fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Igrzyska Olimpijskie Tokio 2020

Seiko Hashimoto, olimpijska wróżka

Seiko Hashimoto startowała w siedmiu igrzyskach letnich i zimowych jako kolarka i panczenistka
AFP
Seiko Hashimoto pokieruje przygotowaniami do sportowego święta, ale wiele wskazuje, że poprzedni szef Yoshiro Mori zachowa swe wpływy.

Były premier Japonii podał się do dymisji, bo dziś pewnych postaw na Zachodzie już się nie akceptuje. 83-latek podczas spotkania komitetu organizacyjnego imprezy naigrywał się z kobiet, które – jego zdaniem – powinny mieć ograniczony czas na wystąpienia. Mówią zbyt długo, trudno im skończyć i zebrania z ich udziałem mogą trwać w nieskończoność.

Dowcipniś Mori prawdopodobnie wywołał rechot zgromadzonych, bo obraca się w towarzystwie wyjątkowo stetryczałym. Imprezę w Tokio robią starsi panowie, średnia wieku wśród jego pięciu zastępców to 71 lat. W 38-osobowych władzach komitetu organizacyjnego Hashimoto jest dopiero ósmą kobietą.

Nie przeszkodziło to Moriemu oznajmić, że wszystkiego, co wie o naturze płci pięknej, nauczył się jako szef federacji rugby. – Mają silne poczucie rywalizacji. Wystarczy, aby jedna podniosła rękę, żeby każda chciała się wypowiedzieć – perorował pytany, czy aby pań we władzach tamtejszego komitetu olimpijskiego nie powinno być więcej.

Klub starych mężczyzn

Japonia, według World Economic Forum, jest 121. wśród 153 krajów pod względem równości płci. Kobiety zajmują tylko 12 proc. pozycji menedżerskich w tamtejszych korporacjach, choć poprzedni premier Shinzo Abe planował, że do 2020 roku będzie ich 30 proc. Tylko 40 z 391 parlamentarzystów partii rządzącej to panie. Obecny premier Yoshihide Suga w 20-osobowym rządzie ma dwie kobiety, a średnia wieku jego gabinetu to ponad 60 lat.

Mori nie po raz pierwszy „błysnął" seksistowskim komentarzem. Kilka lat temu, kiedy łyżwiarka Mao Asada nie wykonała potrójnego axla, powiedział, że „ta dziewczyna zawsze upada w najważniejszych momentach". Teraz upadł on, bo na dymisję zaczęli naciskać opozycyjni politycy, organizacje broniące praw kobiet oraz sponsorzy – zwłaszcza Toyota, której szef nazwał komentarz Moriego „rozczarowującym".

Szef komitetu organizacyjnego przyznał, że jego słowa były nieodpowiednie, ale trudno powiedzieć, że szczerze uderzył się w pierś. Wybrał raczej rolę niezdary. Wyjaśnił, że ostatnio faktycznie niezbyt często rozmawia z kobietami, a za niefortunną wypowiedź głowę zmyły mu przede wszystkim córka, wnuczka oraz żona, która się zezłościła i wytknęła, że „znowu powiedział coś głupiego".

Początkowo wszystko miało zostać w rodzinie, skoro głównym kandydatem na następcę szefa komitetu organizacyjnego okrzyknięto 84-letniego byłego szefa federacji piłkarskiej Saburo Kawabuchiego. Wpierał go Mori, co wywołało burzę. Nie wyszła także próba usadzenia na tym fotelu nieco młodszego, bo 63-letniego, szefa Japońskiego Komitetu Olimpijskiego Yasuhiro Yamashity.

– Krajem wciąż rządzi klub starych mężczyzn, którzy próbują usadzić kobiety „na ich miejscu", ale normy społeczne powoli się zmieniają – mówił politolog z japońskiego Uniwersytetu Sophia Koichi Nakano, komentując protesty po wypowiedzi Moriego. Niedługo później okazało się, że na stanowisku zmieni go Hashimoto.

56-latka pełniła funkcję minister ds. igrzysk, więc sprawa nie jest jej obca. Jako członkini rządzącej Partii Liberalno-Demokratycznej ma polityczne plecy, a sport poznała od podszewki, bo jako panczenistka oraz kolarka wystąpiła na siedmiu igrzyskach: zarówno zimowych, jak i letnich. Jedyny medal przywiozła z Albertville (1992), gdzie była trzecia w łyżwiarskim biegu na 1500 m.

Marionetka

Trudno mówić o nowym otwarciu, skoro sama ochrzciła kiedyś Moriego „mentorem".

– Jest jego marionetką. Została wybrana, żeby Mori utrzymał wpływy – wyjaśnia politolog Atsuo Ito. Może właśnie dlatego mówi się, że sukces igrzysk może być dla Hashimoto katapultą do dalszej kariery, a dokładniej roli pierwszej kobiety na czele japońskiego rządu.

Ambitna minister ma jeszcze jednego trupa w szafie. Siedem lat temu została oskarżona o molestowanie seksualne, bo do mediów wpłynęły zdjęcia, na których podczas igrzysk w Soczi (2014) obejmuje i całuje łyżwiarza Daisuke Takahashiego. Według „Shukan Bunshun" podczas imprezy wręcz się na niego rzuciła. Oboje zaprzeczyli oskarżeniom, choć Hashimoto jednocześnie przeprosiła i nie zatrzymało to jej kariery.

Komitet, który mianował ją szefem igrzysk, chwali Hashimoto za „głęboką znajomość sportu oraz zrozumienie kwestii równości płciowej". Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) decyzję Japończyków ocenił ciepło, choć jeszcze kilka dni wcześniej – kiedy Mori przeprosił – temat zmiany na stanowisku przewodniczącego uznał za zamknięty.

Hashimoto staje przed bezprecedensowym wyzwaniem, bo kolejnego przełożenia lub odwołania igrzysk – według różnych sondaży – chce dziś nawet 80 proc. Japończyków. Jednocześnie tylko co 20. przedsiębiorca przewiduje, że w obecnej sytuacji impreza przyniesie mu znaczący zysk. Władze kraju zaczynają dopiero szczepienia na koronawirusa, a sztafeta z ogniem olimpijskim na wyruszyć 25 marca i w 121 dni odwiedzić 47 japońskich prefektur.

Następczyni Moriego urodziła się 5 października 1964 roku, czyli pięć dni po rozpoczęciu poprzednich igrzysk w Tokio. Jej ojciec pracował przy ceremonii otwarcia, a córce dał imię oznaczające „święte dziecko". – Odnosi się ono do słowa „Seika", czyli „święty ogień", a tak w naszym języku nazywamy znicz olimpijski – wyjaśnia Hashimoto. – Możemy więc powiedzieć, że dobre olimpijskie wróżki już wówczas pochylały się nad moją kołyską.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA