fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Inne sporty

Kajetanowicz i Baran w rajdzie o mistrzostwo Europy

materiały prasowe
Kajetan Kajetanowicz i Jarosław Baran już w ten weekend stoją przed szansą na przypieczętowanie drugiego z rzędu rajdowego mistrzostwa Europy. Ich przewaga nad konkurentami jest tak duża, że skuteczna obrona tytułu może zakończyć się dwie rundy przed końcem zmagań, podczas rozgrywanego w Czechach Rajdu Barum.

Posucha po mistrzostwie Europy w wykonaniu Krzysztofa Hołowczyca i Macieja Wisławskiego trwała aż 18 lat, ale po zeszłorocznym triumfie Kajetanowicza i Barana kolejny tytuł nadchodzi w ekspresowym tempie. Polska załoga jak dotąd zanotowała tylko jeden triumf w sezonie 2016 – zwyciężając w pierwszy weekend sierpnia w debiutującym jako impreza tej rangi Rajdzie Rzeszowskim. Równa jazda i regularne wizyty na podium w poprzednich rundach dają im jednak komfortowe prowadzenie nad rywalami.

Z ich grona ubył co prawda ubiegłoroczny wicemistrz Craig Breen – Irlandczyk rozpoczął starty w mistrzostwach świata i ma już na koncie jedno podium w elicie: trzecią lokatę w Rajdzie Finlandii – ale w stawce pozostał szybki i nieobliczalny Aleksiej Łukjaniuk. Doskonałe tempo prezentuje także młody, 22-letni Łotysz Ralfs Sirmacis, który jako jedyny w tym sezonie może poszczycić się dwoma zwycięstwami.

Sytuacja w klasyfikacji mistrzostw wygląda tak, że by zapewnić sobie tytuł, Kajetanowicz musi w najbliższy weekend zdobyć o trzy punkty więcej niż Łukjaniuk i nie pozwolić, by Sirmacis odrobił do niego więcej niż dwa punkty. Zadanie jest do wykonania, bo na czeskich trasach polski duet spisywał się w przeszłości bardzo dobrze. Rajd Barum to bardzo szybkie, a jednocześnie nierówne, wyboiste i podstępne asfaltowe trasy, na których doskonale spisują się zawsze miejscowi zawodnicy, którzy potrafią napsuć krwi uczestnikom mistrzostw Europy. Mimo to przed rokiem Kajetanowicz i Baran wskoczyli na podium, minimalnie ustępując siedmiokrotnemu mistrzowi Czech, Vaclavowi Pechowi. Poza zasięgiem był Jan Kopecky, mistrz Europy z 2013 roku, mający na koncie prawie 40 startów w WRC. Fabryczny kierowca Skody będzie faworytem także w najbliższy weekend. Walka z najlepszymi lokalnymi załogami nie jest jednak konieczna, by wrócić z Czech z tarczą i drugim z rzędu mistrzowskim tytułem. Nie trzeba bić się o wygraną w rajdzie, wystarczy jechać szybko i pewnie, kontrolując poczynania najważniejszych rywali w walce o tytuł. Jeśli się uda, to dopiero po raz drugi od 1978 roku urzędujący mistrz Europy obroni laur. Jeśli nie, to w odwodzie pozostaną jeszcze dwie okazje: Rajd Łotwy i Rajd Cypru.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA