fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Inne sporty

Przybyły dwa medale igrzysk

Fotorzepa
Ciężarowcy Szymon Kołecki i Marcin Dołęga odebrali we wtorek w siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego medale igrzysk w Pekinie – złoty i brązowy. To efekt dyskwalifikacji ich ówczesnych rywali

Kołecki był na pekińskim pomoście w 2008 roku drugi w kategorii do 94 kg, za Kazachem Ilją Iljinem. Dołęga zajął czwarte miejsce w kat. 105 kg, trzeci był wtedy Dmitrij Łapikow z takim samym wynikiem w dwuboju, decydowała waga ciała – Rosjanin miał 70 gramów mniej.

Mniej więcej od roku do Polski napływały informacje o spodziewanej dyskwalifikacji Iljina i Łapikowa za doping. Po stosownych potwierdzeniach i zmianach klasyfikacji igrzysk Międzynarodowy Komitet Olimpijski przesłał do Warszawy złoto i brąz. We wtorek, przed posiedzeniem zarządu PKOl, odbyła się krótka uroczystość przekazania trofeów w nowe ręce.

Chociaż trudno mówić, że to pełna rekompensata, to odrobinę ceremoniału zachowano: Irena Szewińska wręczała medale w towarzystwie prezesa PKOl Andrzeja Kraśnickiego, licznie zebrani członkowie PKOl bili brawo, niektórzy zaintonowali hymn, ale przerwali, gdy okazało się, że Mazurek Dąbrowskiego lepiej wybrzmi z taśmy. Na wielkim ekranie powiewała biało-czerwona flaga.

Bohaterowie zachowywali się skromnie, mówili o zadowoleniu z faktu otrzymania krążków, ale nie przesadzali z wylewnością. Najbardziej ucieszona wydawała się jedna z małych córek Szymona Kołeckiego, wołając retorycznie na widok błyszczącego krążka: – Tatusiu, to dali ci to złoto?

– Informacja mnie nie zaskoczyła. Miałem czas przygotować się do tej myśli, że dostanę medal po Iljinie. Słyszałem o tym od roku. Wiedziałem, jak wyglądało szkolenie ciężarowców w krajach bloku wschodniego. To dziwne dostać medal poza areną sportową, ale radość pozostaje. Także dlatego, że w Klubie Olimpijczyka pojawi się na ścianie moje zdjęcie – mówił nagrodzony.

– Moje srebro pójdzie teraz do Gruzina Arsena Kasabijewa, który ma już polskie obywatelstwo. Złoto, jak już się nim nacieszę, pojedzie do hali klubu w Wierzbnie, tam gdzie zaczynałem karierę i do tej pory na ścianie wisiał tam srebrny medal – dodał Szymon Kołecki.

– Taki jest sport i jego piękno. Nie zawsze się wygrywa, porażki są jego nieodłączną częścią. Miałem w trakcie kariery wiele radosnych jak i smutnych momentów i tyle – podsumowywał Marcin Dołęga, trzykrotny mistrz świata. Jego brązowy medal z Pekinu powędruje w specjalne miejsce, między ważne domowe pamiątki.

Po dziewięciu latach od czasu igrzysk w Pekinie trudno nie zauważyć, że medaliści przebyli długą i krętą sportową drogę, która nie zawsze była drogą chwały. Marcin Dołęga miał w 2014 roku drugą dopingową wpadkę, odbywszy karę pozostał jednak w sporcie, jest trenerem podnoszenia ciężarów, pracuje jako żołnierz zawodowy i, jak twierdzi, prowadzi zupełnie normalne życie.

Szymon Kołecki także stawał wobec zarzutów dopingowych, poza potwierdzonym przypadkiem młodzieńczym, dawał im jednak zdecydowany odpór. Był obecny w ciężarach dopóki zdrowie pozwalało, potem pracował jako działacz. Zostawił jednak posadę prezesa PolskiegoZwiązku Podnoszenia Ciężarów i odnajduje się obecnie w walkach MMA. We wtorek po dekoracji zapraszał media na kolejne starcie, za pięć tygodni w Wieliczce.

Media nie naciskały, ale przy okazji wręczania medali obaj wspomnieli krótko o kłopotach przeszłości: – Takie były czasy. Można było walczyć w takich warunkach, albo wcale. My staraliśmy się robić co możemy w naszych realiach. Cieszmy się z tego co jest teraz, to co było, niech gdzieś tam zostanie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA