fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Inne sporty

35. Puchar Ameryki: Został jeden punkt

AFP
Jacht Emirates Team New Zealand powiększył przewagę, po kolejnych dwóch zwycięstwach prowadzi z obrońcą pucharu ORACLE Team USA już 6-1

W tenisie tę sytuację nazywa się piłką meczową: do zwycięstwa pozostaje jeden punkt. W wielkim żeglarstwie na wodach zatoki Great Sound na Bermudach w poniedziałek będzie zatem wyścig meczowy – jedna wygrana Petera Burlinga i jego nowozelandzkiej załogi oznacza, że po kilkunastoletniej przerwie stary srebrny dzbanek poleci do Auckland.

Jeśli zaś wygrają Amerykanie – pretendentom pozostają następne wyścigi meczowe, każdy będzie obietnicą sukcesu (walka idzie do siedmiu punktów), po raz trzeci w kronikach Pucharu Ameryki. Nowozelandczycy wcześniej zdobywali główne trofeum w 1995 i 2000 roku.

Historia niedzielnych wyścigów (nr 7 i 8) niezmiennie była interesująca, choć droga do zwycięstw nieco inna. We względnie słabych wiatrach (ok 9-10 węzłów) katamaran Emirates TNZ jednak zawsze spisywał się trochę lepiej. W wyścigu nr 7 Nowozelandczycy wygrali nieznacznie start, za pierwszym znakiem mieli kilka sekund przewagi, by po czterech odcinkach trasy powiększyć ją do 40 sekund. Amerykanie nie poddali się, zaczęli się zbliżać w drugiej połowie dystansu (także z powodu błędu załogi Burlinga na szóstym odcinku), ale całości strat nie odrobili.

W kolejnym wyścigu o wyniku w zasadzie zadecydowały nieudane manewry przedstartowe Jamesa Spithilla. Spory błąd kosztował załogę amerykańską już 13 sekund straty na starcie. Peter Burling i jego katamaran Emirates TNZ dostał szansę, której nie wypuścił z rąk. Na drugiej bramce Nowozelandczycy mieli 24 s przewagi, ambitna pogoń Spithilla nie udała się także z powodu kary na czwartym odcinku – za przekroczenie granic obszaru żeglowania.

– Jesteśmy zachwyceni przebiegiem niedzielnej rywalizacji. Zapomnieliśmy o przegranym wyścigu w sobotę. Wszyscy to zobaczyli: mamy fantastyczną drużynę. Chociaż prowadzimy wysoko, jeszcze nie szalejemy, jeszcze jest praca do zrobienia. Trudna praca. Wiele zostało powiedziane o tym, co działo się w finale cztery lata temu, ale ja uwielbiam presję. Jeśli chce się zdobyć Puchar Ameryki, trzeba sobie z nią nieustannie radzić. Wydaje mi się, że to wlaśnie presja wydobywa z nas, jako grupy, to co najlepsze – mówił sternik Emirates Team New Zealand.

– Rywale żeglowali lepiej, zrobili znacznie mniej błędów. Zasłużyli na te dwa zwycięstwa. Jesteśmy w trudnej sytuacji, ale wierzymy, że jesteśmy w stanie wygrać dwa razy w poniedziałek. Bez tej wiary trudno startować – przyznał Jimmy Spithill.

Na pytanie, czy może oprócz zmian technicznych, należy wymienić kogoś z załogi, odpowiedział: – Należy rozważyć wszystko, co pomoże wygrać. Łącznie z wymianą sternika, czyli mnie, jeśli to zwiększy nasze szanse. Nasze nastawienie jest jasne: drużyna stoi przed indywidualnymi ambicjami.

– Nie ma sensu myśleć za wiele o końcowym wyniku. Musimy skupić się tylko na tym jak wygrać wyścig numer 9, dopiero potem kolejny. Musimy wyciągnąć naukę z porażek i być silniejsi. Teraz myślimy tylko o tym – dodał Spithill.

Sytuacja jest klarowna, przewaga pretendentów duża, ale pozbawić ORACLE Team USA szans na obronę pucharu nikt jednak nie potrafi. Wszyscy na Bermudach pamiętają to, co zdarzyło się cztery lata temu w Zatoce San Francisco. Syndykat Emirates TNZ prowadził 8-1, przegrał z ORACLE 8-9.

> 35th America's Cup Match presented by Louis Vuitton: Emirates Team New Zealand – ORACLE Team USA 6-1* [1-0 (30 s); 1-0 (1.28 min.); 1-0 (49 s); 1-0 (1.11 min.); 1-0 (2.04 min.); 0-1 (11 s), 1-0 (13 s), 1-0 (30 s)].

*Emirates TNZ zaczął rywalizację z punktem straty zniwelowanym do stanu 0-0 po pierwszym zwycięstwie

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA