fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Igrzyska Olimpijskie Tokio 2020

Kamperem na kontrolę

PAP/Paweł Supernak
Igrzyska w Tokio mają być czyste, bo po pandemicznych turbulencjach walka z dopingiem wraca do normalności.

Organizacje walczące z nielegalnym wspomaganiem tylko w maju pobrały ponad 24 tys. próbek, a liczba testów przeprowadzonych poza zawodami była wyższa niż w analogicznym okresie 2019 roku.

– Ten progres to zasługa organizacji antydopingowych, które są dziś w końcowej fazie realizacji planów badań związanych bezpośrednio z igrzyskami. Ważne, aby każda z nich maksymalnie wykorzystała czas, jaki pozostał – podkreśla szef Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) Witold Bańka.

System wraca do pełnej sprawności po pandemii. Restrykcje sanitarne i utrudnienia w podróżowaniu sprawiły, że rok temu w kwietniu i maju pobrano niespełna trzy tysiące próbek.

– Dane WADA wyraźnie pokazują, że liczba badań znacząco wzrosła. Wierzę, że dzięki temu w Tokio będziemy świadkami czystej rywalizacji w duchu fair play – podkreśla prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego (PKOl) Andrzej Kraśnicki.

Duża część testów to efekt 26 tys. rekomendacji ekspertów WADA, dotyczących sportów szczególnie narażonych na doping. Pięć lat temu, przed igrzyskami w Rio, było ich tylko 1,5 tys.

Swój udział w zwiększeniu zakresu kontroli ma Polska Agencja Antydopingowa (POLADA), która – zgodnie z nowymi, bardziej restrykcyjnymi wytycznymi dotyczącymi częstszego badania czołowych zawodników – w pierwszym półroczu przeprowadziła 409 akcji na terenie kraju. Pobrano 865 próbek moczu i krwi oraz wszczęto sześć postępowań o naruszenie przepisów. Żadna z nich nie dotyczy sportowca z kadry olimpijskiej.

– Planujemy kontrole w taki sposób, aby każdego olimpijczyka skontrolować chociaż raz przed wylotem do Tokio – zaznacza szef POLADA Michał Rynkowski.

Jego organizacja chwali się dziś nie tylko wynikami, ale także nowoczesnym kamperem, który ma ułatwić wyjazdowe kontrole oraz poprawić bezpieczeństwo badań w warunkach pandemicznych.

Igrzyska w Tokio będą pierwszymi, podczas których dojdzie do testów DBS, czyli pobierania próbek suchej krwi. Ta nowa metoda ma uprościć kontrole – strzykawkę zastąpi narzędzie do nakłuwania ramienia lub palca – oraz poszerzyć zakres kontroli o kraje, gdzie do tej pory testów antydopingowych było zbyt mało.

– Pandemia uzmysłowiła wszystkim konieczność innowacji – mówi Witold Bańka. – DBS pomoże nam poszerzyć grono sportowców, których będziemy mogli badać nawet w najodleglejszych rejonach świata.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA