki w sprawach antydopingowych. Możliwość śledzenia przez rywali przygotowań Magnusa Carlsena nie wydawała się niemożliwa.

Dźwiękoszczelne akwarium

Jak kiedyś, oba obozy przygotowywały się w tajemnicy (miejsca pobytu i nazwiska konsultantów też ściśle skrywano). Obecność Marka Zuckerberga i Billa Gatesa oraz rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa w salonie VIP pokazuje, że mecz w dźwiękoszczelnym szklanym akwarium na drugim piętrze budynku Fulton Market na dolnym Manhattanie to znów nie tylko sportowa zabawa.

Zaczął białymi Carlsen, pierwsza partia – rzadki w praktyce turniejowej atak Trompowskiego (brazylijskiego szachisty z lat 30. i 40.) – nie zaskoczyła rywala. W planie do 28 listopada jest 12 partii – 6,5 punktu daje zwycięstwo. Przy wyniku 6:6 30 listopada będzie dogrywka. Mistrz weźmie 600 tys. euro, pokonany resztę z miliona. Po dwóch partiach jest remis 1:1.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA