fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Inne sporty

Pierwszy Polak w golfowym raju

Lamus Antykwariaty Warszawskie
Adrian Meronk po trzech latach zawodowej gry w golfa dotarł do najlepszej ligi europejskiej. Stąd znacznie bliżej do startu olimpijskiego w Tokio, może nawet rywalizacji w PGA Tour i udziału w turniejach Wielkiego Szlema

Zawodowcem został trzy lata temu, gdy w wrócił do kraju po studiach i stypendium w East Tennessee State University (ETSU) w Johnson City. Miał 23 lata, gdy jako ósmy amator na świecie zdecydował się zarabiać na grze w golfa. Trzy sezony spędził głównie w European Challenge Tour – drugiej lidze golfa na Starym Kontynencie. Z rzadka (dokładnie osiem razy) udało mu się zagrać  szczebel wyżej, pomagała agencja menedżerska i sponsorzy. Smak gry z elitą swej dyscypliny pozna jednak naprawdę dopiero teraz, gdy ma kartę uczestnictwa w European Tour w 2020 roku.

Trzy lata, by wejść na poziom najważniejszych golfowych rozgrywek w Europie to i dużo, i mało. Dużo, jeśli śledzić błyskotliwe kariery niektórych zdolnych młodych golfistów z Hiszpanii, Skandynawii, Wielkiej Brytanii lub USA, którzy z przytupem przeskakiwali z amerykańskich rozgrywek uczelnianych do wielkich wyników w najważniejszych turniejach świata.  

Bardzo mało, jeśli dostrzec, że Meronk ruszył na pobój golfowego świata z Polski – kraju, w którym jeszcze 30 lat temu nie było żadnego pola, tylko trochę zakurzonych przedwojennych wspomnień z Łańcuta i Warszawy. To, że udało się 26-letniemu chłopakowi z Wrocławia, to łączna kwestia pracowitości, odważnych decyzji, cierpliwości, talentu, wsparcia rodziców i także szczęścia. 

Jeszcze kilka lat temu w taki scenariusz nie było łatwo uwierzyć. Choć golf w Polsce szybko się rozwija, obiektów przybywa i poziom fachowości trenerów rośnie, to wciąż jeszcze jest to rynek wschodzący, jak pokazują kolejne raporty firmy doradczej KPMG. Kilka tysięcy aktywnych golfistów plus nieco więcej żywo zainteresowanych dyscypliną, w porównaniu z krajami, w których golfowa tradycja trwa niekiedy od wielu lat, nawet stuleci, to niewielka baza.

Adrian, przy wzroście 197 cm, wadze 90 kg i świetnej sprawności ogólnej, równie dobrze mógłby być gwiazdą koszykówki, siatkówki lub piłki nożnej (trenował nawet dość długo kopanie piłki w Sokole Pniewy). Wybrał golf, dziś wiadomo, że zrobił dobrze.

Kariera amatorska zapowiadała te sukcesy – od młodości w Polsce nie miał wielu konkurentów, starty międzynarodowe, nie tylko uczelniane, także wcześniejsze, potwierdzały wybitne umiejętności. Lista zwycięstw i dobrych miejsc od lat juniorskich była długa.

Życie profesjonalisty zaczął także nieźle – od drugiego miejsca w turnieju Pro-Am Alfred Dunhill Links Championships w parze z Johanem Eliaschem, znanym w świecie biznesu i polityki szefem firmy Head, ale trzy pracowite lata w Challenge Tour nie zawsze przynosiły wyraźny postęp. Pierwszy rok Meronk zakończył na 30. pozycji z dorobkiem niespełna 65 tys. euro (brutto) z 12. startów. Najlepsze miejsce – drugie, po przegranej dogrywce w finale rozgrywek, czyli turnieju Ras Al Khaimah Challenge. 

Kolejny sezon był gorszy – 48. pozycja, 47 tysięcy euro na koncie więcej, ale w 20. startach. Najlepszy wynik to dzielone 7. miejsce w Fashan Open w Chinach. To był rok mozolnego ciułania punktów, do pierwszej piętnastki, która zdobywała karty European Tour droga wydawała się wciąż długa. 

Przełom nastąpił w tym sezonie – 19. startów, jeszcze powolny rozbieg na wiosnę (ale dwa siódme miejsca, potem trzecie), obiecujące lato, wreszcie doskonała jesień – od końca sierpnia każdy z siedmiu kolejnych turniejów z zyskiem finansowym i punktowym, wśród nich najbardziej efektowne, dające 32 tys. euro premii oraz mocną wiarę w pomyślną przyszłość pierwsze zwycięstwo, w połowie września w turnieju 57o Open de Portugal@Morgado Golf Resort. 

Po następnych czterech turniejach można już było podsumować: 19. startów, 6. miejsce w cyklu, prawie 116 tys. euro premii i pewny awans do European Tour. Kto woli większą agregację: w Challenge Tour Meronk zarobił w sumie brutto 230 tys. euro w 52 startach. 

Do rozegrania został Polakowi jeszcze tegoroczny wielki finał na Majorce dla 45 najlepszych graczy sezonu – od 7 do 10 listopada na polu Club de Golf Alcanada, ale to już tylko miły czas zbierania ostatnich plonów. 

Potem zyski mogą być znacznie większe. Wystarczy wiedzieć, że przeskok z Challenge Tour do European Tour oznacza wzrost puli nagród z przedziału 185-500 tys. euro na turniej do poziomu 1-6 mln euro (w Wielkim Szlemie i cyklu WGC jeszcze więcej – od 10,5 do 12,5 mln dol., ale tam debiutantowi z Polski będzie z początku trudno o udział). Premie dla zwycięzców wzrośną odpowiednio z 32–72 tys. euro do 158 tys.–1 mln euro. To jest miejsce dla gwiazd golfa. 

Ostatnie sukcesy Polaka oznaczały także awans na 226. pozycję w oficjalnym rankingu światowym zawodowców – Official World Golf ranking (OWGR). Dzięki temu olimpijskie marzenia Adriana Meronka wreszcie nabrały bardzo wyraźnych kształtów. Format turnieju olimpijskiego w Tokio, zwłaszcza ograniczenie liczby uczestników do 60 (tak jak w Rio de Janeiro) może nie wygląda obiecująco, ale warunki kwalifikacji zdecydowanie pomagają Polakowi.

Prawo startu w stolicy Japonii zyska pierwsza piętnastka z rankingu OWGR w dniu 22 czerwca 2020 roku (z limitem czterech graczy z jednego kraju). Pozostałych 45 też wyłania ranking światowy, ale z uwzględnieniem kolejnych ograniczeń: prawo gry w turnieju olimpijskim dostają golfiści tylko z tych krajów, które nie mają dwóch (lub więcej) przedstawicieli w pierwszej piętnastce. Każdy kraj z tej grupy może posłać na igrzyska  najwyżej dwóch reprezentantów. 

Międzynarodowa Federacja Golfa (IGF), oficjalnie prowadząca ranking olimpijski, co tydzień podaje tę szczęśliwą sześćdziesiątkę (i kilku rezerwowych), by nie było wątpliwości, kto aktualnie zasługuje na start. Amerykanie mogą dziś wystawić czwórkę: Brooks Koepka (nr 1), Dustin Johnson (3), Justin Thomas (4) i Tiger Woods (6). Adrian Meronk po raz pierwszy pojawił się obok nich na miejscu nr 59 po wrześniowym zwycięstwie w Portugalii. W tym tygodniu jest już 55.

Do zakończenia kwalifikacji jest względnie daleko, lecz warto pamiętać, że turnieje European Tour dają znacznie więcej punktów rankingowych, niż Challenge Tour, więc utrzymanie się polskiego jedynaka wśród golfowych olimpijczyków w przyszłym roku nie musi być bardzo trudne. 

Jeśli Meronk pojedzie do Japonii, do prefektury Saitama i zagra już w Kasumigaseki Country Club na Polu Wschodnim w turnieju igrzysk, to nowych celów na pewno mu nie zabraknie. Golf ma tę zaletę, że długo może stawiać nowe wyzwania – mogą to być starty w Wielkim Szlemie (Masters, The Open, PGA Championships i US Open), może być gra w amerykańskiej, najbogatszej lidze świata – PGA Tour albo w sławnych meczach Europa – USA o Puchar Rydera. 

Szanse na takie starty Adrian Meronk zacznie budować w European Tour już od przełomu listopada i grudnia tego roku (główne cykle golfowe nie pokrywają się z rokiem kalendarzowym) w RPA lub Hongkongu. Potem, w zależności od rezultatów, przed Polakiem otwierać się mogą coraz szerzej drzwi do gry w najbardziej prestiżowych turniejach świata. 

Dobra wiadomość jest też taka, że kibice Adriana Meronka będą mogli oglądać jego wszystkie starty w European Tour w krajowej stacji telewizyjnej – od sezonu 2020 wyłączne prawa transmisji cyklu nabył kanał tematyczny Golf Channel Polska.

Źródło: Parkiet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA