fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Inne sporty

Biegi na orientację: sport dla myślących i uczciwych

fot. Piotr Siliniewicz
archiwum prywatne
Nie wystarczy szybko biegać. Trzeba też nawigować - mówi Anna Górnicka-Antonowicz, Mistrzyni Świata Weteranów w Biegu Na Orientację, kilkudziesięciokrotna medalistka Mistrzostw Polski, nauczycielka w szkole podstawowej na warszawskim Ursynowie.

Integracja ciała i umysłu - przeczytałem kiedyś o biegach na orientację. Czyli oprócz wysiłku fizycznego trzeba sporo pogłówkować?

Tak i uważam to za wielką zaletę tej dyscypliny. Nie wystarczy szybko biegać. Trzeba też nawigować.

Czyli przełożyć to, co jest narysowane na mapie na to, co widzę w lesie?

W czasie zawodów musimy znaleźć w lesie (parku lub mieście) zaznaczone na mapie punkty. Przed samym startem nic nie wiadomo o ich lokalizacji. Trzeba je znaleźć na podstawie oznaczeń na mapie. Samodzielnie, bo zawodnicy startują w odstępach czasowych.

I na czym polega ta integracja ciała i umysłu?

Jednocześnie musisz szybko biec, analizować mapę, liczyć, planować, podejmować decyzje. Na zwykłych zawodach biegowych można błądzić myślami, na orientacji trzeba być cały czas skoncentrowanym, żeby nie przeoczyć jakiegoś elementu terenu i nie zmylić trasy. Umysł pracuje więc na najwyższych obrotach. Do tego dochodzi stres i zmęczenie.

Co jest ważniejsze – nogi czy głowa?

Początkujący muszą zacząć od głowy, czyli od pracy z mapą.  Oczywiście nie jest to klasyczna mapa turystyczna. Te do biegów na orientację są bardziej szczegółowe i zawierają własne symbole.

Mam parę takich map, są tam warstwice, wykroty, niecki, a także las z utrudnioną przebieżnością i płynna granica kultur. Trzeba się tego wszystkiego nauczyć?

Te pojęcia groźnie wyglądają tylko za pierwszym razem. Za drugim już wiemy, że wykrot to korzenie przewróconego drzewa, a utrudniona przebieżność oznacza gęsty las, przez który ciężko się przedrzeć. Oczywiście na każdej mapie jest legenda. Ale jeśli komuś zależy na czasie musi kojarzyć wszystkie symbole.

A jak już kojarzymy wszystkie oznaczenia ważniejsze staje się bieganie?

Tak, im lepiej się orientujemy, tym ważniejsze staje się bieganie. Na zawodach rangi mistrzowskiej nie widać osób stojących w miejscu i rozglądających się na boki, wszyscy cały czas biegną. Jedyna przerwa to moment na odbicie czipa (na potwierdzenie pobytu w punkcie).  

Podsumowując, w biegach na orientację musimy połączyć sprawność fizyczną, czyli szybkość, siłę i wytrzymałość, ze sprawnością umysłową – myśleniem, kojarzeniem, planowaniem, wyobraźnią. Na pytanie, co jest ważniejsze, odpowiem: po połowie. Ale jeśli trasa jest łatwa technicznie większe szanse mają dobrze biegający. Jeśli teren jest trudny, np. ze skałkami i kamieniami, zyskują ci, którzy są dobrzy z orientacji.

Nie ma cwaniaków, którzy doganiają takiego dobrego z orientacji (albo dają mu się wyprzedzić) i zaliczają znalezione przez niego punkty?

To sport dla uczciwych. Bardzo rzadko zdarzają się osoby, które chcą wykorzystać umiejętności innych.

Sport dla uczciwych: brzmi bardzo ładnie. Możemy jakoś wzmocnić tę tezę?

Możemy. Przed zawodami nie można robić rekonesansu terenu. Żeby wszyscy mieli równe szanse. I zawodnicy przestrzegają tej zasady. Chociaż oczywiste jest, że w znanym terenie łatwiej się poruszać.

Zaznaczę też, że tajemnica, która czeka na zawodników na każdych zawodach to dodatkowy smaczek tej dyscypliny. Startujący są żądni nowych doznań, to coś innego niż kilkadziesiąt kółek na stadionowej bieżni.

A doping?

W biegu na orientację go nie ma. Powtarzam: to sport dla uczciwych. I koleżeńskich - jak komuś coś się stanie, może liczyć na wsparcie innych, po prostu fair play.   

Jak trenować orientację: iść do nieznanego lasu i pobiec gdzie nogi poniosą?

Trzeba rozpocząć od poruszania się z mapą w najprostszym terenie, np. w parku, a dopiero później przechodzić do trudniejszych form treningu. Warto ćwiczyć wyczucie odległości (z zegarkiem z GPS-em) lub kontrolę kierunku (z kompasem).

I szukać mchu na drzewie?

Też, jeśli nie mamy kompasu do wyznaczenia północy. Ale na zawodach nie będzie na to czasu.  

Korci mnie żeby zapytać: czy kobiety dobrze sobie radzą z mapą? Mam pewne wątpliwości.

Dobrze, szczególnie te, które są już na profesjonalnym poziomie. Jestem pewna, że jeśli mistrzyni i mistrz wystartują razem to mężczyzna wygra tylko dlatego, że szybciej biega.

Czy zdarza się Pani gdzieś zgubić?

Czasami w galerii handlowej. Ale jak mam mapę, to czuję się jak ryba w wodzie.

— rozmawiał Przemysław Wojtasik

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA