fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Igrzyska Olimpijskie Tokio 2020

Mirosław Żukowski: Smutek olimpijski

AFP
Igrzyska w Tokio nie zostały przełożone z inicjatywy MKOl, wymusiła to światowa opinia publiczna oraz sami sportowcy.

To dowód, że Thomas Bach nie jest olimpijskim mężem stanu, tylko administratorem czekającym, aż istotne decyzje podejmą inni. Oczywiście przełożenie igrzysk to sprawa trudna, trzeba wziąć pod uwagę interesy wszystkich – gospodarzy, telewizji, sponsorów, sportowców – nikt rozsądny nie domaga się od MKOl arbitralnej stanowczości, ale trudno też było zaakceptować politykę płynięcia z prądem, a w tym wypadku raczej pod prąd rozsądku.

Czytaj także: Rozum w końcu wygrał

Przymiotnik „olimpijski" znaczył kiedyś tyle co szlachetny, dziś już nie znaczy. Pięć kolorowych kółek to globalnie wciąż jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli, ale ta rozpoznawalność przydatna jest jedynie na rynku finansów, a nie idei.

W normalnych czasach, gdy życie płynie w miarę spokojnie od igrzysk do igrzysk, to przestało dziwić. Ale kiedy świat się chwieje, ten pierwotny olimpizm byłby bardzo w cenie, podobnie jak lider, który udowodniłby sportowcom, że piękne słowa wygłaszane, gdy na stadionie zaczyna płonąć znicz, to nie tylko mowa-trawa wymuszona przez historię.

Koronawirus pokazał, kto wie, czy nie bardziej niż polityczne podziały zimnej wojny oraz korupcja i pobłażanie dopingowi w czasach Juana Antonio Samarancha, że olimpizm jako szlachetna idea jest martwy, a jego obecni władcy długo sprawiali wrażenie, jakby po finansowy sukces igrzysk i pomyślność MKOl gotowi byli iść po trupach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA